Skip to content

Niedziela z NFL – Week 7

Siódmy tydzień sezonu to jedna z dwóch (obok Week 13) kolejek, w których aż 6 drużyn ma BYE week. Dla graczy Fantasy Football oznacza to konieczność zastąpienia kilku zawodników a dla kibiców – mniejszą liczbę meczów w niedzielę. Miejmy nadzieję, że mniej meczów nie oznacza mniej emocji.

***

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk -> Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

19.00 Las Vegas Raiders (3-3) @ Chicago Bears (1-5)

Zapowiedź rozpoczynamy od starcia dwóch rezerwowych rozgrywających. Zarówno Bears jak i Raiders nie będą mogli skorzystać w tym meczu z usług swoich starterów. Jimmy Garoppolo zmaga się z kontuzją pleców a Justin Fields ma problem z kciukiem prawej (rzucającej) dłoni.

Gdy Garoppolo opuścił mecz Week 4 z powodu wstrząśnienia mózgu swój pierwszy start w karierze zaliczył rookie Aidan O’Connell. Tym razem sztab Raiders uznał jednak, że większe szanse na zwycięstwo daje im start weterana Briana Hoyera.

Pierwszoroczniaka w akcji zobaczymy z kolei po stronie Bears. Tyson Bagent trafił do Chicago jako UDFA i w przeciwieństwie do O’Connella nie zachwycał w preseason. Miśki stawiają jednak na niego a nie na bardziej doświadczonego Nathana Petermana. W ich sytuacji trudno się temu dziwić. Raiders mogą jeszcze osiągnąć coś w tym sezonie i w każdym meczu starają się maksymalizować swoje szanse na wygraną, Bears powinni z kolei skupić się na tankowaniu.

19.00 Cleveland Browns (3-2) @ Indianapolis Colts (3-3)

Tydzień temu Browns niespodziewanie pokonali 49ers serwując ekipie z San Francisco pierwszą porażkę w sezonie. Było to o tyle zaskakujące, że QB Cleveland w tym spotkaniu był PJ Walker. Zgodnie z oczekiwaniami wypadł on bardzo blado kończąc mecz z liczbami 18/34 0 TD 2 INT. Swoją potęgę pokazała jednak defensywa Browns – Brock Purdy wreszcie wyglądał jak QB z 7. rundy draftu a Christian McCaffrey skończył mecz ze średnią poniżej 4 jardów/bieg.

Z taką formacją obronną Browns stać na wielkie rzeczy a przy stosunkowo łatwym terminarzu ekipa z Cleveland może myśleć o play-offach. W tym celu potrzebują jednak zdrowego Deshauna Watsona. Rozgrywający w piątek wrócił do treningów i choć jego występ w dzisiejszym meczu nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzony to wygląda na to, że po dwóch meczach absencji (i BYE weeku pomiędzy) Watsona zobaczymy na boisku po raz pierwszy od 24 września.

Jedni wracają na boisko a inni żegnają się z nim na dłużej. Mowa tu oczywiście o Anthonym Richardsonie. Młody QB Colts nie zdążył pokazać zbyt wiele w swoim debiutanckim roku w NFL i po zaledwie 4 rozegranych meczach trafił na IR. Kilka dni temu ogłoszono, że Richardson podda się operacji kontuzjowanego barku i nie zagra do końca sezonu.

O ile nie nastąpią kolejne zmiany w tej materii czeka nas więc największa dawka Gardnera Minshewa od czasu jego odejścia z Jaguars, a może nawet największa w historii. W sezonie 2019 Minshew był starterem w 12 spotkaniach a jeśli utrzyma tą rolę do ostatniej kolejki obecnych rozgrywek to może skończyć sezon z liczbą 13 startów.

19.00 Buffalo Bills (4-2) @ New England Patriots (1-5)

Czy liga NFL uciekła Billowi Belichickowi i mający na koncie 299 zwycięstw w karierze trener po prostu nie odnajduje się we współczesności czy jednak fatalna postawa Patriots w tym sezonie jest wynikiem nieszczęśliwych zdarzeń jak kontuzje Christiana Gonzaleza i Matta Judona? Gdyby chodziło tylko o defensywę można by rozważać drugą opcję jednak fatalna postawa formacji ofensywnej jest kwestią odrębną i tutaj nie da się już zrzucić winy na pecha. Mac Jones nie jest jednak materiałem na wieloletniego startera w tej lidze i Patriots dołączają do coraz dłuższej list drużyn, którym przydałby się Caleb Williams (albo inny QB, który do czasu draftu podniesie swoje notowania).

Bills którzy tydzień temu w ramach SNF podejmowali Giants mieli chyba wciąż problem z jet lagiem po powrocie z Londynu. Zwycięstwo zawdzięczają tylko temu, że no cóż – Giants to Giants i zdobyli tylko 9 punktów. Bills stać było bowiem zaledwie na 14 punktów i to zdobytych dopiero w 4. kwarcie. W Buffalo zapewne wyciągnęli odpowiednie wnioski z tego występu i na Gilette Stadium powinniśmy oglądać zdecydowanie skuteczniejszą ofensywę drużyny Seana McDermotta.

19.00 Washington Commanders (3-3) @ New York Giants (1-5)

Pojedynek dwóch drużyn z NFC East ale niestety nie tych, których byśmy w większości chcieli. Wygląda na to, że w tym roku znów o prym w dywizji będą bić się Eagles i Cowboys a za ich plecami Commanders i Giants będą realizowali swoje szerzej nieznane cele.

Ekipie ze stolicy udało się uniknąć czwartej porażki z rzędu pokonując 24-16 Atlantę Falcons. Trzy podania na TD Sama Howella to wynik, który przeciwko defensywie Sokołów może robić wrażenie ale gdy spojrzymy na rubrykę narzuconych jardów to liczba 151 wygląda dość blado. Mecz w Atlancie po raz kolejny pokazał, że Howell to wciąż więcej pytań niż odpowiedzi. Każdy kolejny mecz młodego rozgrywającego dostarcza materiału do analizy ale do ustalenia czy jest to QB, na którym Commanders mogą polegać przez najbliższe kilka lat wciąż jest bardzo daleko. Week 7 nie powinien dostarczyć w tej kwestii żadnych przełomowych odkryć – na tle Giants nietrudno bowiem nawet przeciętnemu zawodnikowi wyglądać jak gwiazda.

Sporo ekip w tym tygodniu musi wystawiać do boju swoich rezerwowych QB i niewykluczone, że taki sam los ponownie czeka New York Giants. Tyrod Taylor tydzień temu nie był w stanie poprowadzić swojej drużyny do choćby jednego TD. Ostateczna decyzja na temat tego czy ponownie zastąpi on walczącego z kontuzją szyi Daniela Jonesa zostanie podjęta przed meczem. Niezależnie od tego który QB Giants zagra w tym spotkaniu czeka go zapewne spora liczba przekazań piłki w ręce Saquona Barkleya. Często w przypadku zawodników wracających po kontuzji obserwujemy zmniejszone obciążenie i mniejszą liczbę kontaktów z piłką. Nie było tak w przypadku Barkleya, który tydzień temu zaliczył takich kontaktów aż 28. Dziś to także na nim powinna opierać się gra ofensywy Giants.

19.00 Atlanta Falcons (3-3) @ Tampa Bay Buccaneers (3-2)

Na papierze to jedno z ciekawszych spotkań tej kolejki – zmierzą się w nim bowiem drużyny, które walczą o przewodnictwo w NFC South. Bucs wydają się być w tym sezonie typowym przeciętniakiem – wygrywają spotkania, które powinno się wygrać (Vikings, Bears) a przegrywają z ekipami pokroju Eagles czy Lions. Nie jest to przesadnie dziwne biorąc pod uwagę fakt, że rozgrywającym Buccaneers jest Baker Mayfield, który jest wręcz chodzącą definicją przeciętności.

Znacznie bardziej elektryzujący (a niektórzy powiedzieliby, że po prostu elektryczny) jest jego dzisiejszy vis-a-vis Desmond Ridder. Po dobrym meczu z Texans, po którym w Atlancie zaczęto wierzyć że gra młodego QB wreszcie się ustabilizuje przyszło spotkanie z Commanders, w którym Ridder rzucił aż 3 przechwyty.

Czy doczekamy się wreszcie TD biegowego w wykonaniu Bijana Robinsona? Biegacz po którego Falcons sięgnęli w 1. rundzie draftu ma na koncie 2 przyłożenia ale oba w akcjach podaniowych. Jeśli chodzi o grę biegową to w ostatnich dwóch meczach Robinson uzbierał łącznie zaledwie 83 jardy.

Po stronie Buccaneers może dziś zabraknąć kluczowego zawodnika linii defensywnej – Vita Vea wrócił do treningu w piątek ale trenował tylko w ograniczonym zakresie i jego występ nie jest pewny.

19.00 Detroit Lions (5-1) @ Baltimore Ravens (4-2)

Hit pasma wczesnowieczornego – zmierzą się w nim drużyny, które gdyby playoffy zaczęły się w tym momencie przystępowały by do nich z #4 w AFC i #3 w NFC. Tym bardziej cieszy, że to właśnie to spotkanie będzie można obejrzeć na antenie Polsat Sport Fight.

Dwa lata temu Lions kończyli sezon z bilansem 3-13-1. Szybko odbili się jednak od dna – rok temu o włos otarli się o awans do play-offów a teraz zaczęli rok od zaledwie jednej porażki w 6 meczach (i to po dogrywce). Jared Goff ustabilizował swoją formę i pozycję jako jeden z bardziej skutecznych QB w lidze. Rookie TE Sam LaPorta szybko wpasował się do ofensywnej układanki Dana Campbella. W zdobywaniu dużej liczby punktów pomaga szczelna linia ofensywna, która puściła zaledwie 10 sacków.

Teraz wspomniany O-line czeka wymagający sprawdzian – Ravens z 24 sackami na koncie przewodzą bowiem w tej klasyfikacji. Skuteczny pass rush pozwala zniwelować problemy z licznymi kontuzjami w secondary – dziś ponownie zabraknie Marcusa Williamsa i Kevona Seymoura a pod dużym znakiem zapytania stoi także występ Marlona Humphreya.

Kibice w Baltimore musieli sporo czekać na swoich ulubieńców bo ostatnie trzy mecze Ravens grali na wyjeździe.

22.05 Pittsburgh Steeelers (3-2) @ Los Angeles Rams (3-3)

Pasmo późnowieczorne rozpoczną dwa spotkania na zachodnim wybrzeżu. W pierwszym z nich Rams podejmą u siebie wracających po BYE week Steelers.

Jeśli spojrzeć na statystyki, zarówno ofensywne jak i defensywne ciężko uwierzyć, że Steelers posiadają na ten moment dodatni bilans. A jednak wygląda na to, że Mike Tomlin jak zwykle, niezależnie od puli talentu (lub jej braku) będzie w stanie poprowadzić drużynę z Pittsburgha do co najmniej 8 zwycięstw. Nie mówię oczywiście, że obecnym Steelers brakuje talentu bo tak nie jest – są w tej ekipie zawodnicy wyróżniający się. Jednym z nich jest oczywiście T.J. Watt który w trwającej kampanii ma już 8 sacków a przecież nie rozegrał jeszcze nawet 1/3 zaplanowanych spotkań.

W ofensywie po 4 meczach spędzonych na liście Injured Reserve do gry wraca Diontae Johnson z kolei na listę wędruje TE Pat Freiermuth, który doznał kontuzji na treningu. Pod nieobecność Freiermutha szansę pokazania się powinien dostać intrygujący rookie Darnell Washington.

Swoje problemy z kontuzjami mają Rams – w ostatnich dniach na IR trafili obaj podstawowi RB – Kyren Williams i Ronnie Rivers. W odpowiedzi Rams aktywowali z Practice Squad dwóch weteranów – Royce Freemana i Darrella Hendersona, którzy razem z pierwszoroczniakiem Zachiem Evansem będą tworzyć komitet biegaczy.

22.05 Arizona Cardinals (1-5) @ Seattle Seahawks (3-2)

Pozostając na zachodnim wybrzeżu przenosimy się nieco na północ i trafiamy na Lumen Field gdzie miejscowi Seahawks podejmują ostatnią drużynę NFC West i jedną z najsłabszych ekip w lidze – Cardinals. W czasach świetności Seahawks gdy na boisku błyszczeli członkowie Legion of Boom a biegi Marshawna Lyncha powodowały trzęsienia ziemi stadion w Seattle był prawdziwą fortecą. W ostatnich latach, choć magia miejsca nie zanikła (o czym przekonali się miesiąc temu Panthers popełniając w hałasie powodowanym przez fanów aż 8 falstartów) to jednak nie przekłada się to zbytnio na wyniki na boisku. Od początku sezonu 2019 Seahawks mają bilans 13-14 przed własną publicznością. Dwie z tych 14 porażek to zasługa Cardinals.

Dziś, Seahawks na pewno nie mogą sobie pozwolić na przegraną. To drużyna z aspiracjami play-offowymi a ich terminarz nie należy do najłatwiejszych. Nie ma więc mowy o porażce z ekipą w przebudowie. Niestety dla Seahawks, ich zawodników nie omijają kontuzje. Od początku sezonu sztab szkoleniowy musi rotować składem linii ofensywnej i wygląda na to, że podobnie będzie także dzisiaj – pod znakiem zapytania stoi bowiem występ jedynego zawodnika OL, który zagrał we wszystkich dotychczasowych spotkaniach – Evana Browna. Do tego problemy ma również DK Metcalf, który w mijającym tygodniu w ogóle nie trenował.

Jeśli chodzi o Cardinals to Kyler Murray wrócił już do treningów ale nie został jeszcze aktywowany z listy PUP i rozgrywającego zobaczymy w akcji najprawdopodobniej za tydzień lub dwa. W defensywie wraca za to Budda Baker. Powrót dwukrotnie wyróżnionego nominacją All-Pro zawodnika powinien być dużym wzmocnieniem dla tej formacji.

22.25 Green Bay Packers (2-3) @ Denver Broncos (1-5)

Packers wracają do gry po BYE week a Broncos także mieli sporą przerwę bo w Week 6 grali już w Thursday Night Football. Obie te drużyny łączy też pewna wspólna cecha – ich rozgrywający dość dobrze zaczęli sezon jednak później sprawy nie wyglądały już tak kolorowo.

Jordan Love po dwóch pierwszych meczach miał 6 TD i 0 INT. W kolejnych trzech spotkaniach – 2 TD i aż 6 INT (z czego 3 w ostatnim przed BYE week meczu z Las Vegas Raiders). Fani Packers, którzy niedawno czuli się spokojni, że ich ekipa jest w dobrych rękach zaczynają zastanawiać się nad przyszłością obsady najważniejszej pozycji w futbolu.

Podobne problemy mają kibice Broncos. Wszyscy dobrze wiemy jak kiepsko prezentował się Russell Wilson w pierwszym sezonie w Denver. Na początku obecnych rozgrywek wydawało się, że przyjście trenera Seana Paytona pozwoliło Wilsonowi ponownie wejść na wysoki poziom. I co prawda liczby zbiorcze w jego przypadku wciąż wyglądają całkiem nieźle (12 TD i 4 INT) to jednak występ kilkanaście dni temu w starciu z Chiefs budzi spore obawy. 9-krotny Pro Bowler zakończył ten mecz z zaledwie 95 jardami podaniowymi a dwa z jego rzutów kończyły się przechwytem.

Faworytem tego spotkania są Packers choć bukmacherzy ustalili przewagę ekipy z Wisconsin zaledwie na 1 punkt.

22.25 Los Angeles Chargers (2-3) @ Kansas City Chiefs (5-1)

W ostatnich latach Chiefs nie tylko przyzwyczaili nas do wygrywania ale też do sposobu w jaki to robią. Był to tzw. „futbol na tak” – dużo punktów zdobytych i sporo traconych. Tymczasem w tym sezonie defensywa Chiefs należy statystycznie do czołówki ligi. Z kolei od ofensywy wymagać należy więcej niż 19 punktów przeciwko Broncos czy 17 przeciwko Jaguars. W najważniejszej kategorii statystycznej czyli w zwycięstwach ekipa z Kansas City ma się tak dobrze jak zwykle – bilans 5-1 daje im pewne prowadzenie w dywizji.

Dywizji, z której do play-offów chcieliby wejść Chargers. Drużyna z Los Angeles prezentuje świetną formę w ofensywie, choć dużym ciosem była na pewno strata Mike’a Williamsa który z powodu zerwanego ACL zakończył sezon już po Week 3. Zdecydowanie gorzej wypada formacja obronna choć na pewno nie jest to spowodowane brakiem pass rushu. Defensorzy Chargers zanotowali już 21 sacków co jest 3. najlepszym wynikiem w lidze. A jednak pomimo tego, że Khalil Mack, Morgan Fox i Joey Bosa nieustannie nękają QB rywali, ekipa Brandona Staleya regularnie traci po ponad 20 punktów na mecz.

Jeśli defensywny koordynator Derrick Ansley planuje poukładać wreszcie wszystkie elementy w obronie to przyszedł na to czas. Powstrzymanie Patricka Mahomesa i kolegów jest wystarczająco trudnym zadaniem dla zawodników będących w formie a co dopiero gdy tej formy tak jak w przypadku defensywy Chargers brakuje.

Ten mecz obejrzeć będzie można na antenie Polsat Sport Fighta a także na platformie Polsat Box Go.

Na który z meczów Week 7 najbardziej czekacie?

***

Na koniec przypominamy o naszym podcaście, gdzie rozmawiamy m.in. o trenerach na gorących krzesłach. 

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/


Autor: Michał Cichowski

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej