Skip to content

Patriotyczny Raport #7. Nadzieja umiera ostatnia

Dawno w trakcie przegranego meczu New England Patriots nie bawiłem się tak dobrze, jak przeciwko Packers. Możliwe, że miało to związek z absolutnym brakiem oczekiwań, ale ta porażka nie jest też taka, jak niektóre w poprzednich latach.

Mówiąc to mam na myśli chociażby te z Cowboys czy Buccaneers z poprzedniego sezonu, gdzie drużyna była już jaka była i nic nowego się o niej nie dowiedzieliśmy, poza tym, że przegrała mecze o włos konserwatywnym graniem. Teraz też porażka była przez konserwatywne decyzje w końcówce (o tym za chwilę), ale pojawiły się sygnały pokazujące, że ta drużyna może się rozwinąć długofalowo w coś fajnego.

Wnioski ogólne:

  • Bill Belichick znowu to zrobił – i o ile zaraz użyję pewnie tego stwierdzenia w sensie pozytywnym, o tyle muszę też w bardzo negatywnym. Niezależnie od tego, kto gra na rozegraniu, jeśli masz piłkę na 50. jardzie w dogrywce i wystarczy kopnięcie do zwycięstwa, to trzeba to wykończyć. W wypadku Patriots, biorąc pod uwagę jak biegali przez cały mecz, można było spróbować czterech biegów z rzędu. Przy 3&5 Matt Patricia spróbował podania i go za to nie winię, bo wiedział, że przy czwartej próbie będziemy puntować. To idzie na konto Belichicka, który z góry powinien dać pozwolenie na granie czwartej próby. Trudno mi uwierzyć, że w dwóch biegach by Patriots tych pięciu jardów nie przeszli, a nawet gdyby było 4&3 czy 4&4, to wtedy próbować podania. Jeśli szukać jakichś podobieństw między tym meczem, a poprzednimi sezonami, to to było żywcem wyjęte z meczu z Cowboys. Nie daje się gościowi pokroju Aarona Rodgersa drugiej szansy w dogrywce. No ale nic, tu już chyba BB się nie zmieni;
  • Ciekaw jestem bardzo sytuacji Maca Jonesa, bo ponoć wrócił na trening, ponownie zresztą jak Tyquan Thornton, choć tu oczekuję bardzo powolnego wprowadzania do gry. Biorąc pod uwagę, że kolejne mecze są jak najbardziej do wygrania, to chciałbym, żeby Jones wrócił jak najszybciej. Można się naprawdę nieźle ustawić przez kolejnych kilka tygodni na resztę sezonu, która łatwa nie będzie;
  • Kompletnie nie wiem, czego się spodziewać po meczu z Lions i to niezależnie od tego, kto zagra na QB. Lions mają najlepiej punktujący atak w lidze i najgorszą pod względem punktów obronę w lidze – radosna twórczość. I nie mam zielonego pojęcia, jak bardzo nasz osłabiony atak będzie w stanie wykorzystać tę obronę, a jednocześnie jak nasza obrona z problemami zatrzyma ten atak. I tak sobie będziemy trwali w tej niepewności do niedzieli. 1-4 byłoby niezbyt przyjemne;
  • Stara miłość nie rdzewieje – miło, że wracają takie nazwiska jak Marcus Cannon czy Jamie Collins (po raz czwarty) i cieszy, że Cannon zagrał dobrze, o czym za chwilę, ale jednocześnie mocno martwi, że w ogóle musimy po nich sięgać;

Wnioski ofensywne:

  • Bardzo cieszy to, że Bailey Zappe wszedł na 3,5 kwarty meczu na Lambeau Field przeciwko Rodgersowi i nie spanikował, bo masa rookies, wchodząc znikąd, właśnie by to zrobiła i warto go pochwalić za to czy za 2-3 rzuty – np. ten lob do Parkera na TD czy comeback route do Bourne’a. Jednak wstrzymajmy konie w kwestii bycia dobrym QB w przyszłości czy nawet na przyszły tydzień – jakby nie patrzeć nie rzucił nawet 100 jardów i popełnił sporo rookie błędów z trzymaniem piłki zbyt długo (i flagami za opóźnianie gry), a nawet teoretycznie dobry rzut do Agholora, który ustawił przyłożenie, był trochę zerwany i sam w sobie powinien się skończyć TD, gdyby Nelson nie musiał skakać po piłkę. Powiecie, że po tygodniu treningów jako QB1 przeciwko  Lions będzie wyglądał lepiej i będziecie mieli rację, ale jednocześnie jestem ciekaw, jak Lions się przygotują na to, czym głównie Zappe może ich ugryźć – czyli play action. Packers byli często zaskoczeni – prawie jak gdyby spodziewali się, że Patriots w ogóle nie dadzą mu rzucać, tylko będzie bieg za biegiem. Lions, mimo swojej marnej obrony, będą na to lepiej przygotowani.
  • To oczywiście nie zmienia faktu, że Brian Hoyer, nawet jeśli wyzdrowieje, powinien być już tylko mentorem dla obydwu młodych. Zappe nie powinien się jakoś mocno od niego różnić przez te 2-3 tygodnie, a może się rozwinie w coś lepszego;
  • Niedoceniany wniosek z tego tygodnia jest taki, że nasza gra biegowa zaczęła wchodzić. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Patricia rzucał na Packers wszystkie możliwe typy biegów – tradycyjne gapy, ale też inside zone i te już niesławne outside zone, które próbują wprowadzać od lipca i dotychczas nie wchodziły nawet na treningach. Teraz zaczęły. Co prawda musimy poczekać na lepszego w obronie biegów przeciwnika, żeby się dowiedzieć, czy tak już zostanie, ale Lions są w tym równie mierni, więc może się to okazać bardzo przydatne. A Harris i Rhamondre to cudowny duet, szczególnie jak Rhamondre zaczyna sobie radzić w trzecich próbach i to nie tylko łapiąc, bo blokuje też coraz lepiej;
  • Co do linii, to tematem jest oczywiście Isaiah Wynn i to, że chłop kontuzjował dwóch rozgrywających i prawie trzeciego, a do tego zbiera flagi jak Pokemony. Fakt że został posadzony na ławce na rzecz Marcusa Cannona, który ledwo wstał z kanapy tydzień temu, mówi tutaj bardzo dużo, ale nie naciskałbym aż tak bardzo na stałą zmianę już od przyszłego meczu. Po pierwsze, Wynn, tak jak i Trent Brown, który radzi sobie świetnie, jest często zostawiony 1 na 1, znacznie częściej niż przeciętni OT w lidze. Rzadko ma pomoc, a w starciu z takim Rashanem Garym to bardzo, bardzo duże wyzwanie. Po drugie, kompletnie nie wiemy, czy Cannon będzie dobry w pass pro, bo zagrał w nim raptem parę snapów, a w grze biegowej mocni są obaj. Nie zdziwię się, jak w tym tygodniu ponownie Wynn będzie starterem, ale „na krótkiej smyczy” – jeden czy dwa błędy i zjazd do bazy. Chociaż myślę, że i tak będą grać obaj. Przez kontuzję Jonnu brakuje nam dobrze blokujących tight endów, więc tak jak to często bywało z Packers, będzie granie na 6 OL – na słabą defensywę biegową to może pomóc. Szczególnie jeśli będzie grał Zappe – i tak wszyscy będą wiedzieć, że będzie biegane.
  • Za to miło widzieć Trenta Browna, który pokazuje gestami, żeby więcej biegać jego stroną, bo wszystko wchodzi. Obaj z Cole’em Strange’em (kolejny dobry mecz i fajna walka z Kennym Clarkiem w pass pro) niszczyli ludzi i jeśli chodzi o run game, to robią to od kilku tygodni. Pomaga im w tym David Andrews, a Mike Onwenu nadal jest absolutnym buldożerem i najlepszym ofensywnym zawodnikiem tej drużyny;

  • Trudno powiedzieć coś o skrzydłowych, bo mało mieli okazji się wykazać, ale skład Meyers, Agholor, Parker, Bourne, Thornton i Humphrey wydaje mi się więcej niż wystarczający, jeśli będzie dobrze używany. Każdy z nich pokazał już w tym sezonie, że jest bardzo przydatny – poza Thorntonem oczywiście, bo tu jest tylko nadzieja;
  • Szkoda kontuzji Jonnu, chociaż jak patrzę, jak nadal go nie używamy, to strata w grze podaniowej niewielka. Nieco lepiej wyglądał Henry – i w blokach, i w bieganiu ścieżek – mógł mieć kilka piłek złapanych, gdyby to Mac był za sterami. Oby to faktycznie był trend wzrostowy;
  • Ogólnie kolejny dobry mecz Patricii w kwestii playcallingu – poza tą dogrywką, która nie idzie raczej na jego konto, bardzo dobrze dostosowywał atak pod aktualnego  rozgrywającego. Choć trzeba też przyznać, że jak gra biegowa tak wchodzi, to i o dobry playcalling łatwiej;

Wnioski defensywne:

  • Największą zaletą tej drużyny jest gra biegowa, a największą wadą… gra biegowa, tylko z drugiej strony. Biegali jak chcieli Packers (dosłownie „jak chcieli”, bo dziwnie w pewnym momencie przestali wykorzystywać dziury w obronie) i o ile ich atak także jest w tym bardzo dobry, o tyle szło im to zdecydowanie za łatwo. Zabrakło na pewno Lawrence’a Guya, ale też nie wiadomo, czy wróci na kolejny mecz, więc tutaj poprawy z Lions może nie być.
  • Najgorsza jest pustka w kwestii linebackerów – nie wiem co stało się z McMillanem, mi się całkiem podobał na boisku w pierwszych dwóch meczach, ale oceny (chociażby w PFF) ma niskie, a i Belichick jakoś nie chce go z powrotem wrzucić na boisko, więc może popełnił kilka błędów. Najlepszy w grze biegowej jest Bentley, niezły jest Tavai, ale obaj, w szczególności ten drugi, nie nadają się do krycia. Po to został też podpisany Collins, więc tu może będzie lepiej, ale generalnie brakuje kogoś, kogo nie strach puścić na boisko i do biegów, i do krycia. Teraz wystarczy zobaczyć, kto jest po drugiej stronie i odpowiednio dobrać zagrywkę. Na Tavaiego i Bentleya rzucać, na Collinsa i Wilsona biegać. Jedynie ten McMillan może jest jakąś szansą, ale tu też już trudno coś przewidywać;
  • Niestety, w grze biegowej nie rozwija się też Barmore, którego dalej świetnie się ogląda, kiedy rushuje (mimo że często jest podwajany), ale tutaj niestety nie dojeżdża, co zabiera mu snapy. Brak Guya był szansą, której na razie nie wykorzystał;
  • Ciekaw jestem, czy przeciwko Lions nie będzie więcej Carla Davisa i Anfernee Jenningsa – obaj w biegach radzili sobie dobrze lub po prostu lepiej niż koledzy. Dwoma presjami przypomniał o sobie też Josh Uche;
  • Jak zwykle klasa Matthew Judona i Deatricha Wise’a – na tę dwójkę można liczyć w zasadzie zawsze, co w przypadku tego drugiego jest miłym rozwojem sytuacji;
  • Nie muszę mówić, że gwiazdą tygodnia jest Jack Jones – pisałem tu kilka razy, że chłopak ociera się o przechwyty i w końcu mu siądzie. No to jak mu siadło, to stał się jednym z raptem czterech zawodników z pick 6 na Aaronie Rodgersie. Do tego dołożył wymuszony fumble. Niestety nie przewiduję, że z marszu zostanie starterem długoterminowym – popełnił parę błędów, które Belichick mocno mu wypomni i pewnie się wstrzyma. Przede wszystkim cały drive na pierwsze przyłożenie Packers to było bieganie na stronę Jacka, który miał problemy z tacklowaniem (u Belichicka czerwona flaga). W dodatku raz popełnił błąd (mentalny, łatwy do naprawienia – pomylił zagrywkę), który powinien się skończyć 50-jardowym przyłożeniem, gdyby Rodgers miał pół sekundy więcej czasu. Niemniej, gość wygląda świetnie – pewnie nie raz się natniemy na to jego ryzyko przy atakowaniu piłki, ale mi się ono bardzo mocno podoba. Nawet JC Jackson, będący ballhawkiem, aż tak się na nią nie rzucał. To może odmieniać mecze – gdyby Pats wygrali z Packers, to byłby jeden z głównych powodów.

  • I tu oczywiście pochwała dla Belichicka – WRa ni cholery nie potrafi rozwinąć, ale CB to na pęczki – aktualnych trzech najlepszych CB tej drużyny (i naprawdę nieźli w skali ligi) to rookie z czwartej rundy, który według wielu najlepszy był co najwyżej jako UDFA oraz dwóch byłych slotów (Jon Jones i Mills), którzy na zewnątrz mieli sobie nie poradzić;
  • A skoro już przy tym jesteśmy, to mam nadzieję, że w pewnym momencie, kiedy Jack Jones zostanie starterem, Jalen Mills albo Jonathan Jones przesuną się z powrotem na slota, żeby nie musiał tam grać Myles Bryant. Lubię Mylesa, ale jak gramy strefą. On się nie nadaje do grania 1 na 1 – powtarzam się, ale tak jest. I czemu nie spróbować dać szansy Marcusowi Jonesowi, jeśli już gramy 1 na 1? Przecież Bryant i tak oddaje jardy, dużo gorzej nie będzie;
  • Muszę chyba wrzucać tu co tydzień punkt docenienia Adriana Phillipsa – co gość robi dobrych, „niewidzialnych” rzeczy to jego – jest wszędzie. To chociażby on uratował mecz presją na Rodgersa po błędzie Jacka Jonesa;

Formacje specjalne:

  • Marcus Jones po jednym meczu jest już w czołówkach klasyfikacji returnerów – mam nadzieję, że nikomu już nie przyjdzie do głowy wrzucanie tam kogokolwiek innego. Chłopak był topowym returnerem na uczelni, a w meczu z Packers tak ułatwiał sytuację atakowi, jak to tylko możliwe. Te serie na przyłożenia i dobra pozycja w dogrywce to też jego zasługa (a pozycja w dogrywce to wyłącznie jego zasługa). Niech w międzyczasie rozwija się na CB, może być świetnym gościem;
  • Jake Bailey nie ma najlepszego sezonu. Trochę Belichick mu utrudnia sytuację, bo nie wiem czy jest w lidze punter, który częściej kopie trudne punty z połowy przeciwnika, ale niestety sporo idzie też na jego konto – w tym nietrafianie w końcówkę boiska czy po prostu nieczyste kopnięcia;

Na plus:

  • Bailey Zappe – za ograniczenie się do rookie mistakes i brak poważnych błędów. I po prostu solidny start w jednym z najtrudniejszych do tego miejsc w lidze;
  • Gra biegowa – liczę na powtórkę z Lions;

  • Jack Jones – nie muszę mówić dlaczego, pick 6 na Rodgersie ogląda się świetnie – to duży wyczyn;
  • Adrian Philips – dobrze, że przedłużył kontrakt;
  • Matthew Judon – początek godny tamtego sezonu – oby ten lepiej się skończył;

Na minus:

  • Isaiah Wynn – wiadomo dlaczego;
  • Bill Belichick – za tradycyjną konserwę w dogrywce;
  • korpus linebackerów – za całokształt twórczości w tym meczu;
  • Christian Barmore – mimo ogromnej sympatii muszę, za brak rozwoju w grze biegowej;

 

Akcja meczu:

Statystyka tygodnia, oby pozytywna w niedzielę: Detroit Lions zdobywają średnio 35 punktów na mecz, ale tracą ich nawet więcej – liderują lidze w obydwu kategoriach.

Estetyczne info tygodnia: Patriots przeciwko Lions zagrają w czerwonych strojach i z Pat Patriotem na kasku – głupio byłoby to przegrać.

Autor: Jakub Kazula

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: