Skip to content

OkiemKickera #9

Budząc się w poniedziałek rano, mogliśmy być pewni już kilku rzeczy. Bills nie zaskakują i rzeczywiście są pierwsi w kolejce do mistrzostwa, Giants zaskakują, bo jednak nie są pierwsi w kolejce do wysokiego picku w drafcie, a bez względu na to co powiedzą highlighty z meczu Cowboys-Eagles, obie drużyny wypełniają beczkę miodu o nazwie NFC East, w której łyżką dziegciu jest jedynie Waszyngton Commanders. Okazuje się, że po latach posuchy, wrzucanie spotkań drużyn z Nowego Jorku i Dallas na wartościowy czas antenowy w końcu ma sens, a to co dotychczas było w najgorszym wypadku powodem do łez, a w najlepszym do śmiechu, zasługuje na swoją nazwę- prime time.  Zapraszamy na okiem kickera!

Wydaje się, że kariera Josha Gordona spędzona w oparach marihuany i alkoholu w końcu dobiegła końca.  Od nowej nadziei ligi, łapiącej co mecz ponad 200 jardów, grając w Cleveland i łapiąc piłki od Brandona Weedena, przez problematyczną postać spędzającej więcej czasu na testach narkotykowych, niż w pomeczowych highlightach, do wypalonej gwiazdy przyciągającej uwagę jedynie poprzez pryzmat historycznych osiągnięć, a nie rzeczywistych możliwości. Kariera która zaczęła się w Cleveland, a swoje przystanki miała w New England i Kansas City, prawdopodobnie dojechała na ostatnią stację w Tennessee, po tym jak Titans ścięli go ze swojego practice squad.  W międzyczasie był krótki postój w FCF, lidze kontrolowanej przez fanów, skąd przyszedł do nas w tym sezonie Slade Jarman. Josh Gordon już w szkole średniej każde spotkanie rozgrywał pod wpływem środków odurzających, by tradycję tę podtrzymywać przez uniwersytet, aż do NFL.

Nie chcę w tym miejscu wchodzić w istotną dyskusję dotyczącą uzależnień, a także na ile decyzje Gordona były świadomym wyborem, ale trudno nie dostrzec tu zaprzepaszczonej szansy. Jest kolejnym przykładem, że atletyzm może dać Ci szansę, a nawet przez jakiś czas utrzymywać cię blisko szczytu, ale jeśli chcesz się tam dostać i spędzić dłuższą chwilę, warto zapamiętać maksymę “hard work beats talent, when talent doesn’t work hard”. Inaczej wejdziesz do klubu “zdolnych, ale leniwych”, którego Josh Gordon został właśnie prezesem.

*

New England może i mają Matta Patricię na OC, ale nadal mają Billa Belichicka na HC. Zdaje się, że Bailey Zappe buduje sobie CV do bycia, co najmniej, backupem w NFL. Wnioski, które idą choćby krok dalej, wyciągane są na wyrost, ale pozwalają na dostrzeżenie innych, które są już bardziej wartościowe. Chodzi mianowicie o playcalling Patriots w ofensywie.

Wnioski krótkie, zwięzłe i trafione. Patriots mają tendencję do potykania się o własne nogi, kiedy biegną w sytuacji gdzie wystarczy spacerować. Mac Jones udowodnił, że jest QB1 prowadząc drużynę z Massachusetts do playoffow w 2021 roku. Dwa mecze Zappego tego nie zmienią, ale wygrać na tej sytuacji może każdy. Mac, bo nie ma na nim presji, żeby wracał zanim wyzdrowieje. Zappe, bo pokazuje na co go stać, na najwyższym poziomie (Lions i Browns to nadal drużyny NFL). Z kolei coaching staff ma czarno na białym, że niektóre rozwiązania funkcjonują i fakt, że ktoś gra już drugi sezon, na pozycji rozgrywającego, wcale nie znaczy, że trzeba go pchać na nieznane wody. Oby tylko starczyło rozsądku i Patriots mogą zastąpić z Dolphins i Jets, jako pierwszą drużynę w AFC East, nie nazywającą się Bills.

*

NFC West, to w ostatnich latach jedna z najsilniejszych dywizji w Konferencji, a także całej lidze.

Cardinals, 49ers, Rams czy też Seahawks, przez ostatnie 20 lat, zamieniają się miejscem wśród faworytów, urządzając sobie rzeź wewnątrz własnej dywizji. Nawet jeśli jeden nie domaga, to tak jak w przypadku derbów piłki nożnej, mecz pomiędzy tą czwórką zawsze dostarcza emocji, agresywności, a czasem niepotrzebnej przemocy. Ten sezon to jednak konieczny wyjątek od reguły. Rams mają czkawkę po wygranym Super Bowl i wydaje się, że wyjście choćby poza dziką rundę będzie graniczyć z cudem. 49ers, jak co roku, oscylują pomiędzy contenderem a pretenderem, ale kontuzje każą nam widzieć ich aktualnie jako tych drugich. Cardinals się sypią i zmiany personalne po sezonie, wydają się być nieuniknione. Jedynie ci, którzy mieli być źródłem zwycięstw dla innych drużyn, po transferze Wilsona do Denver, okazują się być powyżej przeciętnej. Seahawks z Geno Smithem na QB, nie są na pewno jedną z najmocniejszych drużyn w lidze, ale oczekiwania przedsezonowe sprawiają, że bilans 3-3, po sześciu tygodniach, daje nam obraz budżetowej wersji Filadelfii Eagles. Zespołu bez gwiazd ligi, ale kompletnej w każdym aspekcie. Nawet kontuzja Penny’ego oznaczała jedynie inicjację procesu “next man up” i Walker wybiegał prawie 100 jardów, łapiąc także dwie piłki na 13 jardów.

Trudno powiedzieć, czy 49ers otrząsną się z kontuzji, ale ich defensywa może pozwolić im na odwrócenie narracji o 2022. Cardinals, nawet pomimo powrotu Hopkinsa, są moim zdaniem beznadziejnym przypadkiem, a Rams w końcu przekonują się, że nie można maskować słabej gry rozgrywającego highlightami przyszłych członków HoF na zbyt długą metę. Przynajmniej w tym sezonie, koronę NFC zdaje się przejęli członkowie NFC East. Historia zatacza koło,  w końcu ta dywizja ma największą liczbę zwycięzców w SB.

*

CIEKAWOSTKI

Dustin Hopkins put the team on his back.

Aaron Rodgers sugeruje, żeby uprościć ofensywę. Co na to HC LaFleur?

DBs Steelers kontuzjowani? Bucs rzucają do Evansa tylko 4 razy.

Jets underdogami (+3,5) przeciwko Broncosm w przyszły tygodniu.

Defensywa Broncos w tym sezonie? Średnio oddaje tylko 16,5 pkt na mecz.

Ofensywa Broncos w drugiej połowie MNF? -13 jardów.

Czy rookie of the year może być też DPOY? Sauce Gardner ma coraz silniejsze argumenty.

Autor: Dawid Pańczyszyn

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: