Skip to content

Patriotyczny Raport #6. Czy sezon właśnie się zakończył?

Tego raportu nie da się poświęcić niczemu innemu niż kontuzji Maca Jonesa. Pytanie, jakie zadają sobie fani New England Patriots jest proste – czy ta drużyna ma jeszcze jakiekolwiek szanse na dobry wynik w tym sezonie?

Doskonale wiemy, że mało która ekipa w NFL może sobie pozwolić na stratę rozgrywającego. Sytuacje, w których Nick Foles wygrywa Super Bowl albo Jimmy Garoppolo wchodzi za kontuzjowanego Treya Lance’a i raczej nie będzie dużo gorszy, są w lidze rzadkie. Patriots nie należą do grupy z czołowym backupem, dlatego kontuzja Maca Jonesa zmienia całkowicie oblicze sezonu. Co więcej, kompletnie nie wiemy w jaki sposób. Gdyby była to kontuzja kończąca sezon, to wiadomo, że zamykamy zabawę i szykujemy się tylko do wysokiego picku w drafcie. Tymczasem jest to poważne skręcenie kostki (high ankle sprain), które rozstrzał rekonwalescencji może mieć od 4 do nawet 10 tygodni. Czyli w teorii może to być kontuzja kończąca sezon Patriots, ale w sumie się tego na razie nie dowiemy. W międzyczasie trzeba liczyć na to, że Brian Hoyer – of all people – utrzyma to wszystko na powierzchni. I nie jest to zbyt korzystna sytuacja.

Wnioski ogólne:

  • Jestem ciekaw tego, jak skończy się ta sytuacja, bo według źródeł Mac i drużyna się nie zgadzają co do leczenia – Mac nie chce operacji, którą sugeruje Belichick  na podstawie pewnie klubowego lekarza, i będzie szukał drugiej opinii. Jest opcja, że to różnica w 2-3 tygodniach leczenia, co także wpływa na sezon. A Mac jeszcze może w ten sposób podpaść, wiemy jak wrażliwy jest ten sztab;
  • Wielki Brian Hoyer zagra po raz pierwszy od pamiętnego meczu z Chiefs w 2020 roku, w którym pokazał, że kompletnie nie wie, jak działa zegar meczowy. To będzie przyjemne doświadczenie. Oczywiście w teorii jest opcja, że zagra Bailey Zappe albo Belichick kogoś ściągnie, ale myślę, że wszyscy wiemy, jak to się skończy. Bill stwierdzi, że Hoyer daje mu na ten moment większe szanse na zwycięstwo niż Zappe (tu będzie miał rację) i tyle;
  • Najgorsze jest to, że jesteśmy w momencie, w którym po meczu z Packers byłaby okazja, żeby drużyna się rozkręciła i z Jonesem regularnie wygrywała mecze. Z Hoyerem jest to niezbyt prawdopodobne. Uznajmy, że Jones wróci po bye weeku (week 10) – do tego momentu Patriots grają z Packers, Lions, Browns, Bears, Jets i Colts – z Jonesem spokojnie można by było zrobić z tego bilans nawet 4-2 i po bye weeku mieć pozytywny bilans. Z Hoyerem dwa zwycięstwa będą dużym sukcesem, a wtedy Mac wraca przy bilansie 3-6 i w tak mocnej AFC w buty można sobie schować nadzieje. A picku wysokiego też nie będzie, bo Mac wróci, Patriots wygrają 6-7 meczów w sezonie i będą w środku stawki albo maks na końcu top 10;
  • Ja na Maca narzekam w ostatnich tygodniach, bo pod względem decyzyjności, swojej najmocniejszej strony wcześniej, zaliczył duży regres, co zresztą było widać z Ravens przy przechwytach i prawie przechwycie Queena. Ale to co się będzie działo z Hoyerem to drodzy państwo… Polecam nastawić się na absolutne zero zwycięstw w tym okresie – to jedyna opcja, żeby nie zepsuć sobie nerwów całkowicie i regularnie nie bić się ręką w czoło przed ekranem. A może ogra Bears czy Jets i pojawi się uśmiech na twarzy. Wystarczy, że ja po cichu mam nadzieję, że jednak nie będzie tak źle i już jestem przygotowany na rozczarowanie;
  • Szkoda też o tyle, że mecz z Ravens był obiecujący – zabiły go straty, ale pod względem zdobywania jardów ta drużyna wygląda dobrze. Atak ma drugi najniższy odsetek 3&out w lidze. Obrona z kolei drugi najwyższy i w obu przypadkach to pozytywne rzeczy. Jardowo jesteśmy na granicy pierwszej dziesiątki w obu formacjach, ale punktowo już na końcu. Powód? Straty i – w przypadku ataku – brak wykończenia;

 

Wnioski ofensywne:

  • O Macu jeden większy podpunkt, bo wnioski w dużej mierze są na kolejne tygodnie, a jego tam nie będzie, ale ciekawie oglądało się mecz z Ravens, bo tylko utwierdził nas w przekonaniu, że co jak co, ale przynajmniej sztab pozwala mu na więcej w stosunku do rookie sezonu. Co więcej, statystycznie (bez TD, trzy inty), to jego najgorszy mecz w sezonie, ale eye test pokazuje, że wręcz przeciwnie. Jest w tej chwili czwarty w tym sezonie, jeśli chodzi o „duże” akcje (big-time throws), ale jednocześnie czwarty w ilości podań ocenionych na stratę (turnover worthy plays). W skrócie – zdecydowanie nie jest to dink and dunk, ale jeśli ma działać, to straty muszą być bardzo mocno ograniczone. Nieprzypadkowo wszystkie pięć przechwytów było w podaniach do Parkera, zazwyczaj dłuższych. Długie rzuty Maca są mocno nieregularne w kwestii celności – albo idealnie w punkt, jak przy kilku z Ravens, albo czasem zerwane, jak przy incie ze Steelers czy tych z Ravens. Najbardziej martwiące jest to, że jego decyzyjność zaliczyła poważny regres. W rookie sezonie na palcach jednej ręki można było przeliczyć przechwyty, które były jego winą. Teraz jest to luźno 4/5, wyłączając z tego ten z Dolphins. A przecież dwa przechwyty (po jednym ze Steelers i Ravens) obrońcy dostali też prosto w ręce i je wypuścili – i to też po jego słabych decyzjach. Podania na stratę skoczyły z 2,5% w rookie sezonie do ponad pięciu procent teraz. Co więcej, Mac zostawia jardy na boisku w inny sposób. W rookie sezonie wydawało się, że często woli bezpieczną opcję na kilka jardów (nawet pokrytą), zamiast spróbować np. Agholora, który wydawał się otwarty. Teraz np. ma otwartego Bourne’a czy Meyersa na łatwą pierwszą próbę, ale jest nastawiony na długą piłkę i wali w podwójne krycie. Pojawiło się sporo chaosu w jego decyzjach. Wiemy, że umie grać mądrze i bezpiecznie i wiemy, że daleką piłkę też czasem trafi – teraz tylko to zbalansować. Wysokość jego sufitu będzie zależała od ogarnięcia mentalnych błędów i regularności przy długich piłkach – diagnoza łatwa, ale poprawienie tego już niekoniecznie. To w przyszłych latach może być różnica między solidnym game managerem z miejsc 15-20 w topie QB, a gościem pukającym do pierwszej dziesiątki;
  • Playcalling robi postępy – są motion i skuteczne play-action, a te dłuższe zagrywki przeciwko Ravens zdawały się dobrze dobrane. Jest też jednak masa rzeczy do poprawy – przede wszystkim liczba tych bardziej kreatywnych zagrywek. Rośnie, ale wciąż jest tego za mało. Poza tym jest bardzo duży problem w redzone, w którym zawsze gramy te same zagrywki – niedziałające, co gorsza. Podwyższenie za 2 punkty w meczu z Ravens też było rozpisane marnie;

  • A jeśli już atakujesz 4&3 (swoją drogą dobre decyzje w tych kwestiach, jak nie Belichick, oby to zostało), to daj rozgrywającemu więcej opcji niż krótki rzut w bok dwa jardy przed pierwszą próbą, bo wystarczy to pokryć i po zabawie – tak jak się stało z Ravens;

  • Breakout game Devante Parkera był bardzo przydatny. Szkoda że jego chemia z Jonesem będzie zawieszona w czasie. Ważne też, żeby pokazał to na mocniejszym secondary, bo to Ravens jest jednym z gorszych na starcie sezonu. Plus w Miami też miewał momenty randomowego wystrzału, a potem były problemy z regularnością;
  • Kendrick Bourne wchodzi na kilka snapów i albo łapie piłkę, albo jest otwarty – statystycznie wygląda to dla niego mocno korzystnie, jest bodajże najlepiej „otwierającym się” WRem w Pats. A mimo to nie gra, bo po co. Ja rozumiem, że Lil’Jordan Humphrey wchodzi na próby biegowe (i dobrze sobie radzi), ale to była dobra wymówka w pierwszych dwóch tygodniach, żeby nie dawać mu szans. Teraz nie było Meyersa i były snapy do zagospodarowania, a Patricia tego nie zrobił. Jego start jako playcallera jest lepszy niż się spodziewałem, ale niech on już schowa to swoje ego w buty;
  • A jak już jesteśmy przy nieużywaniu dobrych zawodników – więcej piłek do Jonnu Smitha, grzecznie proszę. Autentycznie każda jego akcja „in space” kończy się dodatkowymi jardami, które wywalcza, a to nadal pojedyncze przypadki;
  • Z kolei Hunter Henry pozostaje cieniem człowieka i tu akurat nie ma ani winy sztabu czy Maca, ani też nie wiadomo skąd to się wzięło – chłop po prostu wygląda jakby przez offseason zjechał tak ze trzy poziomy w każdym aspekcie gry;
  • Straty w ataku to też nie tylko wina Maca – skrzydłowi, ze szczególnym uwzględnieniem Agholora, muszą to szybko ogarnąć;
  • Linia ofensywna powoli krzepnie i zaczyna wyglądać tak jak ten talent, który w niej jest – co najmniej solidnie. Mike Onwenu to być może najlepszy gracz ataku po trzech tygodniach. Trent Brown regularnie zostawiany 1 na 1 nie oddaje prawie nic. Isaiah Wynn ma trochę problem z flagami, ale ogólnie lepiej niż by się wydawało. Cole Strange z Ravens nie radził sobie za dobrze z mocnymi DT i ma wciąż mentalne błędy, ale to i tak pozytywny start;
  • Generalnie to nie będzie atak na ligowy top, ale może to być atak na drodze do solidności – byle tylko Hoyer go z niej nie wykoleił;

Defensywne:

  • Generalnie Lamar przebiegł się po tej defensywie razem z kolegami, ale tutaj nie zamierzam nad tym długo ubolewać – taki jednorożec w lidze jest jeden i nawet jeśli Pats mogli go zatrzymać lepiej, to z nim tak już po prostu jest. W dodatku w meczu zabrakło dwóch absolutnie kluczowych gości do tego, żeby go zatrzymać – Duggera i McMillana. Jeden był kluczowy w zatrzymaniu Lamara w 2020 i byłby teraz ze swoim atletyzmem, a drugi jest takim LB, jaki do tego jest potrzebny – dobrym przeciwko biegom, ale jednocześnie atletycznym. Bentley i Tavai to zbyt ciężkie kloce, a Mack Wilson w drugą stronę – atleta, ale lekki i dość łatwy do zablokowania przy dobrym schemacie;
  • Na plus na pewno Deatrich Wise – trzy sacki w meczu i rola absolutnego lidera tej obrony. Razem z Matthew Judonem robili zresztą dużo presji, jedynie czasem zabrakło wykończenia, ale to także całkowicie normalne z Lamarem. Można myśleć „aj gdyby go tam powalili, to byłoby 3&out”, ale to jest całe jego piękno (i koszmar, grając przeciwko) – myślisz, że masz go w rękach, ale jednak nie do końca – i tak co tydzień;
  • W secondary absolutnym potworem jest Jonathan Jones – chłop pierwszy raz w karierze gra na zewnętrznym CB i przez pierwsze trzy tygodnie wygląda jak topowy zawodnik w lidze. Jego int na Lamarze to już w ogóle wyższa szkoła jazdy – odpuszczenie swojego gościa w idealnym momencie, żeby przeciąć rzucone już gdzie indziej podanie – złoto. A w kryciu prawie nie oddaje jardów. Jest świetny i chwała mu za to;

  • Jeśli gramy więcej 1 na 1 (tak jak tutaj), to chciałbym zobaczyć Marcusa Jonesa na slocie. Myles Bryant jest dobry do strefy, tutaj niekoniecznie;
  • Na szczęście drugi rookie – Jack Jones – gra sporo i gra dobrze. Fakt, że już jest CB3 jest bardzo pozytywny;
  • Na plus też Joshua Bledsoe – zagrał tylko kilka snapów, ale dostał w nich do krycia Marka Andrewsa i nic mu nie oddał;
  • Błąd przy TD Andrewsa zaliczył z kolei Devin McCourty – ale nawet liderzy czasem muszą byka strzelić;
  • Generalnie bardzo dziwny występ obrony – z jednej strony oddali dużo jardów i punktów, z drugiej bardzo często udawało im się zrobić 3&out. Choć trzeba też przyznać, że atak stratami na pewno nie pomógł;

Formacje specjalne:

  • Grzecznie proszę jeszcze raz o usunięcie Bryanta z returnów – jestem zaskoczony tym zaufaniem. Chłop ma dwa fumble w dwa mecze i dalej wraca, żeby returnować – klasyczny Belichick odstawiłby go dawno. I to wszystko w momencie, kiedy mamy jednego z najlepszych uczelnianych returnerów ostatnich lat, który zresztą się pojawił jako kickoff returner. A ostatecznie gra gość, który ostatni raz to robił w liceum. Ot, Belichick;
  • Nick Folk jest automatyczny poniżej 50 jardów – właśnie pobił rekord w serii takich kopnięć. Powyżej, co widzieliśmy tydzień temu, nie ma co nawet podchodzić, dlatego cieszę się, że Belichick częściej decyduje się grać czwarte próby. Byle tylko te nieudane wywołały myśl o słabym playcallu, a nie o nietrafionej decyzji;

Na plus:

  • Jon Jones – uwielbiałem jako slota, ale nie wiedziałem, że tak pięknie da radę się przebranżowić;
  • Devante Parker – oby częściej, chociaż pewnie nie z Hoyerem;
  • Gra biegowa – szczególnie że większość piłek poszła do pięknego Rhamondre;

  • Deatrich Wise

Na minus:

  • Hunter Henry – coś czuję, że jego miejsce tutaj może być stałe;
  • Nelson Agholor – jardowo progres bardzo mocny, ale dwie straty w trzech meczach to trochę za dużo, szczególnie patrząc, że robił to w kluczowych momentach;
  • linebackerzy – są usprawiedliwieni, ale wciąż Lamar robił co chciał;
  • Straty – tym się przegrywa mecze w tej lidze;
  • Cole Strange – Start dobry, ale cztery presje i sack po błędzie mentalnym musi być wyróżnione.

Z Packers szykuje się rzeźnia, choć możliwe, że obrona choć trochę powstrzyma Rodgersa. Z drugiej strony gra biegowa powinna sobie radzić dobrze, ale przy Hoyerze to Packers mogą luźno wrzucać do boxu ośmiu zawodników, co bieganie zatrzyma. Jeśli będzie 10+ punktów, to będzie to dobry ofensywny występ.

Autor: Jakub Kazula

Leave a Reply

%d bloggers like this: