Skip to content

Podsumowanie week 11 w ELF

W tym roku European League of Football nie ma łatwo jeśli chodzi o zainteresowanie szerszej publiczności. Najpierw mistrzostwa Europy w piłkę nożną w czerwcu, teraz Igrzyska Olimpijskie, a już za jakąś chwilę rozkręci się cała NFL-owa machina i uwaga zdecydowanej większości przejdzie za Ocean. Jednak ten tydzień obfitował w wysoko punktowane mecze, które mogły cieszyć oko.  Ważne zwycięstwo odnieśli też nasi Panthers Wrocław!

W naszych mediach podcastowych jest też nasz podcast – zapraszamy do nadrobienia.

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.

***

Panthers Wrocław 62 – 12 Fehervar Enthroners

Panthers bez QB rozprawili się bez większych problemów z Enthroners. Zmiany kadrowe z poprzedniego widocznie pozytywnie wpłynęły na ekipę z Wrocławia, bo panthers wyglądali jak z najlepszych momentów początku tego sezonu. Początek meczu nie zapowiadał takiej kanonady, ale z czasem wszystko się rozkręciło i Wrocławianie prowadzili do przerwy 28-3. Panthers postawili na dużo gry biegowej i screen passów, więc swoimi umiejętnościami technicznymi mogli popisać się Dawid Brzozowski czy Matt Cole, który zdobył dwa przyłożenia, mimo że dopiero co wrócił z listy kontuzjowanych. Napisałem wcześniej, że Panthers wygrali bez QB, ale to nie do końca prawda, bo co prawda oficjalnie w składzie Wrocławian nie ma żadnego rozgrywającego, jednak w nowej roli całkiem nieźle spisał się nominalny WR Josiah Norwood. Z racji tego, że tydzień temu minął termin podpisywania nowych zawodników, nie zobaczymy w tym sezonie nowego QB we Wrocławiu. Bohaterem dnia został jednak bezsprzecznie Devan Burrell, który zdobył dwa przyłożenia po powrotach z piłką.

Panthers następny tydzień mają wolny od meczu, ale wrócą do gry 10 sierpnia w Berlinie, gdzie podejmą Thunder.

Barcelona Dragons 7 – 71 Stuttgart Surge 

Surge z mistrzowskimi aspiracjami kontra zbieranina Dragons, którzy momentami na boisku wyglądali jakby mieli zaśpiewać słynną piosenkę z “Kilera”. Można się było uśmiechnąć, kiedy skrzydłowi Barcelony zatrzymywali się w miejscu, czekając na piłkę od rozgrywającego, a piłka przelatywała nad ich głowami prosto w ręce obrońcy Surge. W pewnym momencie Niemcy zauważyli, że wyniku Dragons już raczej nie odwrócą i wystawili rezerwowego QB, a mimo to dalej ogrywali Hiszpanów jak chcieli. Ściągnięcie Hennesseya, poza tym że zapobiegało jego kontuzji, to sam Hennessey nie grał jakoś wybitnie. Bardzo dużo punktów Surge zdobyli dzięki formacjom specjalnym i defensywie, która czytała ofensywę Dragons jak otwartą książkę. Jednocześnie Surge zdobyli najwięcej punktów w jednym meczu w tym sezonie. 

Vienna Vikings 62 – 23 Prague Lions

Vikings mają już zapewnione mistrzostwo Konferencji Wschodniej i udział w play offach, ale nie przeszkadza im to dalej rozjeżdżać po reszcie stawki. Patrząc na ogólną formę Austriaków, można być nieco zdziwionym tym, że Lions udało się zdobyć “aż” 23 punkty. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na boisku (a może nawet i w tym tygodniu) był QB Vikings Ben Holmes, który rzucił na ponad 265 jardów i aż 7 (!) przyłożeń. 

Madrid Bravos 37 – 0 Cologne Centurions

Centurions przyjeżdżali do Madrytu w roli oczywistego underdoga i ich porażka nikogo by nie zdziwiła. Bravos natomiast muszą gonić Musketeers, z którymi przegrali tydzień temu, a to z nimi właśnie rywalizują o miejsce w Konferencji Zachodniej. Porażka Francuzów z Fire zdecydowanie pomogła Hiszpanom, a jeszcze bardziej oni sami sobie pomogli ogrywając wysoko Centurions. Szczerze nie spodziewałem się, że ekipa z Kolonii zagra tak słabo. Isahia Weed rzucił trzy przechwyty w całym meczu, co dość znacząco przyczyniło się do porażki Centurions. 

Munich Ravens 69 – 30 Milano Seamen

Tutaj też bez większej niespodzianki. Ravens odhaczyli kolejne zwycięstwo w dość łatwym kalendarzu i dalej walczą o udział w play offach. Był to pierwszy mecz Seamen po zaskakującej zmianie rozgrywającego i ciężko powiedzieć aby była to zmiana na lepsze – w najlepszym wypadku nie zmieniło się nic, a nowy QB rzucił trzy przechwyty. 

Raiders Tirol 42 – 28 Helvetic Mercenaries

Alpejskie derby wbrew temu co pokazuje wynik, były całkiem wyrównane, a Mercenaries gonili Raiders, mimo że to zespół z Innsbrucku był wyraźnym faworytem. Tym bardziej że Helweci musieli podpisać D’Andre Claytona, który zastępuje prawdopodobnie do końca sezonu kontuzjowanego Carltona Aikena. Clayton zaliczył parę ładnych podań (w tym jedno, w sytuacji kiedy się potknął i rzucił klęcząc na jednym kolanie), ale też rzucił dwa przechwyty. raiders tymczasem pewnie zmierzają po pierwszy w historii swoich występów w ELF awans do play offów. 

Hamburg Sea Devils 23 – 40 Frankfurt Galaxy

Można było oczekiwać w miarę wyrównanego pojedynku między tymi dwoma drużynami, jednak nie w kontekście walki o play offy. Zarówno Sea Devils jak i Galaxy rozczarowali w tym sezonie swoich fanów, bo obie ekipy przed sezonem mierzyły wysoko, a tymczasem przed tym meczem oba zespoły miały bilans 2-5 i brak szans na grę w post seasonie. W czwartej kwarcie utrzymywał się bardzo bliski wynik, gdzie Sea Devils bardzo szybko nadrobili stratę punktową do Galaxy i gdyby zatrzymali kluczową czwartą próbę, wówczas wynik tego spotkania mógłby być inny. Galaxy jednak pod koniec odpalili ofensywnie i przypieczętowali trzecie w tym roku zwycięstwo.

Rhein Fire 38 – 6 Paris Musketeers

Druga w tym sezonie porażka Musketeers była dość sromotna. Zawiodła chyba najbardziej obrona paryżan, która w niemal każdym meczu grała na najwyższym poziomie i należy do najmocniejszych w lidze. Fire zmienili trochę swój styl gry w tym spotkaniu, stawiając na więcej gry podaniami, a mniej biegami dzięki czemu mecz był bardziej widowiskowy. Muszkieterzy również grali często górą, ale obrona Fire stanęła na wysokości zadania i ograniczyli Zacha Edwardsa do absolutnego minimum, nie dając mu się rozkręcić. Jedyne punkty Musketeers zdobyli, kiedy losy spotkania były przesądzone. 

Po 10. tygodniu tak wyglądałby na chwilę obecną play offy:

Terminarz week 11:

 

3 sierpnia (sobota):

Helvetic Mercenaries – Vienna Vikings (godz. 18:00)

 

Madrid Bravos – Hamburg Sea Devils (godz. 19:00)

 

Milano Seamen – Stuttgart Surge (godz. 19:00)

 

4 sierpnia (niedziela):

Cologne Centurions – Frankfurt Galaxy (godz. 13:00)

 

Berlin Thunder – Paris Musketeers (godz. 16:25)

Chyba  jedyne warte uwagi spotkanie w ten weekend, w którym jest faworyt, ale druga ekipa nie pozostaje bez szans. Jeśli Musketeers wygrają Z Thunder praktycznie zapewnią sobie udział w play offach, natomiast Thunder wręcz muszą wygrać aby mieć jakiekolwiek szanse na to.

 

Prague Lions – Munich Ravens (godz. 16:25)

 

Tekst: Igor Białecki

***

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej