Skip to content

Święci garnki lepią, czyli o offseason Saints słów kilka

Stare polskie przysłowie mówi, że nie święci garnki lepią, a ludzie, więc nie potrzeba nadludzkich zdolności, aby stworzyć coś z choćby najbardziej niewdzięcznego materiału. Sytuacja Świętych z południowego wybrzeża jest jednak przed startem tegorocznych zmagań na tyle skomplikowana, że odrobina boskiej pomocy  zostałaby przyjęta z ulgą i radością. Ostatni okres New Orleans Saints podsumował Piotr Sałata, zapraszamy!

Już przed rokiem, kiedy zespół z Nowego Orleanu brawurowo prześlizgiwał się pod salary capem na sezon 2020, było wiadomo, że kolejny offseason będzie dla Saints trudny oraz że będą musieli podjąć kilka trudnych decyzji personalnych. Nad drużyną wisiała świadomość konieczności poważnych cięć, a także widmo rychłego zakończenia kariery przez lidera, kapitana i największa gwiazdę świecącą nad międzynarodową stolicą Bluesa od co najmniej kilkunastu lat. Fani mogli jedynie liczyć na to, że to jeszcze nie teraz, że Drew Brees pozostanie z nimi jeszcze na kolejny rok.

Trudne pożegnania offseasonu

Niestety już zakończenie poprzedniego sezonu, porażka z rywalem z dywizji – późniejszymi triumfatorami Super Bowl, czyli Tampa Bay Buccaneers z Tomem Bradym na czele – pozostawiło kilka bardzo wymownych obrazów, które mogły przygotowywać fanów na smutną wiadomość. Ta nadeszła 14 marca:

Dzieci rozgrywającego z pewnością wyczekiwały na ten moment z innym nastawieniem i jest to pocieszający element tej sytuacji, jednak dla fanów zespołu z którym był związany, sytuacja malowała się w zupełnie innych barwach. Fakty były nieubłagane. Drew Brees po 15 latach spędzonych w Nowym Orleanie oraz zdobyciu z zespołem jedynego Super Bowl w swojej – jak i ich – historii postanowił zakończyć karierę. Żeby opisać w pełni co to oznaczało dla zespołu z Luizjany, potrzebne byłyby kolejne trzy artykuły. Powiedzieć, że od 15 lat drużyna nie miała najmniejszych zmartwień na najważniejszej pozycji w tym sporcie – starter QB. Brees dokonywał rzeczy niesamowitych, poprzez wyciągnięcie maksimum efektywności w swoich zagraniach. Posiada w swoich statystykach rekordy tak ciężkie do przebicia, że ciężko sobie wyobrazić kogokolwiek zbliżającego się do nich w najbliższych latach. W pięciu sezonach notował ponad 5000 zdobytych jardów (wszyscy inni QB jacy kiedykolwiek występowali w lidze osiągali taki wynik w sumie 7-krotnie). W rankingu Top 5 procentowej ilości kompletnych podań Brees widnieje na 4 pozycjach (za sezony 2018, 2017, 2019 i 2011). Widać więc, że nie dość że Drew był nieocenionym punktem drużyny, to jeszcze potrafił rozwijać się każdego roku o kroczek dalej, lub przynajmniej utrzymywać swój poziom prawie do samego końca. Prawie, bo niestety w sezonie 2020 trapiły go już kontuzje, uniemożliwiające wiele zagrań. Kibice zaczęli zauważać jego ograniczenia, a fani nie do końca przychylni jego decyzji o dalszej grze nazywali go wręcz „Noodle Hands” sugerując jakoby brakowało mu już sił na dalekie rzuty. Po kilku tygodniach od ogłoszenia decyzji męża, żona Drew – Brittany, na swoim koncie Instagramowym zamieściła poruszający wpis, o swoim rozdarciu względem całej sytuacji.

 Była poruszona nie mniej niż mąż koniecznością zakończenia przez niego przygody ze sportem, jednak jednocześnie wypunktowała również wszystkie kontuzje jakie przytrafiły mu się w 2020 roku: zerwanie mięśni rotatora barku, zerwana powięź w stopie, 11 złamanych żeber oraz zapadnięte płuco, co było efektem sacku w meczu z Tampa Bay Buccaneers w listopadzie (który to mecz Brees i tak dokończył!). Z tej poważnej kontuzji powrócił szybciej niż ktokolwiek się spodziewał. Na Święta Bożego Narodzenia, by w świątecznym meczu pomóc drużynie w zwycięstwie nad Minnesota Vikings, a Alvinowi Kamarze umożliwić wyrównanie rekordu ligi i zdobycie sześciu przyłożeń w jednym meczu. O swojej kontuzji, oraz decyzji o zakończeniu kariery, opowiadał później w programie Dana Patricka:

Jak widać po jego sytuacji, w poprzednim sezonie, decyzja ta – mimo że bardzo trudna dla zawodnika, jego rodziny, oraz fanów, była w pełni zrozumiała i rozsądna. Niemniej jednak w dalszym ciągu bardzo kłopotliwa dla zespołu oraz Seana Paytona. Z jednej strony ze względu na konieczność poszukiwania zastępstwa dla zawodnika, którego zastąpić w pełni się nie da, a z drugiej strony poszukiwania te trzeba było przeprowadzić szybko i w dodatku w sezonie, w którym budżet płacowy świecił pustkami, a wręcz był napuchnięty do takich rozmiarów, że emerytura Drew Breesa była jednocześnie przekleństwem, ale i błogosławieństwem, gdyż zwalniała niebagatelną sumę. Nawet jednak odejście podstawowego rozgrywającego nie było w stanie spiąć budżetu na sezon 2021, więc stało się jasne, że kolejne przykre pożegnania są tylko kwestią czasu.

Kolejnym dużym nazwiskiem, które pojawiło się w tym kontekście okazał się Thomas Morstead. Weteran Nowego Orleanu spędził w drużynie 12 lat. Jego przygoda w Luizjanie rozpoczęła się z przytupem i to wręcz niesamowitym, gdyż już w pierwszym sezonie swojej gry dla Saints zdobył Super Bowl. Mało? W meczu finałowym to od niego zależało powodzenie w meczu, bowiem tuż po przerwie wykonywał on pamiętny onside kick, który ku uciesze każdego kto kibicował zespołowi Świętych zakończył się pełnym powodzeniem. Thomas po finale przyznawał w wywiadach, że był absolutnie przerażony odpowiedzialnością jaką zrzucił na niego Sean Payton w przerwie meczu, jako że w swojej karierze nigdy przedtem tego elementu gry nie wykonywał. Na szczęście szarlatański plan trenera się powiódł, a młody punter został jednym z bohaterów i zapisał się na stałe w sercach kibiców. Zwłaszcza, że w dalszym ciągu świetnie wykonywał swoją pracę. Na tyle dobrze, że spędził w Nowym Orleanie kolejne 11 sezonów i był jednym z najlepiej opłacanych punterów w całej lidze, z pensją na poziomie 3,96 miliona dolarów na sezon. Niestety ta wysoka pensja, w połączeniu ze słabszymi występami, w ostatnim sezonie spowodowały, że stał się łatwym celem do odcięcia na początku offseasonu. 

Pożegnanie z Morsteadem nie było tak eleganckie jak z Drew Breesem, gdyż była to autorytarna decyzja ze strony klubu, co zawodnik przyznawał na konferencjach i w wywiadach, dodając że nie dane mu było nawet przedyskutować swojej sytuacji z zarządem. Jednak starał się nie wywoływać konfliktów i powtarzał również, że jest bardzo wdzięczny całemu zespołowi i kibicom za piękną przygodę jaka go spotkała. Odejście tak zżytego z zespołem i zasłużonego zawodnika spotkało się z dużą reakcją ze strony fanów, którzy bardzo ciepło żegnali go we wszelkich mediach społecznościowych, w Polsce i na świecie. Decyzja ta była jednak konieczna w obliczu problemów zespołu, a ułatwił ją zdecydowanie fakt posiadania w rosterze bardzo obiecującego następcy – Blake’a Gillikina, który czekał cały rok pozostając backupem, mimo zakusów innych zespołów na zakontraktowanie go. Morstead, odchodząc z zespołu, sam niejako namaścił swojego następcę wymieniając jego nazwisko w oświadczeniu, w którym dziękował swoim fanom po ogłoszeniu jego odejścia z zespołu.

Kolejnymi nazwiskami na liście zwolnionych okazało się dwóch Tight Endów: Jared Cook i Josh Hill. Tutaj zwolnienia były mniej szokujące. Szczególnie zanosiło się na pożegnanie z Cookiem, jako że zbliżał się ostatni rok jego umowy i lada dzień zawodnik stałby się unrestricted free agent. Dodatkowo, pozostawienie go w rosterze, spowodowałoby uaktywnienie klauzuli, na podstawie której zarobiłby kolejne 8 milionów dolarów, na co Saints nie zamierzali pozwolić, nie widząc dla zawodnika miejsca w składzie na przyszłość . Nieco bardziej zaskakujące było pozbycie się drugiego z zawodników. Hill był jednym z najdłużej występujących we franczyzie zawodników, obok zwolnionego wcześniej Morsteada i kończącego karierę Breesa. Z zespołem związany był o 2013 roku i rozegrał w nim 117 meczów sezonu regularnego. Odkąd pojawił się w zespole Cook, stanowili oni podstawowy korpus Tight Endów. Hill w ciągu ostatnich dwóch sezonów rozegrał 1008 snapów, podczas gdy Cook 968. Obaj zwolnili w salary capie 2,5 miliona dolarów.

 Kolejnymi ważniejszymi cięciami w zespole okazali się:

  • WR Emmanuel Sanders, który uwolnił kolejne 6 milionów dolarów. Sanders pełnił w ostatnim sezonie rolę podstawowego skrzydłowego, pod nieobecność kontuzjowanego Michaela Thomasa, i uzbierał w całym sezonie 61 udanych odbiorów i 5 przyłożeń, przy też zdobytych 726 jardach,
  • CB Janoris Jenkins, którego brak może okazać się sporym osłabieniem secondary. Zawodnik rozegrał w 2020 roku 13 meczów i zaliczył 51 tackles i 3 przechwyty. Jego odejście uwolniło jednak ponad 7 milionów dolarów w budżecie płac,
  • OL Nick Easton uwolnił zespołowi ponad 6 milionów dolarów w budżecie, jednak kosztem pozbycia się kluczowego backupu w linii ofensywnej. Decyzja o tyle zrozumiała, że świetnie radził sobie Cesar Ruiz. Easton rozegrał w Nowym Orleanie w 2 sezony w sumie 22 mecze, przypłacając je trzema wstrząśnieniami mózgu,
  • LB Kwon Alexander został zwolniony po roku spędzonym z zespołem, podczas którego w 186 meczach zanotował 27 tackli i dwa wymuszone fumble oraz jedną odzyskaną piłkę. Jego zwolnienie wiązało się z kontuzją jakiej nabawił się w ostatnim meczu sezonu zasadniczego 2020 (zerwany achilles) i pozwoliło uwolnić z budżetu 13,4 miliona dolarów. Alexander powrócił jednak do składu Świętych pod koniec sezonu przygotowawczego. Dołączył do drużyny na sierpniowym campie. Podpisał jednoroczny kontrakt wart 3 miliony dolarów i będzie próbował odbudować się po rekonwalescencji. 
  • LB Alex Anzalone został uwolniony jako wolny agent i podpisał roczny kontrakt z Detroit Lions, po czterech latach pobytu w Nowym Orleanie. Rok 2019 zawodnik stracił przez kontuzję barku, a w sezonie 2020 wystartował w 7 z 16 meczów sezonu zasadniczego, notując 59 tackles, wymusił 3 fumbles, dokładając do tego 2 sacki i przechwyt.
  • DT Malcom Brownk, po dwóch sezonach spędzonych w zespole, został wymieniony za wybory w Drafcie od Jacksonville Jaguars. Zawodnik zaliczył w czarno-złotych barwach 61 tackli i 3 sacki, a jego wymiana uwolniła w cap space 5 milionów dolarów.

Nowe porządki – Free Agency

Drużyna została mocno przetrzebiona koniecznymi zwolnieniami. Trzeba je było więc w rozsądny sposób załatać, problem pozostawały jednak w dalszym ciągu pieniądze. A największymi potrzebami było załatanie obrony. Szczególnie korpus cornerbacków zachwiał się po zwolnieniu Jenkinsa, a na dodatek grunt zrobił się gorący pod liderem formacji Marshonem Lattimorem, który dokładnie w okresie zwolnień popadł w konflikt z prawem, kiedy został zatrzymany, a następnie aresztowany w rodzinnym Cleveland pod zarzutami nielegalnego posiadania broni. Zawodnik na szczęście współpracował z policją, a sprawa szybko ucichła jako, że wedle amerykańskiego prawa nie było to poważne przestępstwo i na starcie sezonu nic nie wskazuje na to, aby Marshon mógł się spodziewać w związku z tym dalszych nieprzyjemności. Pozostała kwestia, kto wesprze Lattimore’a w jego formacji pod nieobecność Jenkinsa. Powrót i renegocjacja umowy nie wchodziła w grę ponieważ Janoris podpisał umowę w Tennessee Titans. Podczas campów przedsezonowych i następnie meczów preseasonu, jego miejsce zajął Ken Crawley i zaliczał bardzo dobre występy. Pozostawała jednak obawa, czy jego forma wystarczy na mecze sezonu zasadniczego. W ostatnich dniach przed startem sezonu jednak dylematy te odeszły w cień, gdyż do drużyny Saints dołączył Bradley Roby – w zeszłym sezonie etatowy starter Houston Texans. Pozyskanie zawodnika kosztowało oddanie do Texans trzeciorundowego picku z Daftu 2022 oraz szóstorundowego z Draftu 2023, jednak spokój w linii secondary może okazać się tego warty. Roby w dwóch sezonach spędzonych w Teksasie notował liczby na poziomie: 20 rozegranych meczów, 3 przechwytów, 15 przerwanych podań i skuteczność z wynikiem 62,5% udanych podań przeciwko niemu. Co więcej Saints udało się tak skonstruować kontrakt dla obrońcy, że aż 7,6 miliona dolarów dotychczasowej pensji z Texans zamieniono na dodatek za podpis, a sam kontrakt w pierwszym roku obowiązywania obciąży budżet płacowy Świętych jedynie o niecałe 1,8 miliona dolarów.

Dużej uwagi wymagało również zabezpieczenie linii ofensywnej dla nowego rozgrywającego. O ile zwolnienie Nicka Eastona, nie było aż tak problematycznym posunięciem, ponieważ w jego miejsce naturalnie wskoczył Cesar Ruiz, który już w zeszłym sezonie dobrze się prezentował, o tyle utrata dużo ważniejszego ogniwa jakim z pewnością w ostatnich sezonach był RT Ryan Ramczyk, byłaby ciosem bardzo trudnym do zamortyzowania. Ramczyk tymczasem coraz bardziej rozumiał swoją wartość, która rosła wraz ze świetnymi występami i zaczął negocjować przedłużenie swojego kontraktu. Coraz bardziej stawało się jasne, że dla tak mocnego i niezbędnego ogniwa ofensywy trzeba będzie głęboko sięgnąć do kieszeni. Tak też się stało, Ryan Ramczyk podpisał pięcioletnie przedłużenie umowy na mocy którego stał się najlepiej opłacany RT w historii NFL, z nawet 96 milionami dolarów rozbitymi na 5 najbliższych lat. Saints jednak upiekli dwie pieczenie na jednym ogniu konstruując kontrakt tak, że akurat w pierwszym sezonie jego obowiązywania udało im się dodatkowo zwolnić ponad 5 milionów dolarów w salary capie. Co ciekawe, wśród zapisów nowego kontraktu widnieją klauzule z bonusami m.in za przebranżowienie się na pozycję LT, na której obecnie występuje Terron Armstead, jednak jego kontrakt kończy się już za rok i być może to Ramczyk będzie opcją na jego zastąpienie od następnego lata.

Najmocniej przetrzebioną pozycją, po marcowych zwolnieniach, był jednak skład Tight Endów. W zespole pozostał jedynie Adam Trautman, czyli dotychczasowy trzeci TE, uczący się od duetu Cook – Hill. Trautman był dotychczas bardzo obiecującym uczniem, jednak nie miał zbyt wielu możliwości gry. Cook oraz Hill byli bardzo cenionymi przez trenera wyborami. W dodatku na pozycji TE w zespole występował również Taysom Hill, który jednak już w zeszłym sezonie zapowiedział przebranżowienie w całości na pozycję rozgrywającego i pod nieobecność Drew Breesa kierował ofensywą zespołu. Wobec takiej sytuacji i zwolnieniom weteranów, Trautman praktycznie z dnia na dzień został podstawowym Tight Endem, jednak brakowało mu backupu. Tym miał okazać się Nick Vannett. Mający 28 lat TE, w swojej pięcioletniej karierze w NFL, zwiedził już Seattle, Pittsburgh oraz Denver, zaliczając po drodze 33 starty, 75 złapanych piłek, 686 jardów i 5 razy wpisując się na listę punktujących. Jako backup mógł sprawdzić się w sam raz, gdyby nie pech jaki przytrafił mu się w meczu preseasonowym z Jaguars, gdzie doznał kontuzji kolana i tuż przed startem sezonu został wpisany na IR list. Opuści minimum trzy pierwsze tygodnie sezonu zasadniczego.

Draft 2021

Próby łatania braków kadrowych w rundzie wolnych agentów były dla Świętych trudne do zrealizowania, ze względu na mocno napięty i ograniczony budżet. Stawało się coraz bardziej jasne, że trzeba będzie szukać rozwiązań podczas tegorocznego Draftu. Impreza odbywająca się w tym sezonie w Cleveland rozgrzewała fanów futbolu z różnych powodów. Najwięcej czasu na ustach wszystkich spędzali rozgrywający, którzy wypełnili tablicę pierwszych pięciu picków. Zawodnicy ofensywni byli obserwowani i rozrywani przez wszystkich. Ta zbiorowa ekscytacja nie dotyczyła jednak zespołu Seana Paytona, który sam przed startem tegorocznej edycji nie owijał w bawełnę i przyznawał, że przede wszystkim szukać będzie Cornerbacka i EDGE’a, a rozgrywający nie jest priorytetem.

Trudno zresztą było oczekiwać innego nastawienia, bowiem Saints w tym roku pierwszy pick mieli dopiero z numerem 28. Trenerowi udało się jednak zrealizować zarówno wzmocnienie całej defensywy, jak i pozyskać jednego z rozgrywających, a pełna lista picków wyglądała następująco:

  • Pick 28 – Payton Turner DE (Houston)
  • Pick 60 – Pete Werner LB (Ohio State)
  • Pick 76 – Paulson Adebo CB (Stanford)
  • Pick 133 – Ian Book (Notre Dame)
  • Pick 206 – Landon Young OT (Kentucky)
  • Pick 255 – Kawaan Baker WR (South Alabama)

Po Free Agency i Drafcie można było uzna,ć że roster został nieco uzupełniony i tylko od formy zatrudnionych zawodników zależeć będzie, czy uzupełnienia okażą się trafne. Cały czas pozostawał jednak do rozstrzygnięcia ten największy znak zapytania. Kto pokieruje zespołem w erze post-Breesowej.

Odszedł król, niech żyje król –  mecze preseasonowe

Od samego początku roku, kiedy coraz bardziej docierało do fanów, że Drew Brees tańczy właśnie ostatnie tango stawało się również jasne, że o schedę po przyszłym Hall of Famerze ubiegać się będą przede wszystkim zawodnicy, którzy byli już w kadrze Saints w poprzednim sezonie. Przy tak napuchniętym budżecie nie było najmniejszych szans na ściągnięcie do Nowego Orleanu klasowego quarterbacka, który nie byłby obarczony żadnym poważnym defektem. Pojawiające się co jakiś czas plotki o Russellu Wilsonie, czy życzeniowe myślenie o zatrudnieniu skłóconego przez całą wiosnę z Green Bay Packers Aarona Rodgersa, można było włożyć między bajki. Gaże jakich oczekiwaliby obaj panowie za ich zatrudnienie, skutecznie pochłonąłby cały budżet zespołu na najbliższe lata. To pociągnęłoby za sobą widmo kolejnych zwolnień, a to z kolei samym potencjalnie zainteresowanym w ogóle odebrałoby chęć, aby do Nowego Orleanu się przenosić. Zresztą Sean Payton już w poprzednim sezonie pytany o przyszłość na pozycji rozgrywającego odpowiadał na konferencji prasowej, że przyszły sternik jego ofensywy jest “already in the building”. Rozgrzało to wtedy serca i umysły fanów oraz dziennikarzy, którzy próbowali przewidzieć, czy chodziło mu bardziej o Jameisa Winstona, czy o Taysoma Hilla. Najprawdopodobniej chodziło mu jednak o ich obu, ponieważ Payton spodziewał się, że będzie musiał tego lata wybierać spośród tej dwójki, znając sytuację finansową zespołu oraz jego położenie w Drafcie. Tak więc przed pierwszym campem treningowym stanął on przed tym dylematem realnie. Winston, czy Hill?

Jameis Winston to pierwszy numer Draftu w 2015 roku. Po rozgrywającego Florida State sięgnęli wówczas Tampa Bay Buccaneers. Nie zawojował jednak ligi, pomimo że miał bardzo obiecujące przebłyski, jak choćby sezon w którym rzucał na 5000 jardów (jest więc jednym z ośmiu – a drugim w tym tekście – zawodników, w historii całej ligi NFL którym udała się ta sztuka). Problem polegał na tym, że w tym samym sezonie rzucił również 30 piłek, które zostały przechwycone przez przeciwników, co również jest historycznym rekordem – choć tym razem niechlubnym – gdyż nikomu od 1988 roku nie udała się podobna sztuka. Do tego dochodzą problemy z upuszczaniem piłki, oraz perturbacje poza boiskowe, o których szerzej napisał w swoim tekście na łamach NFLPolska.com Piotr Zach:

Nieważne, jak zaczynasz…

Do powyższego tekstu należy dodać jeszcze jedną rzecz. Okazało się, że podczas offseasonu Jameis poddał się operacji swojej wady wzroku, która najpewniej w jakimś stopniu odciskała swoje piętno na poziomie jaki zawodnik pokazywał na boisku. Ciężko wyrokować, czy to owa wada mogła mieć bezpośredni, duże przełożenie na tak wielką niedokładność podań, jednak jeśli tak, to aż ciężko uwierzyć, że ten zdolny zawodnik zdecydował się na operacyjną korektę tak późno, marnując swój potencjał. Jest to jednak wróżenie z fusów. Spójrzmy więc na bardziej przyziemne statystyki, a więc liczby jakimi mógł się pochwalić rozgrywający w minionym preseasonie: w dwóch starciach, które Świętym udało się rozegrać, skompletował 16 udanych podań na 22 próby, pozwalając zespołowi zdobyć górą 219 jardów oraz 3 przyłożenia. Dało to 72% skuteczność zagrań, co jest znaczną poprawa jeśli porównamy te występy bezpośrednio do ostatniego preseasonu w wykonaniu Jameisa w Tampa Bay Buccaneers, który po rozegraniu trzech meczów zakończył z wynikiem nieco ponad 55%. Winston całą tegoroczną wiosnę spędził na ostrym treningu indywidualnym oraz na wspólnych treningach z zespołowymi kolegami- Tre’Quanem Smithem i Adamem Trautmanem, których sam zapraszał na te treningi, by mieć sposobność się z nimi jak najlepiej zgrać.

Jego rywalem na starcie sezonu 2021, o miano startera, był nie kto inny jak Taysom Hill, czyli człowiek od wszystkiego w układance Seana Paytona. To właśnie on był zaskakująco pierwszym wyborem trenera, podczas nieobecności Drew Breesa w zeszłym sezonie spowodowanej kontuzja żeber. Nazywany przez kibiców “Swiss Army Knife” czyli w wolnym tłumaczeniu szwajcarskim scyzorykiem (od swojej szerokiej funkcjonalności i przydatności na wielu pozycjach) spisał się podczas czterech w sumie spotkań bardzo solidnie, notując 3 zwycięstwa i porażkę. W ciągu tych czterech spotkań zanotował 4 przyłożenia i 928 jardów podaniowych, zaliczając przy tym 2 przechwyty. To wszystko przy 37% skuteczności w pierwszej próbie. Dorzucił do tego 8 przyłożeń i 457 jardów dołem, przy skuteczności na poziomie 39% w pierwszej próbie. Zaufanie trenera oraz dobre wyniki w rywalizacjach w których startował (choć trzeba przyznać, że nie trafiał wówczas na przesadnie wymagających rywali) spowodowały, że podczas ciszy offseasonowej dotarła do kibiców wiadomość, że zawodnik postanowił całkowicie przebranżowić się na rozgrywającego i temu celowi podporządkował całą wiosnę. Całkowicie porzucił trenowanie wszelkich innych umiejętności, które dotychczas wykorzystywał na boisku i poświęcił się w 100% nauce nowej pozycji. Podczas urlopu jaki zawodnicy mieli do dyspozycji wyjeżdżał na własne “campy” treningowe, na których zatrudniał sobie prywatnych trenerów. Jego całe życie rozdzielone było jedynie na trening oraz poświęcony nowo powiększonej rodzinie, gdyż od niedawna zawodnik jest szczęśliwym ojcem. Na campy treningowe z zespołem Taysom przywiózł tak pozytywną formę, że przecieki z jego rywalizacji z Winstonem elektryzowały każdego kibica Saints. Wydawało się, że bardzo ciężko będzie wskazać zdecydowanego faworyta. Miały w tym pomóc mecze preseasonowe, a na tych Hill zanotował: 19 kompletnych podań na 32 próby, 219 jardów górą oraz jedno przyłożenie. Dało mu to 59,4% skuteczności podań, a więc odrobinę gorzej od swojego konkurenta.

Sean Payton, będąc zmuszonym do podjęcia decyzji już po dwóch meczach preseasonowych (z powodu szalejącego u wybrzeży Luizjany huraganu), ogłosił że starterem na pozycji rozgrywającego będzie w sezonie 2021 Jameis Winston. Jednak w dobrze znanym stylu nie omieszkał napomknąć, że i dla Taysoma Hilla ma już dobrze przemyślany plan, w jaki sposób dostanie on szansę na przysłużenie się zespołowi w nadchodzącej kampanii.

Huragan w mieście oraz składzie

Wydawać by się mogło, że o ile decyzja trenera okaże się słuszna, a Jameis stanie na wysokości zadania, to z pomocą Taysoma Hilla mogą pociągnąć cały zespół w dobrym kierunku. Niestety, im bliżej początku sezonu, zasadniczego tym sytuacja w rosterze Świętych robiła się mniej pozytywna. Nie tyle w kwestii samej jakości zawodników,, co do głosu zaczęły dochodzić coraz poważniejsze problemy z kontuzjami oraz zawieszeniami. Kłopoty mnożyły się coraz bardziej z każdym tygodniem, a oto mały przegląd najpoważniejszych z nich.

Pierwszym jest nie kto inny jak sam Michael Thomas. Na forach fanowskich można przeczytać całe mnóstwo żartów sugerujących, że prawdziwy sezon NFL nie może się rozpocząć, bez jakiegoś dramatu wywołanego przez lub uwzględniającego problematycznego zawodnika. Tym razem poszło o kontuzję, a dokładniej mówiąc przewlekłą kontuzję stopy z poprzedniego sezonu. W pierwszym tygodniu poprzedniego sezonu skręcił kostkę i przez 6 tygodni pozostawał poza składem, by powrócić i złapać 37 podań, zdobywając 421 jardów. Następnie ponownie zniknął, lecząc nawracające dolegliwości w tej samej kostce. Udało mu się wyleczyć do czasu play offów, jednak jego występ podczas samych styczniowych meczów pozostawiały wiele do czynienia. Po zakończeniu sezonu spodziewano się konieczności przeprowadzenia operacji, by w pełni wyleczyć problematyczną kostkę. Wbrew oczekiwaniom ekspertów i samego zawodnika, podjęto jednak inną decyzję i starano się doprowadzić do pełnego wyleczenia poprzez rehabilitację. GM Saints Mickey Loomis wyjaśniał sprawę dopiero na początku czerwcowego mini-campu przygotowawczego. Na samym campie okazało się jednak, że z nogą zawodnika nie jest tak dobrze jak oczekiwano i stało się jasne, że operacja jest nieunikniona. Zorganizowano ją najszybciej jak to było możliwe, jednak czas był nieubłagany. Pełna rekonwalescencja po tego typu zabiegu wymaga nawet 4 miesięcy odpoczynku, co oznaczało, że najlepszy receiver w zespole oraz – laureat nagrody dla najlepszego ofensywnego zawodnika sezonu 2019 – będzie musiał pauzować minimum 6 pierwszych kolejek sezonu zasadniczego, co jest niemałym ciosem dla siły ofensywnej drużyny. Michael Thomas miał być jedną z dwóch (obok Alvina Kamary) głównych broni nowego rozgrywającego. Niestety pod nieobecność Thomasa korpus wide receiverów zaczął wyglądać bardzo ubogo, a cała ta sytuacja doprowadziła do niezadowolenia zarówno trenera Seana Paytona, jak i samego zawodnika, który typowo dla siebie swoje niezadowolenie wylewał później w mediach społecznościowych.

Przez podobny okres sezonu dziurawa będzie również pozycja defensive tackle, a to z powodu zawieszenia Davida Onyematy na pierwsze 6 spotkań sezonu zasadniczego, nałożone na zawodnika przez komisję dyscyplinarną po tym jak na testach krwi potwierdzono w jego organizmie obecność zakazanych substancji. Sam zawodnik, w oficjalnym komunikacie, zaprzeczał jakoby świadomie zażywał środki zawierające zakazane substancje, jednak nie uciekał od odpowiedzialności i zapowiedział jak najszybsze zbadanie wszelkich suplementów jakie zażywał do tej pory i współpracę z organami ligi, aby wyjaśnić całą sytuację i powrócić na boisko. Rzeczywistość jest jednak nieubłagana. W organizmie niedozwolone środki się znalazły, więc zawodnik będzie musiał odpocząć, co z pewnością nie pomoże i tak już osłabionej w tym sezonie formacji defensywnej.

Jakby mało było problemów po kontuzji odniesionej przez podstawowego WR Michaela Thomasa, szykowany do jego zastąpienia Tre’Quan Smith, który przez cały okres campów oraz meczów przedsezonowych bardzo mocno pracował (indywidualnie, oraz nad chemią z nowym starter QB Jameisem WInstonem), doznał kontuzji ścięgna podkolanowego w ostatnim meczu przedsezonowym z Jacksonville Jaguars i jego forma, w dłuższej perspektywie, jest trudna do określenia .

Mało problemów? Wygląda na to, że nie tylko wśród skrzydłowych i Tight Endów zabraknie kilku ważnych nazwisk  w rosterze. Oto w tajemniczych okolicznościach, jeszcze przed meczami preseasonowymi, na Non Football Injury List pojawiło się nazwisko Willa Lutza, a więc etatowego i bardzo skutecznego place kickera. Jak się okazało, kontuzja dotyczy tzw. mięśnia posturalnego i konieczna będzie operacja, która w przypadku kickera może wymagać od 8 do 12 tygodni przerwy. To spowodowało konieczność poszukiwań zastępstwa dla Lutza na co najmniej część sezonu. Drużyna bardzo pilnie zaczęła poszukiwać zastępstwa na tę pozycję. W efekcie zatrudniono Aldricka Rosasa – kickera i Pro Bowlera z 2018 roku, który ostatni sezon spędził w Jacksonville Jaguars, gdzie notował skuteczność na poziomie 72% trafionych Field Goali. 

Ale nie tylko w rosterze czyhają na Saints problemy. Przeciwko drużynie sprzysięgła się również aura pogodowa. W sierpniu, w południowe wybrzeże Stanów Zjednoczonych, uderzył huragan Ida, powodując olbrzymie zniszczenia w Nowym Orleanie, a także całym stanie Luizjana. Z tego powodu, a także z obawy o bezpieczeństwo kibiców oraz pracowników klubu, odwołano ostatni zaplanowany na preseason mecz przeciwko Arizona Cardinals. Zespół z konieczności przeniósł swoje treningi do Dallas, a po kilku dniach ogłoszono również, że przez pierwszy miesiąc sezonu zasadniczego Saints swoje mecze będą rozgrywali na obiekcie należącym do Jacksonville Jaguars. Tak więc, gdyby nie dość było problemów kadrowych i płacowych, zespół na otwarcie nowego sezonu nie będzie mógł liczyć na atut własnego boiska oraz na wsparcie dużej części swoich kibiców.

Dzień zero, czyli Gameweek 1 

Jaki więc będzie ten sezon w wykonaniu Saints? Z pewnością trudny. Zwłaszcza na początku. Nie dość, że zespół od samego początku przygotowań zmagał się z budżetem oraz zastąpieniem najważniejszego ogniwa, to pod koniec nie oszczędziły ich sytuacje losowe. Fani powinni się oswoić z myślą, że ich ulubieńcy przestaną być dominatorem dywizji NFC South. To zresztą myślę, że zapowiadało się już pod koniec zeszłego sezonu, kiedy rywale zza miedzy triumfowali w Super Bowl. W momencie zderzenia się z problemami offseasonu, powinno dotrzeć do każdego fana bez wyjątku. Czy Play Offy są w zasięgu? Trudno powiedzieć, bo zbyt wiele zmiennych o tym zadecyduje, ale pozycja startowa nie wygląda najkorzystniej.

Co pozwala marzyć o tym, że sezon nie będzie całkiem stracony? Przede wszystkim nadzieja, że Jameis Winston stanie na wysokości zadania i nawiąże do swoich najlepszych czasów, eliminując po drodze największą słabość. Jest to możliwe, jednak aby pokazać światu pełnię swoich możliwości, będzie potrzebował pomocy ofensywy. Jeśli chodzi o linię, ta jest dość solidna. Zwłaszcza na krańcach. Ryan Ramczyk i Terron Armstead są jedną z najlepszych kombinacji, być może nawet w całej lidze. Środek jest mniej pewny, ale w dalszym ciągu daje nadzieje nowemu rozgrywającemu na odrobinę spokoju w szukaniu rozwiązań i szans w grze do przodu. Za te, pod nieobecność Michaela Thomasa, odpowiedzialny będzie głównie Alvin Kamara. Nominalny RB, ale tak naprawdę jego gra to świetnie wyważona hybryda biegacza oraz skrzydłowego. W zeszłym sezonie zdobył 932 jardy i 16 TD dołem oraz 756 jardów i 5 TD po podaniach górą. W tym między innymi wyrównując rekord ligi, zdobywając 6 TD w jednym meczu. Taki sezon musiał się skończyć docenieniem i w rankingu Top 100 – organizowanym przez NFL Network – został sklasyfikowany na 14 miejscu. Alvin będzie więc na pewno bronią numer 1 dla WInstona. Problem polega na tym, że wszyscy przeciwnicy to wiedzą. Wsparciem dla Kamary powinien być zastęp skrzydłowych, jednak pod nieobecność Thomasa, na starcie sezonu, może być o to ciężko. Początkowo wydawało się, że dobrze układająca się współpraca Tre’Quana Smitha z Jameisem Winstonem na campach może zwiastować jakąś jaskółkę nadziei, jednak po powrocie z kontuzji oraz krótkim preseason stało się jasne, że nie jest to poziom jaki może zagwarantować odpowiednie liczby. Wspomniane mecze preseasonowe objawiły jednak nową nadzieję, która ma na imię Marquez Callaway. Drugoroczniak, który do drużyny przyszedł przed rokiem,  z uniwersytetu w Tennessee, i mocno w nich zabłysnął. Złapał 8 z 9 piłek, zdobywając 165 jardów oraz 2 przyłożenia:

Wiele wskazuje na to, że może to być dla niego breakout season i warto go obserwować, gdyż numer jeden na jego koszulce już teraz okazał się proroczy. Zawodnik widnieje bowiem w składzie Saints jako skrzydłowy numer 1. Jego statystyki z poprzedniego sezonu nie powalają (213 jardów zdobytych w 27 próbach w całym sezonie) jednak trzeba pamiętać, że pozostawał w cieniu Thomasa i Sandersa oraz dwóch solidnych Tight Endów.

Co do Tight Endów właśnie, to kolejnym wsparciem dla Winstona będzie Adam Trautman, o ile tylko zdąży się wyleczyć na start sezonu. W przypadku tego zawodnika sytuacja wygląda podobnie jak w przypadku Callaway’a. Poprzednie sezony pozostawał w cieniu bardziej doświadczonych kolegów, o wyrobionej już marce, w dodatku cieszących się zaufaniem trenera. W tym sezonie, po cięciach budżetowych, dostaje on szansę jako lider na tej pozycji.

Dodatkowo, patrząc na braki kadrowe oraz znając przebiegłość Seana Paytona, można się spodziewać, że kluczowe piłki może także zbierać Taysom Hill, którego wszechstronność od zawsze była dużym zagrożeniem dla przeciwników. 

Gdzie czyhają największe zagrożenia dla Świętych w tym sezonie? Przede wszystkim jest to krótka ławka rezerwowych. Bardzo wielu zawodników wypadło już przed rozpoczęciem zmagań i pozostaje na listach rezerwowych. Ci którzy są zdrowi, to często jeden klasowy (lub co najwyżej perspektywiczny) gracz na  pozycję. Backup jest bardzo ubogi lub nie gwarantujący odpowiedniego poziomu. Drugim zmartwieniem kibiców mogą być stare demony Jameisa Winstona. Jeśli się odezwą i nie uda mu się zrobić kroku na przód i wyeliminować błędów, to wtedy bardzo ciężko będzie o pozytywne rezultaty w zaciętych rywalizacjach. Zwłaszcza, że kolejnym problemem jest mocno przetrzebiona i składana na nowo obrona, która nie gwarantuje, że łatwo stracona piłka nie zamieni się szybko w łatwo stracone punkty. W ciężkich i wyrównanych bojach, często różnicę potrafią zrobić special team’y, a w szczególności pewny place kicker. Tutaj jednak w ekipie Saints widnieje kolejny znak zapytania. Podstawowy kicker powraca po poważnym zabiegu, a sprowadzone zastępstwo równie dobrze może się sprawdzić, lub też nie. 

Dla ekipy z Nowego Orleanu ten sezon będzie przede wszystkim odpowiedzią, czy w tym rosterze jest na czym budować życie po erze Drew Breesa, czy też trzeba się szykować na większe zmiany w kolejnych sezonach. Zwłaszcza początek sezonu może być bolesny dla fanów, którzy przywykli do zwycięstw i PO. Terminarz dla Saints w sezonie zasadniczym prezentuje się następująco:

Moja prognoza wyniku na koniec sezonu zasadniczego: 10-7 i awans do PO, o który jednak będzie trzeba się martwić do ostatnich kolejek. Nie chce mi się wierzyć w zbyt łatwy rozpad tak poukładanego zespołu, pod wodzą tak doświadczonego trenera, który z pewnością przygotował parę asów w rękawie. Dużo jednak będzie zależeć również od tego jak układać się będą losy zawodników powracających z kontuzji oraz jak poradzą sobie rzuceni na głęboką wodę dotychczasowi zmiennicy.

*

Wszyscy Święci – Kadra Saints 2021

53 osobowy roster:

QUARTERBACK (3)

Jameis Winston

Taysom Hill

Ian Book

 

RUNNING BACK (4)

Alvin Kamara T

Tony Jones Jr.

Latavius Murray

Dwayne Washington

 

WIDE RECEIVER (5)

Marquez Callaway 

Deonte Harris

Ty Montgomery

Tre’Quan Smith

Lil’ Jordan Humphrey

(P.U.P. List = Michael Thomas)

 

TIGHT END (4)

Adam Trautman

Juwan Johnson

Nick Vannett

Garrett Griffin

 

OFFENSIVE LINE (9)

Ryan Ramczyk

Cesar Ruiz

Erik McCoy

Andrus Peat

Terron Armstead

James Hurst

Landon Young*

Calvin Throckmorton

Will Clapp

 

DEFENSIVE END (5)

Cam Jordan

Marcus Davenport

Payton Turner*

Carl Granderson

Tanoh Kpassagnon

 

DEFENSIVE TACKLE (3)

Shy Tuttle

Malcolm Roach

Christian Ringo

(Suspended List = David Onyemata)

 

LINEBACKER (7)

Demario Davis

Kwon Alexander

Zack Baun

Pete Werner*

Kaden Elliss

Andrew Dowell

Chase Hansen

 

CORNERBACK (3)

Marshon Lattimore

Bradley Roby

Ken Crawley

Paulson Adebo*

 

SAFETY (6)

Marcus Williams

Malcolm Jenkins

Chauncey Gardner-Johnson

P.J. Williams

Jeff Heath

J.T. Gray

 

SPECIALISTS (4)

Aldrick Rosas (K)

Blake Gillikin (P)

Zach Wood (LS)

Wil Lutz (K)

 

Źródła:

https://www.cbssports.com/nfl/news/drew-brees-by-the-numbers-all-the-insane-nfl-records-legendary-saints-qb-owns-after-20-year-career/

https://apnews.com/article/nfl-super-bowl-new-orleans-new-orleans-saints-football-900425421f3c3be0ed6bf884468e194f

https://saintswire.usatoday.com/2021/03/03/saints-cut-jared-cook-and-josh-hill-nfl/

https://www.si.com/nfl/saints/news/breaking-saints-release-wr-emmanuel-sanders

https://www.fox8live.com/2021/03/16/saints-release-former-lsu-lb-kwon-alexander/

https://www.si.com/nfl/2021/03/11/janoris-jenkins-released-saints-save-salary-cap-space

https://www.si.com/nfl/saints/news/saints-release-nick-easton-waive-jason-vander-laan-cole-wick

https://www.si.com/nfl/saints/news/report-saints-trade-for-cb-bradley-roby

https://today.in-24.com/sport/News/19905.html

https://www.cbssports.com/nfl/players/playerpage/2061089/alex-anzalone

https://www.nfl.com/news/saints-dt-david-onyemata-nfl-suspension-banned-substance

https://www.si.com/extra-mustard/2020/04/30/saints-jameis-winston-lasik-eye-surgery

https://www.si.com/nfl/saints/news/2-saints-tight-ends-lost-to-injury-against-jacksonville

https://saintswire.usatoday.com/2021/08/09/saints-wil-lutz-injury-news/

https://www.foxsports.com/nfl/taysom-hill-player-stats?category=passing&seasonType=pre

https://www.neworleanssaints.com/team/players-roster/

https://www.espn.com/nfl/player/stats/_/id/4035170/marquez-callaway

https://www.neworleanssaints.com/team/players-roster/

*

Autor: Paweł Sałata

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: