Podsumowanie Free Agency – dzień 1
Wolna agentura rozpoczęła się nieoficjalnie 11 marca o godzinie 17 czasu polskiego. Znamy już oczywiście warunki pierwszych umów, a także kilka innych, bardzo ciekawych wątków, które przetoczyły się przez ligę. Co wydarzyło się pierwszego dnia Free Agency?
*****
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
*****
Oficjalnie wolna agentura zaczyna się wraz ze startem nowego roku NFL, czyli w środę, jednak dwa dni wcześniej agenci mogą rozmawiać z zespołami o kontraktach dla swoich zawodników. A to oczywiście oznacza, że warunki tych kontraktów bardzo szybko pojawiają się w mediach. Wiemy już więc bardzo dużo.
Podobnie jak przed rokiem, przejdziemy przez najwyższe i najbardziej lukratywne kontrakty, a w drugiej części tekstu skupimy się na innych, równie ważnych wątkach, m.in. wymianach.
Najwyższe kontrakty pierwszego dnia Free Agency (minimum 15 milionów rocznie):
- QB Kirk Cousins przechodzi z Minnesota Vikings do Atlanta Falcons – 4 lata, 45 milionów rocznie – bum! Wszystko w kwestii rozgrywających miało się kręcić wokół Cousinsa i tak właśnie było. Długo wydawało się, że Kirk zostanie w Vikings, jednak na ostatniej prostej Falcons zrobili bardzo dużo, by ściągnąć rodzinę Cousinsów na południe USA. Ogromny kontrakt (znacznie większy niż oferowany przez Vikings), a w dodatku możliwość gry za dobrą linią ofensywną i z zawodnikami pokroju Bijana Robinsona, Drake’a Londona i Kyle’a Pittsa, którzy pewnie cieszą się, że zagrają dla solidnego QB i sztabu, który nie powinien ich ograniczać jak poprzedni. Pod znakiem zapytania stoi zdrowie 35-letniego Cousinsa, który wraca po zerwaniu ścięgna Achillesa, jednak jeśli będzie zdrowy, to w ataku nowego, wywodzącego się z systemu Seana McVaya koordynatora Zaca Robinsona, powinien radzić sobie bardzo dobrze. Za to sam Cousins i jego agent to jeden z najlepiej działających finansowo duetów w historii NFL;
- QB Baker Mayfield zostaje w Tampa Bay Buccaneers – 3 lata, 33 miliony rocznie – wszystko zgodnie z planem. Bucs rok temu dali szansę Mayfieldowi, a ten wykorzystał ją znakomicie i teraz odwdzięcza się powracając do zespołu na dłużej. Baker już pokazał, że nadal może być w tej lidze solidnym rozgrywającym i – jak widać – zarabiać pieniądze. Cena i tak jest niezła – to mniej niż chociażby Geno Smith czy Daniel Jones;
- DT Christian Wilkins przechodzi z Miami Dolphins do Las Vegas Raiders – 4 lata, 27,5 miliona rocznie – Dolphins, głównie ze względów finansowych, wypuścili z drużyny świetnego Wilkinsa, co doprowadziło do licytacji na rynku pomiędzy kilkoma drużynami. Najbardziej skorzystał na tym sam Wilkins, którego kontrakt jest w tej chwili trzecim największym dla zawodników na jego pozycji – wyłącznie za dwoma największymi nazwiskami, Aaronem Donaldem i Chrisem Jonesem. Z kolei dla Raiders to ważny ruch w przebudowywanej drużynie. Kwintesencja „splash move”, który był im potrzebny. Kwota bardzo, bardzo duża, ale załatanie potrzeby na pozycji i budowanie nowej kultury Raiders może z perspektywy czasu okazać się ważniejsze;
- WR Michael Pittman zostaje w Indianapolis Colts – 3 lata, 23,5 miliona rocznie – tutaj także bez niespodzianek. Pittman otrzymał franchise tag, więc drużynę mógł zmienić wyłącznie poprzez wymianę, a Colts od samego początku wykluczali taką możliwość, twierdząc, że nowy kontrakt dla Pittmana to tylko kwestia czasu. Tak też się stało – kontrakt jest wysoki, ale w Indianapolis stwierdzono, że nie można przy młodym rozgrywającym wypuszczać z budynku takich zawodników;
- DT Leonard Williams zostaje w Seattle Seahawks – 3 lata, 21,5 miliona rocznie – Seahawks byli pod niemałą presją, ponieważ stosunkowo niedawno wydali na Williamsa 2 i 5 rundę draftu, więc ewentualna strata takiego zawodnika byłaby odebrana nie najlepiej. Biorąc pod uwagę to oraz wysokie kontrakty dla graczy na jego pozycji, umowa z Williamsem jest dla Seahawks całkiem niezła, a jego powrót spodziewany;
- OG Robert Hunt przechodzi z Miami Dolphins do Carolina Panthers – 5 lat, 20 milionów rocznie – co się wydarzyło na rynku guardów?! Jeszcze do niedawna biedniejsi koledzy bardziej cenionych offensive tackli. Tymczasem w tym offseasonie drużyny zaczęły rzucać w ich kierunku całą masę pieniędzy. Kontrakt o wartości 100 milionów dla Hunta był zdecydowanie tym, od którego pierwszego dnia FA opadło najwięcej szczęk w świecie futbolu. Hunt ma za sobą dobry sezon, jednak prawdopodobnie mało kto uznałby go aktualnie za topowego guarda w lidze. Tymczasem jego kontrakt jest trzecim najwyższym w lidze na pozycji, za topowymi Chrisem Lindstroemem (20,5 mln na sezon) i Quentinem Nelsonem (20,2). Znacznie mniej zarabiają Zack Martin, Joe Thuney czy Joel Bitonio, raczej wyżej oceniani przez wszystkich dookoła. Panthers są zdesperowani, by ich młody QB Bryce Young nie leżał co drugą akcję na ziemi i można ich zrozumieć. Stawiają na to, że to dopiero początek rozwoju Hunta. Pytanie, czy faktycznie tak jest;
- OG/OT Mike Onwenu powraca do Patriots – 3 lata, 19 milionów rocznie – ten kontrakt także jest wysoki, jednak zrozumieć go znacznie łatwiej. Onwenu jest bardzo wszechtronny, grał w Patriots na kilku pozycjach, w tym na tackle’u i jest duża szansa, że tam powróci. W dodatku Patriots zdają sobie sprawę, że budowanie dobrej linii bez niego byłoby w najbliższych latach utrudnione, jeśli nie mało prawdopodobne. Nowy sztab personalny Patriots zapowiedział, że najważniejsze jest zadbać o wychowanych w drużynie zawodników – i to jest tego przykład;
- EDGE Jonathan Greenard przechodzi z Houston Texans do Minnesota Vikings – 4 lata, 19 milionów rocznie – Greenard, podobnie jak Hunt, załatwił sobie kontrakt bardzo dobrym ostatnim sezonem i Vikings stawiają, że to początek jego rozwoju. Jeśli faktycznie tak będzie, ta kwota może się okazać zniżką już niedługo. W innym razie może w pewnym momencie zacząć ciążyć. Oznacza to też, że Danielle Hunter raczej do Vikings nie wróci;
- S Xavier McKinney przechodzi z New York Giants do Green Bay Packers – 4 lata, 17 milionów rocznie – Packers w spektakularny sposób łatają swoją największą potrzebę nie zastanawiając się nawet przez moment i idąc po najwyżej notowanego zawodnika na pozycji. 17 milionów rocznie to trzeci najwyższy kontrakt na pozycji w lidze, za Derwinem Jamesem i Minkah Fitzpatrickiem, ale McKinney ma dopiero 25 lat i jest opcją na długą przyszłość. To też prawdopodobnie powód, dla którego Packers postanowili dużo wydać, a nie poszukać okazji na rynku starszych weteranów, których na tej pozycji nie brakuje;
- EDGE Bryce Huff przechodzi z New York Jest do Philadelphia Eagles – 3 lata, 17 milionów rocznie – przedziwna jest sytuacja wśród rusherów w Eagles. W drużynie jest aktualnie dwóch bardzo dobrych na wysokich kontraktach w postaci Haasona Reddicka i Josha Sweata, dołącza do nich inny duży kontrakt Huff, a w odwodzie jest też pierwszorundowy pick z ubiegłego roku, Nolan Smith. Robi się ciasno – Sweat i Reddick mają ponoć pozwolenie na szukanie wymian. Dodatkowo do tej pory Huff był raczej ekskluzywnym pass rusherem, który nie grał w każdej akcji. Teraz pieniądze sugerują, że jego rola się zwiększy, m.in. w obronie biegów, w której jest niepewny. Czy jej podoła i jak ostatecznie będzie wyglądać linia defensywna Eagles?
- OG Jonah Jackson przechodzi z Detroit Lions do Los Angeles Rams – 4 lata, 17 milionów rocznie – wspominałem coś o rynku guardów? Kolejny z nich trafia do drużyny, która zapłaciła już innemu, Kevinowi Dotsonowi, zaledwie milion rocznie mniej. Płacenie za dwóch guardów łącznie powyżej 30 milionów za sezon jest nietypowe, ale Sean McVay nieco zmienia styl biegania i chce wzmocnić kilogramami środek linii – Jackson, Dotson i center Steve Avila mogą być najcięższym środkiem OL w całej lidze. A co za tym idzie jednym z silniejszych. Rams, pełni zawodników na rookie kontraktach, mogą sobie na to pozwolić;
- EDGE Dorance Armstrong przechodzi z Dallas Cowboys do Washington Commanders – 3 lata, 15 milionów rocznie – z góry trzeba zaznaczyć, że te 15 milionów jest nieco umowne, bo obwarowane przeróżnymi bonusami. Armstrong to bowiem zawodnik, który w Cowboys miał przebłyski, ale przez większość czasu był tylko rotacyjną opcją za ważniejszymi Micah Parsonsem i DeMarcusem Lawrence’em. Podpisując go stawia się na potencjał i Commanders są chyba idealnym miejscem – w końcu kto zna jego potencjał lepiej, niż jego były koordynator, a teraz trener główny w Waszyngtonie, Dan Quinn?
Pozostałe, nie mniej ważne wątki:
- EDGE Brian Burns zostaje wymieniony do New York Giants i otrzymuje ogromny kontrakt – relacja Burnsa z Carolina Panthers po prostu się popsuła. Otrzymał franchise tag, ale okazuje się, że tylko po to, by go wymienić. 2 i 5 runda draftu wędruje do Panthers. Giants otrzymują za to świetnego EDGE’a, któremu od razu dają 30 milionów rocznie na pięcioletnim kontrakcie – najwyższy kontrakt dnia dla nie-QB pierwszego dnia transferów. Panthers kończą tę współpracę w złym momencie (rok temu mogli otrzymać za niego znacznie więcej od Rams), a Giants kontynuują budowę znakomitej linii defensywnej – Burns, Dexter Lawrence i Kayvon Thiboddeaux już teraz powinni się śnić rozgrywającym w NFC East;
- Biegacze w końcu dostają swoje – nie są to może zawrotne kwoty, ale fakt, że Saquon Barkley i Josh Jacobs dostali ponad 12 milionów rocznie od odpowiednio Philadelphii Eagles i Green Bay Packers, sprawia, że rynek biegaczy się rozkręca. Niezłe umowy dostali też Tony Pollard w Titans i D’Andre Swift w Bears (obaj po 8 milionów rocznie). Jacobs był prawdziwym shockerem – Packers nie tylko nietypowo dla siebie wydali duże pieniądze na biegacza z zewnątrz, ale też zwolnili Aarona Jonesa. Z kolei Barkley w Eagles będzie spotykał się z Giants dwa razy do roku i sugeruje, że bardzo mu to pasuje. W końcu, po dwóch latach czekania, otrzymuje swój duży kontrakt i na samą myśl o jego umiejętnościach za znakomitą linią Eagles można się uśmiechnąć. Aż szkoda, że karierę skończył center Jason Kelce, który uwielbiałby takiego biegacza za plecami;
- Skrzydłowi wręcz przeciwnie – drugi sezon z rzędu rynek skrzydłowych załamuje się w pierwszym dniu. Jedynie Gabe Davis dostał spory kontrakt od Jaguars. Poza tym? Cisza. Jednym z powodów jest oczywiście fakt, że niewielu czołowych skrzydłowych trafia na rynek. Innym, że zbliża się bardzo mocny draft na tej pozycji. Na ten moment drużyny mogą myśleć – czemu dawać kilkanaście milionów na sezon, jak mogę wydraftować? Oczywiście nie będzie to takie proste dla wszystkich, ale wszyscy mogą mieć w tej chwili podobne myśli;
- Jags, what are you doing? – a skoro jesteśmy przy Davisie… Jacksonville Jaguars dwa lata temu wydali tonę pieniędzy na zawodników, którzy pomogli im wejść do play-offów i pokonać tam Chargers po świetnym comebacku. Takie duże wydatki często odbijają się na drużynie później – okazało się, że nowi zawodnicy, na których wydano dziesiątki milionów dolarów, doprowadzili Jags do przyzwoitego poziomu, jednak nie były to gwiazdy mogące im zapewnić Super Bowl. A pieniądze się rozpierzchły. Efekt? Część z tych podpisów sprzed dwóch lat (np. Folorunso Fatukasi) jest już zwolniona, a drużyna była co najwyżej przeciętna. Linia ofensywna bardziej przeszkadzała niż pomagała Trevorowi Lawrence’owi (to też eufemizm – to jedna z najgorszych OL w lidze rok temu), a roster jest taki sobie. Tymczasem co robią Jags? Powtarzają to. Na podpisanie Gabe’a Davisa, Darnella Savage’a i wcześniej Ezry Clevelanda będą wydawać łącznie około 30 milionów rocznie, tymczasem żaden z tych zawodników nie zwiększa ich poziomu jakkolwiek drastycznie, o ile w ogóle. Za trzech skrzydłowych i łapiącego tight enda – Christiana Kirka, Zaya Jonesa, Evana Engrama i Davisa – Jags będą płacić około 50 milionów rocznie, a taki zestaw raczej nikogo nie przestraszy. Trudno też tu znaleźć WR1 z prawdziwego zdarzenia. Może jeszcze wrócić Calvin Ridley, jednak wtedy koszt tej ekipy znacząco wzrośnie. GM Trent Baalke, który z jakiegoś powodu ma tę pracę znacznie dłużej niż powinien, znów robi ruchy co najmniej dziwne. Zapłacenie Davisowi dużej kwoty, kiedy reszta ligi spokojnie czeka, bo rynek WRów się załamuje… Tak, to coś, co zrobiłby jeden z gorszych GMów w lidze. Jedynie Mitch Morse (5 milionów rocznie) jako center nowej linii brzmi całkiem nieźle.
- CB Carlton Davis zostaje wymieniony z Tampa Bay Buccaneers do Detroit Lions – Lions szukali cornerbacka od dłuższego czasu i w końcu go znajdują w zamian za 3 rundę draftu (w zamian dostali też dwie szóste). Davis to niedoceniany zawodnik na tej pozycji, bo nie ma zbyt wielu przechwytów i efektownych zagrań. Jest jednak jednym z tych, który potrafi utrudnić skrzydłowym życie i sprawić, by rozgrywający wolał nie rzucać w jego stronę. Coraz mocniejsi Lions bardzo potrzebowali takiego gracza;
- Wiemy, którzy QB dostaną swoje szanse – rynek starterów, w postaci Cousinsa, Mayfielda i Russella Wilsona do Pittsburgh Steelers, zadziałał całkiem szybko, jednak ten offseason stoi także pod znakiem płacenia niezłych pieniędzy rezerwowym/chwilowym starterom. Gardner Minshew dostanie 12,5 mln rocznie by w Las Vegas Raiders być… no właśnie, kim? Trzymającym miejsce dla kogoś wybranego w drafcie czy po prostu starterem na cały rok? To samo z Jacobym Brissetem (8 milionów za rok) w New England Patriots, choć obecność Brissetta, który jest uważany za dobrego mentora, sugeruje próbę wybrania QB wysoko. Swoją szansę w Vikings, po odejściu Cousinsa, dostanie Sam Darnold (10 milionów za rok), choć i Vikings w drafcie na pewno nie odpuszczą. Każdy z nich trzyma kciuki, by ich drużyny nie poszalały z wyborem młodych QB;
Tymczasem zaczyna się drugi dzień wolnej agentury – najważniejsze ruchy na bieżąco możecie śledzić pod tym linkiem.
Autor: Jakub Kazula
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
Categories
dobry tekst