Skip to content

TOP 3 – week 17

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Wyróżnienie tygodnia:

Jakub Ciurkot: Ja’Marr Chase 

Bengals odnieśli ważne zwycięstwo pokonując Kansas City Chiefs 34:31. To było świetne spotkanie, masa topowych akcji i emocje do samego końca. Jedną z gwiazd meczu był skrzydłowy Bengals Ja’Marr Chase. 21-letni zawodnik zanotował kosmiczne liczby: 11 złapanych piłek, 266 jardów, 3 przyłożenia. WOW! Ręce same składają się oklasków. Burrow i spółka pokazują moc i dają jasny sygnał, że nie będą chłopcami do bicia w fazie play-offs.

Miłosz Marek: Las Vegas Raiders

Ileż złych rzeczy przezwyciężyli Raiders w trakcie sezonu! Afera z trenerem Grudenem, tymczasowy szkoleniowiec, wypadek Ruggsa, kolejni aresztowani zawodnicy. Tymczasem zwycięstwo z rozpędzonymi Colts, na wyjeździe, pozwoliło im całkowicie kontrolować swój los. Jeśli popiszą się po raz kolejny także w niedzielę, zagrają w play-off. Wszystkie oczy zwrócone na Las Vegas – mecz o postseason w blasku jupiterów podczas SNF z Chargers. Szykuje się wielki mecz!

Paweł Sałata: gwiezdne wojny w Cincinnati

Kolejny wielki mecz Joe Burrowa stał się faktem. Tym razem w pokonanym polu pozostał nie byle kto, bo sam Patrick Mahomes ze swoimi Kansas City Chiefs – przed tą kolejką liderujący w całej konferencji AFC. Starcie na Paul Brown Stadium miało bardzo wysoką stawkę. Chiefs musieli bronić swojego miejsca na szczycie, a Bengals cały czas mocno walczyli o zwycięstwo w konferencji i powrót do fazy play off po kilku latach posuchy. Mecz spełnił oczekiwania w pełni. Z obu stron dostaliśmy bardzo dobrą grę i mnóstwo emocji do samego końca. Zwycięsko ze starcia wyszli Bengals i zgarnęli swoją nagrodę. Są mistrzami AFC North i co więcej mają nawet matematyczne szanse na zajęcie pierwszego miejsca w całym AFC, choć wymagałoby to zbiegu kilku różnych czynników. To co jednak najważniejsze dla tygrysów to to, że ich lider gra jak z nut i pokazuje wirtuozerię w kolejnych meczach. Po fantastycznym występie w Week 16 i tym razem był głównym autorem imponującego rezultatu z Chiefs. 446 jardów, 4 przyłożenia i 0 strat. Wow! Joe Burrow wyrasta na gwiazdę, a jeszcze przed początkiem tego sezonu bardziej baliśmy się o jego zdrowie i zastanawialiśmy co pokaże niż mogliśmy sie spodziewać takich wyników.

Adrian Glejzer: Tennessee Titans

Kontuzja Derricka Henry’ego miała być dla nich końcem walki o tytuł, Titans pokazali jednak, że są świetną drużyną nawet bez swojej największej gwiazdy. W ostatni weekend pokonali rozpędzonych Miami Dolphins 34 do 3 i awansowali na pierwsze miejsce w konferencji. Jeśli wygrają w niedzielę przeciwko Texans, zapewnią sobie bye week i przewagę własnego boiska na playoffy. A w nich będą mogli znowu skorzystać z usług Henry’ego.

Aleksander Łazor: Cincinnati Bengals

Pod koniec spotkania Jets z Bucs byłem przekonany, że w końcu będę mógł wyróżnić zielonych z Nowego Jorku. Czekałem cały sezon na przekonujące zwycięstwo z contenderem. Jak zwykle wyszedł kasztan, więc swoje brawa kieruję w stronę Ohio. Bengals są rozgrzani do czerwoności, zapewnili sobie zwycięstwo w dywizji pierwszy raz od 2015 roku pokonując Chiefs po brawurowej ostatniej serii. Odważna gra przed polem punktowym rywala, kilka flag i zegar udało się skurczyć na tyle, żeby kopnąć na bramkę równo z syreną. Jest to mały kamyczek do ogródka obrony Chiefs, niestety przeciwko Cincinnati zagrali tak jak na początku sezonu. Bengals zaś ogląda się z największą przyjemnością, a niedzielne derby Ohio mogą być prawdziwą ucztą dla oczu.

*

Rozczarowanie tygodnia:

JC: gra podaniowa Josha Allena

Buffalo Bills co prawda wygrali i poczynili ważny krok w kierunku mistrzostwa dywizji AFC East, jednak przez 3 rzucone INTy przez Josha Allena, Bills musieli drżeć o wynik do samego końca. Na średniaka z Atlanty wystarczyło, ale w PO takie błędy będą automatycznie wykorzystywane przez rywali. Allen gra w tym sezonie mocno w kratkę. Jakiego Allena zobaczymy w play-offs?

MM: FedEx Field

Mogło dojść do tragedii. Po meczu na FedEx Field kibice Eagles niemal przygnietli swojego QB, kiedy spadli z trybun! Wszystko wyglądało bardzo groźnie, skończyło się na strachu, ale to już nie pierwszy taki widok na tym obiekcie. Wcześniej na kibiców lała się woda i ścieki po awarii jednej z rur. Zdjęcia już po całym zajściu pokazują, że problem rozwiązano… przyczepieniem barierek „trytytkami”. Idealne podsumowanie sytuacji wewnątrz klubu ze stolicy.

PS: Nate Hobbs i Bud Dupree

Problemy z prawem u zawodników NFL to nic nowego. Można nawet powiedzieć, że jest to niemal codzienność. Można się na to zżymać, a można nawet pogodzić i przejść nad tym do porządku dziennego, nie zwracając większej uwagi. Ja jednak jestem zdania, że zdecydowanie należy takie zachowania piętnować i o nich głośno mówić. Futboliści największej ligi na świecie są bowiem wzorami dla wielu kibiców, herosami, idolami dla młodzieży, zarabiają setki tysięcy dolarów tygodniowo, a jednak w dalszym ciągu potrafią to wszystko zaryzykować dla kretyńskiej przepychanki w centrum handlowym, lub jednej imprezy. Nawet jeśli ostatecznie Bud i Nate zostaną wybronieni przez swoich prawników, to ich zachowanie z ostatniego weekendu pozostawia bardzo niedobry wzór dla innych. Zwłaszcza, że drużyny obu zawodników wkraczają właśnie w decydującą fazę sezonu i nawet jeśli samym zawodnikom nie zależy na opinii, czy swojej sytuacji prawnej, to mogą w znacznym stopniu zniweczyć wysiłki swoich kolegów z szatni. A jest tam mnóstwo utalentowanych zawodników, w dodatku nieco lepiej poukładanych psychicznie. Szerzej o sytuacji obu panów pisałem wczoraj w Raporcie na fanpage’u facebookowym, zachęcam zajrzeć poniżej. 

AG: ofensywa New York Giants

Każda drużyna gra gorzej pozbawiona swojego podstawowego rozgrywającego, dlatego porażka Giants z Bears pod nieobecność Daniela Jonesa nie dziwi. Dziwi styl. Zaledwie jedenaście prób podań, i 24 jardy nimi zdobyte wyglądają jakby zespół w ogóle nie próbował odrobić strat i wygrać spotkania.

AŁ: Miami Dolphins

Drużyna Briana Floresa wsadziła swoich sympatyków na ogromną huśtawkę. Przy okazji, ich bilans wygląda niezwykle symetrycznie: wygrana, 7 porażek, 7 zwycięstw, porażka. W poprzednim sezonie przegrali awans do playoffów przez tie-breaka, w tym przez Titans. Szkoda pięknej serii i straty szans na playoffy. Ofensywa Dolphins była jednak absolutnie bezradna wobec mocnej obrony Titans, którzy pomimo pewnych problemów w ataku łatwo rozbiegali defensywną formację Delfinów. Cieszy to, że w tej drużynie drzemie spory potencjał – zwłaszcza na pozycji QB i na ławce trenerskiej. Za rok będą playoffy, jestem przekonany.

*

Wydarzenie tygodnia:

JC: ostatni mecz Bena Roethlisbergera na Heinz Field

Popularny Big Ben dołączył do NFL poprzez Draft w 2004 roku (pierwsza runda, 11 pick). Nieprzerwanie przez 18 lat reprezentował barwy Pittsburgh Steelers, dla których rozegrał dotychczas łącznie 270 spotkań, zdobył 417 przyłożeń, prawie 64 tysiące jardów górą i – przede wszystkim – zdobył dla Pittsburgha dwa pierścienie mistrzowskie. Ben w wieku 39 lat powiedział dość i zawiesi buty na kołku. Dziękujemy za wszystko.

MM: Antonio Brown i kolejna afera

Here we go again. Tym razem wydaje się, że znakomity skrzydłowy wypisał się z gry w NFL na dobre. Zrzucił pady, koszulkę i przebiegł po boisku do szatni, kiedy jego drużyna… była w ataku w meczu wyjazdowym. To był ostatni wyskok Browna jako zawodnika Tampa Bay Buccaneers. Trener mistrzów NFL od razu zapowiedział, że to jego koniec w drużynie. Teraz na jaw wychodzą kolejne fakty – zawodnik oskarża sztab, że kazał mu grać z kontuzją, do mediów wypłynęły wiadomości influencerki, którą AB przemycił do hotelu jeszcze przed meczem w Nowym Jorku. To szybko się nie skończy…

PS: ostatni mecz Big Bena na Heinz Field

Napisze Wam coś osobiście. Muszę przyznać, że od kiedy śledzę NFL, zespół z Pittsburgha nie należał do moich ulubionych. Mimo to jednak chwile takie jak ta, w ostatnim Monday Night Football, trafiają mocno do mojego kibicowskiego serca. Nawet pomimo, że to nie “mój” zespół, poczułem wielkie emocje jakie towarzyszyły ostatniej (prawdopodobnie) domowej grze Bena Roethlisbergera. Zawsze uwielbiałem takie historie, kiedy jakiś zawodnik poświęcił całą swoją karierę jednym barwom i zbudował gdzieś tak olbrzymi pomnik, jaki udało się wznieść Big Benowi w Pittsburghu. Co więcej, sam w zeszłym sezonie żegnałem z podobnego powodu Drew Breesa. Tym bardziej rozumiem więc NFLowych braci i siostry w żółto-białych jersey’ach. Cała liga od przyszłego sezonu straci jedną z bardziej wyrazistych postaci. Cokolwiek by nie mówić o formie Bena w obecnej kampanii, jest to ikona tego sportu, która przez 18 sezonów grała na najwyższym poziomie, będąc częścią wszystkiego co na Heinz Field udało się Steelers w tym czasie osiągnąć. Czapki z głów!

AG: “powrót do normalności” Antonio Browna

Kto by pomyślał, że 2021 będzie wspominany jako w miarę normalny rok w wykonaniu Antonio Browna. Poczynając od wygranego Super Bowl, poprzez cichy okres przygotowawczy, po kilka udanych spotkań na starcie aktualnego sezonu. Wydawało się że Brown uspokoił się i skupił na futbolu. Sfałszowane szczepienie przeciwko COVID okazało się zwiastunem powrotu niespokojnego Browna, wokół którego znowu mnóstwo się dzieje. Ledwo zaczął się 2022, a Brown zszedł w podskokach z boiska w trzeciej kwarcie spotkania z Jets. Buccaneers oskarżyli go o brak profesjonalizmu i zwolnili, Brown kontruje twierdząc, że nikogo w zespole nie obchodzi jego kontuzjowana kostka. Nie wiadomo kto kłamie, a kto mówi prawdę. A było tak spokojnie.

AŁ: Antonio Brown odpiął wroty

No, takiego pożegnania z ligą nie miał chyba nikt. Piszę tak, bo nie sądzę, żeby którakolwiek drużyna była na tyle nierozsądna, żeby dać mu szansę. Jeśli jakimś cudem nie wiecie co się stało – AB w trakcie meczu zdjął koszulkę, pancerz, podkoszulek i rękawice po czym zbiegł do szatni i uberem udał się na lotnisko. Bruce Arians na pomeczowej konferencji ogłosił, że Brown nie jest już zawodnikiem Bucs, co zostało oficjalnie potwierdzone w mediach społecznościowych. Kilka dni temu prawnik Antonio wystosował oświadczenie, w którym przekazuje swój punkt widzenia. Trener miał mu kazać wchodzić na boisko mimo dokuczliwego bólu w kostce. Powiem tak, Brown podskakując w polu punktowym podrywając publiczność nie wyglądał jak ktoś kto ma problemy zdrowotne. Motywy Browna pozostają nieznane, ale prędzej czy później czegoś się dowiemy. Zakończenie kariery widowiskowe, ale kompletnie niepotrzebne.

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: