Skip to content

OkiemKickera #5

Kolejna niedziela, spędzona przed telewizorem, to już historia. Nieważne, czy na ekranie w ciągu dnia była Familiada, film o 15 na TVN, czy też relacja z obrządków sakralnych. Liczy się to, że kilka chwil przed 19, mieliśmy przed oczami odliczanie do rozpoczęcia drugiej kolejki NFL, a kolejne godziny wypełnione były kontynuacją kolejki górskiej z pierwszego tygodnia sezonu. Kolejny tekst, z cyklu okiem kickiera, przygotował Dawid Pańczyszyn.

Dość częsty eksperyment myślowy, poza gmachami uniwersyteckimi, to doszukiwanie się wyższości swojej drużyny poprzez zwycięstwo nad drużyną, która później  – bądź wcześniej – pokonała faworyta. Dzięki temu ja mogę myśleć, że powinniśmy być w finale ELF, bo wysoko wygraliśmy z Vikings, a Vikings wysoko wygrało półfinał z Barceloną. Scenariusze są różne, a skala mniej lub bardziej zabawna. W tym sezonie można już po dwóch meczach silić się na symulacje rzeczywistości, przeznaczając na to każdy dostępny neuron. Więc po kolei: Packers dostali łomot od Vikings, Vikings dostali łomot od Eagles. Eagles ledwo wygrali z Lions, Lions spokojnie pokonali Commanders. Commanders wygrali z Jaguars, a Jaguars roznieśli Colts. Colts nikogo nie roznieśli, bo zremisowali z Texans. Tu się zatrzymam, bo zaraz dojdę do wniosku, że skoro Patriots wygrali ze Steelers, to znaczy że powinni być w Super Bowl, bo przecież Pittsburgh wygrał z Bengals, którzy na marginesie przegrali z Cowboys bez Prescotta 🤡. To wszystko, poza aspektem niezrównoważonego fana, pokazuje największą siłę tej ligi. Any given sunday to nie tylko tytuł filmu z Alem Pacino, ale też najzwyklejsza prawda, każdy może wygrać z każdym. Chyba, że grasz w tym sezonie przeciwko Bills. Wtedy na 99% dostaniesz łomot.

Pierwsza kolejka stała pod znakiem kopnięć, w ogólnym kierunku bramki, z różnym skutkiem. Motyw drugiej, to już spektakularne meltdowny. Najpierw to Browns uznało, że jednak tradycja jest święta i nie można dawać fanom zbyt wiele radości. Od rozpoczęcia sezonu bilansem 2-0 dzieliło ich niecałe dwie minuty i NEW YORK JETS. Okazało się, że Joe Flacco to nadal dobry QB i drużyna z Nowego Jorku, która potrzebowała trochę szczęści,a w postaci onside kick i nietrafionego przez kickera Browns podwyższenia, aby wyjechać z Cleveland ze zwycięstwem. Warto też zaznaczyć, że gdyby Nick Chubb nie wbiegł do endzone w tej zagrywce, byłoby po meczu.

Równolegle do dramatu Browns, rozgrywała się tragedia w Baltimore. Kiedy wszyscy już odhaczali na kuponach mecz Ravens z Dolphins, drużyna z Miami zaczęła jedną z najbardziej nieprawdopodobnych kwart w historii. 28-3 w umysłach fanów kojarzy się jednoznacznie, jednak tym razem był to wynik czwartej kwarty, który ustalił wynik na korzyść drużyny Mike’a McDanielsa. Można się zastanawiać, nad przyczyną, ale na pewno nie był nią Lamar Jackson, który wg PFR rozegrał najlepsze spotkanie jako QB w przegranym meczu w historii.

Ostatnią drużyną w trio alergików na zwycięstwo było Raiders. Jeszcze na osiem minut przed końcem prowadzili z Cardinals 23-7, tylko po to, by Murray doprowadził do dogrywki. W której mieli piłkę w zasięgu swoje kickera, ale Renfrow, który zazwyczaj jest pewnym punktem drużyny, w jednym drivie stracił piłkę dwa razy. Niestety dla Raiders, przy drugim fumblu to zespół z Arizony odzyskał piłkę, jednocześnie kończąc spotkanie na swoją korzyść. Raiders mieli okazję wygrać to spotkanie cztery do pięciu razy, ale nie skorzystali z żadnej z nich, aby wysłać drużynę Kingsbury’ego z powrotem do Arizony z bilansem 0-2. Nie mogę się doczekać,co będzie motywem przewodnim trzeciego tygodnia, ale wydaje się, że w tym roku NFL zatrudnia scenarzystów z doświadczeniem. Oby nie okazało się tylko, że pracowali oni przy ostatnim sezonie Dextera albo Gry o Tron.

Mike Evans to jeden z najlepszych wide receiverów w lidze. Marshon Lattimore to jeden z najlepszych cornerbacków w lidze. Co poza umiejętnościami ich łączy? Otóż od kiedy ci panowie spotkali się na boisku nie mogą oderwać od siebie nie tyle co oczu, co pięści. To już trzeci raz, kiedy dochodzi do bójki.

Co ciekawe, dwa razy Evans przychodził na ratunek swojemu rozgrywającemu. Za pierwszym razem był to aktualny rozgrywający Saints, Jameis Winston, tym razem Evans pokazał swoją rycerskość wobec Toma Brady’ego.

Evans za swój wybryk musi zapłacić nie tylko kończąc przedwcześnie mecz w Nowym Orleanie, ale także zostając w domu za tydzień, gdy my także będziemy oglądać jak Tom Brady znów mierzy się z Aaronem Rodgersem przed ekranem telewizora. Decyzja ligi nie jest może aż tak kontrowersyjna, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Evans to już recydywista, a wg standardów NFL to równowartość jedynie 2,18 zmolestowanych kobiet w skali Watsona. Warto jednak zwrócić uwagę, kto zadecydował o zawieszeniu, a mianowicie VP NFL- Jon Runyan. Zgadnijcie w której drużynie gra Jon Runyan Junior. Tak, w Green Bay Packers.

Ciekawostki:

  • Bilans punktowy Bills po dwóch pierwszych meczach? 72-17. Przeciwnicy? Aktualni mistrzowie ligi i 1 seed w AFC
  • Pierwszy punt Bills w tym sezonie? 8:37 w trzeciej kwarcie z Titans. Titans to już drugi przeciwnik Bills w tym roku
  • Kto ma więcej jardów w tym sezonie? Najee Harris wybiegał 72 jardów w 25 próbach. Joe Burrow był sackowany 13 razy na 73 jardy
  • Najdłuższe podanie i najdłuższy bieg w tym sezonie? Lamar Jackson (75 jardów) i Lamar Jackson (79 jardów)
  • Josh Allen jest 4-0 w meczach w których przeskakuje nad obrońcą
  • Ile jardów mieli w sumie Dalvin Cook i Derrick Henry w poniedziałkowych meczach? 42

Autor: Dawid Pańczyszyn

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: