Skip to content

TOP 3 – week 10

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Wyróżnienie tygodnia:

Aleksander Łazor: Kansas City Chiefs

No w końcu! W kluczowym meczu z rywalem z dywizji gang Andy’ego Reida pokazał co tak naprawdę potrafi. Szybkość, błyskotliwość, dobre decyzje i obrona. Wszystko było na swoim miejscu. Mahomes nareszcie zaczął grać na miarę swojego talentu – 35/50 celnych podań, 406 jardów i 5 przyłożeń. Moim zdaniem wygrana nad Raiders była możliwa dzięki temu, że najlepiej opłacany rozgrywający ligi miał w końcu wsparcie i czas. Pocket się nie załamywał, a nawet jeśli, to w taki sposób, że Mahomes doskonale czuł co dalej zrobić. Ucieczka na bok i długie zagranie po skrzydle? Nie ma sprawy. Wyczekanie rywala i przebiegnięcie przez środek zamieszania? Cyk. Szybkie oddanie piłki na bok? Proszę bardzo. Wreszcie zaczęła też grać obrona. 14 straconych punktów to trzeci najlepszy wynik Chiefs w tym sezonie. Oczywiście trochę pomógł DeSean Jackson, który dostał znakomite podanie w trzeciej kwarcie, lecz zamiast pobiec prosto po przyłożenie postanowił kiwać się z obrońcą, którego miał za plecami. Ostatecznie piłkę przechwycił Mathieu. Ekipa z Missouri odzyskała blask. Wreszcie wyglądają tak, jak mieli od początku sezonu – locked and loaded.

Piotr Zach: New England Patriots

Starcie New England Patriots z Cleveland Browns zapowiadało się na jeden z top meczów – dwie drużyny oscylujące wokół bilansu 50% wygranych i przegranych, sezon już w drugiej części, wszystko miało się ku temu, by był to mecz „na styku”. Styki niestety przegrzały się Browns, a cała negatywna energia po sadze z Odellem znalazła swoje ujście. Nie o Browns jednak, a o Patriots tu wspominajmy. New England wydają się otrząsać z post-Brady kaca, a Mac Jones, wbrew mojej niechęci do niego, łapie poziom, którego w klubie oczekują. Mam zresztą wrażenie, że Pats są z meczu na mecz bardziej zgrani i coraz lepszy to kolektyw. Pracują nad tym, by sprawić jakąś niespodziankę w dalszej fazie rozgrywek.

Adrian Glejzer: Mac Jones

Patriots nie wyglądali dobrze w pierwszym sezonie bez Toma Brady’ego, i ciężko było przewidzieć, jak długo będzie trwał okres przejściowy. Można już chyba bezpiecznie powiedzieć, że New England wraca na właściwe tory, a jedną z przyczyn jest ich nowy rozgrywający. Mimo iż w drafcie został wybrany jako piąta opcja na swojej pozycji, to w pierwszym sezonie wygląda lepiej od teoretycznie bardziej utalentowanych draftowych rówieśników. W niedzielę rozerał swoje najlepsze spotkanie w krótkiej karierze, a Patriots pokonali Browns i wykonali kolejny krok w kierunku playoffów.

Miłosz Marek: defensywa Green Bay Packers

Niestety cały zespół nie zasłużył na wielką pochwałę, ale formacja obronna na pewno. Joe Barry odciska swoje piętno na drużynie i po raz kolejny notuje świetny efekt. Po zatrzymaniu Kyler’a Murray’a i Patricka Mahomesa (Packers przegrali, ale obrona zrobiła wszystko co mogła, żeby powstrzymać byłego MVP), tym razem zielono-złoci zostali pierwszą drużyną w historii, która nie pozwoliła Russellowi Wilsonowi zdobyć choćby punktu w meczu. Duża sprawa, mimo faktu, iż QB Seahawks wraca po kontuzji.

Maciej Zając: drużyna Footballowa z Waszyngtonu

Tak jest, to oni pod wodzą Taylora Heinicke pokonali aktualnych mistrzów NFL. Na szczególne wyróżnienie zasługuje ostatni driver, gdzie każdy z graczy WFT zagrał swoje i nie dość, że zdobyli oni kluczowe TD to zabili niemal do zera zegar nie pozwalając na comback driver Toma Brady’ego. Niestety, kosztowało ich to wiele, bo do końca sezonu nie zagra już Chase Young… Czemu nie mogli tak w grudniu?
Swoje dołożyli też gracze TB którzy nie wykorzystali kilku problemów Waszyngtonu, w tym Tom Brady rzucając paskudne INT (to 2, przy pierwszym zawinił skrzydłowy)

I malutkie wyróżnienie dodatkowe dla Kansas City! Póki co to jeden mecz, więc nie wyciągajmy daleko idących wniosków, ale ekipa Chiefs po raz pierwszy w tym roku wyglądała jak ekipa którą każdy z fanów sobie obiecywał!

Paweł Sałata: Taylor Heinickie i Washington Football Team

To był bardzo zaskakujący mecz dla większości fanów NFL. Mistrzowie pokonani przez zmagający się z trudnościami i problemami zespół ze stolicy. W dodatku podczas meczu tracąc jeden z największych talentów w obronie DE Chase’a Younga. Szok i niedowierzanie. Jak to możliwe, że Tampa przegrała? Głównie za sprawą fantastycznej postawy rozgrywającego z Waszyngtonu – Taylora Heinickiego. Tego dnia wychodziło mu niemal wszystko. Trzymał presję na swoich barkach, rzucał celnie i modulował tempo gry. Palił zegar gdy było to konieczne. Dość wspomnieć ostatni drive ofensywny jego zespołu, kiedy przedłużał, rzucał w trzecich próbach, a w dodatku zakończył go przyłożeniem podwyższającym prowadzenie i nawet wtedy nie zagrano do końca. Zamiast podwyższenia, lub kopnięcia rozgrywający wolał ukraść kilka ostatnich sekund, aby na pewno nie dać dojść do głosu Tomowi Bradyemu, choć ten nie miał tego dnia swoich najlepszych chwil. Świetny mecz Waszyngtonu i jeden z tych dni, kiedy Taylor Heinickie wspiął się na szczyt swoich możliwości.

*

Rozczarowanie tygodnia

AŁ: Seattle Seahawks

Muszę cokolwiek dodawać? Pierwsza porażka na 0 z przodu Wilsona, 10 z rzędu wygrana Packers nad Seahawks na Lambeau, drużyna z Seattle na dnie NFC West… Miało być hitowe starcie dwóch gwiazd powracających po kontuzji, skończyło się na kasztanie do jednej bramki. Bardzo lubię Russela Wilsona i ogromnie mu współczuję. Tak, jest najlepiej grającym pod presją rozgrywającym w NFL i prawdopodobnie przejdzie do historii jako jeden z najlepszych graczy bez MVP. Szkoda, że pod presją jest absolutnie cały czas. Może gdyby dostał odpowiednie wsparcie w postaci linii ofensywnej, która nie łamie się pod naporem kuracjuszy z Ciechocinka miałby chociaż cień szansy na zdobycie najważniejszej nagrody indywidualnej w naszym ukochanym sporcie. Cóż, niech sam się kuruje i wraca silniejszy w przyszłym sezonie. Ten można już niestety spisać na straty.

PZ: Kruki i Rybołowy nie dziobią

Nie będzie tu o Rams, bo takie gwiazdorskie obsady wielokrotnie zawalają pierwsze wspólne mecze. Moim zdaniem to w ogóle trochę zbyt duża ego-bomba, która może skończyć się katastrofalnym niewypałem wobec planów (a plan jest jeden i nawet przegrana w Super Bowl będzie dla nich tylko dowodem udziału, a nie żadnym sukcesem). Nie będzie też o Arizonie, która budowana jest ściśle pod konkretnych graczy (Murray, Hopkins), więc ich brak to oczywisty spadek kilku poziomów.

Bardziej na Rozczarowanie Tygodnia zapracowały inne drużyny: Ravens i Seahawks. Baltimore próbują znaleźć sposób na powtarzalność dobrych wyników, ale na razie są fun-to-watch, gdy im wychodzi. Przychodzą jednak spotkania takie jak z Dolphins (Z DOLPHINS), gdzie do systemu wpada error i pozamiatane.

Russel Wilson natomiast po raz pierwszy w karierze po stronie swojej drużyny odnotował okrąglutkie „0” i w Seattle dzieje się źle – skostnienie po sezonach chwały nastąpiło ostatecznie i tu potrzebne są już tylko ożywcze zmiany.

AG: Baltimore

Ravens przegrali w czwartek z Miami, i mocno skomplikowali sobie walkę o playoffy. Spotkanie z Dolphins wydawało się jednym z tych, które powinno się wygrać z łatwością, ale Baltimore nie mogło złamać defensywy Miami, która przez cały mecz ograniczała poczynania Lamara Jacksona i spółki. Wszystkie drużyny NFL mogły w czwartek zobaczyć, w jaki sposób powstrzymać Lamara, a to źle wróży w najbliższych tygodniach dla jednego z faworytów konferencji.

MM: Cleveland Browns

Patriots zagrali świetnie, ale nic nie usprawiedliwia tak słabego występu ekipy, która miała być jednym z głównych faworytów z konferencji AFC do udziału w Super Bowl. Przynajmniej na tym etapie zmagań. Nie było co prawda Nicka Chubba, Kareem Hunt od jakiegoś czasu jest na IR, ale która z ekip nie musi radzić sobie z problemami kadrowymi? Coraz słabiej wygląda linia ofensywna, która w poprzednich sezonach była wielkim atutem. Baker Mayfield od początku nie jest w pełni zdrowy, a w kolejnych spotkaniach przyjmuje kolejne uderzenia. To może skończyć się źle…

MZ: Baltimore Ravens

Szok to mało powiedziane. Faworyci do czołowych lokat w AFC potykają się o grających fatalny football Dolphins. Oczywiście, niespodzianek nie brakowało w ostatnich tygodniach, jednak mecz Ravens to niebezpiecznie blisko Bills – Jags. Podopieczni Johna Harbaugh muszą wziąć się za siebie i zmazać plamę już w kolejnym meczu (#Bills) bo rywale (choć powoli… brawo Steelers) gonią.

PS: Naaajnuuudnieeejszyyy meeecz w seeezooonieee

Czyli oczywiście Steelers kontra Lions. Okropnie się to oglądało. Nawet skrót ciężko przełknąć. Mecz błędów, niedociągnięć i przede wszystkim braku chęci. A przynajmniej takie można odnieść wrażenie patrząc na jego wynik. Zwłaszcza w dogrywce oba zespoły sprawiały wrażenie jakby nie chciały tego wygrać i wiecie co? Mi też się nie chce dalej o tym pisać. Przejdźmy więc dalej 😉

*

Zdarzenie tygodnia:

AŁ: I’m back!

Uśmiech Cama Newtona to jeden z najwspanialszych widoków na tej planecie. Dwa pierwsze snapy, dwa przyłożenia. Do tego przekonujące zwycięstwo nad najlepszą drużyną w lidze i realna szansa na playoffy. Ta wygrana może być pozytywnym impulsem, który poniesie Pantery w drugiej połowie sezonu. Nie wierzę, że Newton utrzyma taką formę do końca, ale cieszmy się póki ją ma. Warto choćby dla tego uśmiechu.

PZ: „I’M BACK”

Wróciły przedmeczowe stylówki Cama Newtona i tej wiadomości w tym tygodniu nic nie przebije.

AG: I’m baaaaaaaaack!

Po nieudanym epizodzie w New England, Cam Newton powrócił do drużyny,w której barwach był gwiazdą ligi. I powrócił z przytupem, zdobywając przyłożenia w swoich dwóch pierwszych wizytach na boisku.

Newton walnie przyczynił się do zwycięstwa nad liderem konferencji, które dało nową nadzieję na playoffy dla Panthers. A samemu Newtonowi pozwoliło znowu poczuć się liderem.

MM: Remis!

To sytuacja tak rzadka, że nawet uczestniczący w meczu Steelers – Lions Najee Harris był zdziwiony. – Myślałem, że w NFL nie ma remisów – przyznał po meczu, ale było już za późno. Ekipa z Pittsburgha męczyła się okrutnie bez „Big Bena”, który wypadł przez COVID. Mason Rudolph po raz kolejny pokazał, że przerasta go nawet rola backup’a. Po drugiej stronie Jared Goff, który ledwo przekroczył 100 jardów podaniami. Ten mecz był tak zły, że naprawdę nikomu nie należało się zwycięstwo, ale… hej, już za jakieś 4 miesiące będziemy tęsknić za takimi paździerzami. 

MZ: Patrick Mahomes

Miał tu być Cam, ale macie go dookoła… a więc odpalmy 'Homer edition’. 400 yds + 5TD po raz 3. To nie tylko znakomity, ale także rekordowy wynik Patricka Mahomesa. Poza nim 3 takie mecze w karierze mają tylko Peyton Williams Manning, Joseph Clifford Montana Jr. oraz Daniel Constantine Marino Jr. … ekipa elitarna jak mało co, a Mahomes nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I jasne, teraz gra się inaczej, a kiedyś to było, ale powiedzmy to wprost – on dopiero zaczął!

PS: powrót Cama Newtona do Carolina Panthers

To ruch, który uszczęśliwi każdą ze stron. Newton dostaje ponowną szansę na zagrzanie sobie miejsca w najlepszej lidze świata, Panthers dostają bardzo solidnego rozgrywającego, który w dodatku zna zespół od podszewki, a kibice dostają ekscentrycznego i bardzo medialnego zawodnika, który wszystko na to wskazuje, że będzie nową-starą twarzą zespołu. Co najważniejsze jednak jest spora szansa, na to, że umiejętności Newtona pozwolą załatać dziurę po bardzo kiepsko spisującym się ostatnio Samie Darnoldzie. Pierwszy mecz Newtona zaowocował dwoma przełożeniami, jednak QB zagrał tam zaledwie kilka snapów. Na co stać powracającą gwiazdę zespołu zobaczymy dopiero w przyszłych kolejkach, a wedle słów HC Panther Matt Rhule jest spora szansa, że nastąpi to już w ten weekend, Cam bowiem intensywnie studiuje play book Panthers.

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: