Skip to content

TOP3 – week 17

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe, redakcyjne zestawienie TOP3!

Na wstępie przypominamy o naszym live na YT. 

Jeśli nie macie możliwości przesłuchać streamu na yt, zachęcamy do wersji audio na Spotify -> klik

A teraz przechodzimy do części właściwej:

***

Wyróżnienie tygodnia:

Dawid Pańczyszyn: Green Bay Packers

Packers kilka lat temu mieli pamiętny “Run the table”, kiedy udało im się serią wygranych spotkań i rzutem na taśmę, osiągnąć playoffy. Inną kwestią jest już co osiągneli tam trafiając, jednak samo dotarcie do postseason jest w NFL dużym sukcesem. W 2022, Packers zdawali się mieć więcej problemów niż rozwiązań, dlatego trudno było dostrzec światełko w tunelu. Okazało się, że w tym przypadku droga do sukcesu polegała na sukcesywnym, mozolnym i często mało spektakularnym, czołganiu się w nowy rok. Zdaje się jednak, że pomimo wszystko, drużyna z Wisconsin doczłapie się poza sezon regularny, a my, możliwie ostatni raz, zobaczymy Rodgersa w playoffach.

Karol Potaś: Green Bay Packers

Nie będę ukrywał, po pierwszych tygodniach, a nawet w połowie fazy zasadniczej, wydawało się, że Packers nie dojadą do PO. Że Aaron i spółka, nie dołączą się do wagonu, prowadzącego do finału konferencji NFC, a tu na finiszu okazuje się, że ponownie są bardzo tego blisko. W week 17 bezlitośnie przejechali się walcem po jednej z rewelacji sezonu Minnesocie Vikings 41:17 i wszystko wskazuje na to, że będą najgroźniejszym rywalem kogokolwiek w PO. By tam się znaleźć, muszą oczywiście pokonać w niedzielę Lions, w finałowym spotkaniu fazy zasadniczej sezonu 2022/2023. To trzeba zobaczyć!

Aleksander Łazor: New York Giants

Tego się nie spodziewałem. Giants wywalczyli sobie miejsce w playoffach po raz pierwszy od sezonu 2016-17. I zrobili to rozprawiając się w imponującym stylu z Indianapolis Colts. Popisał się zwłaszcza Daniel Jones – dwa podania na przyłożenie i dwa zdobyte samodzielnie. Naprawdę miło ogląda się rozwój tego gracza, który przecież nie tak dawno potrafił potknąć się o własne nogi biegnąc bez krycia po touchdown. Nowojorski sport jest, z drobnymi wyjątkami, w totalnej zapaści. Cholera, Knicks są od 20 lat tak fatalni, że napisałem o tym magisterkę. Czy tegoroczni Giants tchną nowego ducha w sportowy świat metropolii? Przekonamy się w kolejnych latach.

Adrian Glejzer: Green Bay Packers i Pittsburgh Steelers

Dwa mocne w ostatnich latach zespoły, które miały bardzo słabą pierwszą połowę sezonu, odnalazły formę w grudniu i dały sobie szansę, by w ostatniej kolejce sezonu regularnego wywalczyć awans do playoffs. Packers wygrali ostatnie cztery spotkania, Steelers – ostatnie trzy. Będące w takim gazie drużyny są w stanie sporo namieszać w playoffs, nawet będąc zmuszonymi do samych wyjazdowych spotkań.

Kuba Machowina: renesans formy Toma Brady’ego i Mike’a Evansa

Bucs awansują do playoffs, a Tommy i Mike są jak Batman i Robin. Pierwszy zalicza aż 432 jardy podaniowe i 3 podania na TD, a drugi łapie równie imponujące 207 jardów, kończąc przy okazji wszystkie trzy wspomniane wyżej, końcowe podania Brady’ego.

Paweł Sałata: zawodnicy Bills oraz Bengals
Wyróżnienie z kategorii: “zachował się jak człowiek”. Gracze obu drużyn tegotygodniowego MNF, którzy byli świadkami koszmarnego wypadku Damara Hamlina, zachowali się tak jak na przyjaciół z boiska, oraz szanujących się rywali przystało. Starali się wspierać, być razem w obliczu tego co się wydarzyło. A co najważniejsze, kiedy ważyły się losy meczu, kiedy ligowi oficjele zastanawiali się, czy i w jakim trybie dokończyć sportowe zmagania na stadionie w CIncinnati, to właśnie przede wszystkim zawodnicy obydwu drużyn postawili sprawę jasno – nie chcieli kontynuować meczu w takich okolicznościach i bardzo wyraźnie to zakomunikowali. Mecz w takich okolicznościach nie miałby najmniejszego sensu sportowego, ani moralnego. Zawodnicy i sztaby obydwu drużyn zamknęły dyskusję na ten temat i nie pozostawiły pola manewru lidze. Szkoda jedynie, że musieli to w ogóle robić…

Kamil Sławecki: New Orleans Saints
W tym sezonie nie było wielu okazji, by chwalić tę drużynę, ale warty docenienia jest fakt, że udało im się pokonać ekipę z najlepszym bilansem Philadelphię Eagles 20:10. Przegrani grali co prawda bez głównego QB, zastępował go G. Minshew, który ponownie rozegrał mecz, którego nie musi się wstydzić, lecz nie wystarczyło to by odnieść zwycięstwa w meczu i przypieczętować konferencję. Co warte uwagi, Eagles ciągle mogą stracić tytuł NFC, które mieli już prawie pewny i właśnie tutaj, pochwała należy się Saints, ponieważ także dzięki temu wynikowi, w nadchodzącej kolejce będzie to dodatkowy bodziec sprawiający, że kolejka będzie jeszcze ciekawsza. Podsumowując, Saints wykorzystali moment słabości i pokonali Eagles, podobnie jak Dallas w ubiegłym tygodniu, i mamy przez to większe emocje w week 18.

**

Rozczarowanie tygodnia:

DP: NFL

 NFL jak zwykle nie potrafi trafić do kosza, mimo, że biegnie sama i wystarczy załadować piłkę przez obręcz. Za każdym razem robiąc dwutakt, osoby decyzyjne ligi potykają się o rozwiązane sznurówki, wykładając się jak dłudzy na parkiecie. Nieważne, czy jest to kwestia przemocy domowej, długości kary dla Watsona, czy też wznawiania spotkania które dopiero po interwencji zawodników i trenerów zostaje zatrzymane. Owszem, są pola na których NFL radzi sobie całkiem nieźle, ale ograniczają się one do decyzji stricte biznesowych. Jeśli chodzi o kwestie pozakorporacyjne, od kiedy pamiętam liga gra główną rolę w filmie slapstickowym.

KP: New York Jets

Powoli wszyscy przekonywali się, że Nowy Jork może mieć dwie mocne drużyny w NFL. Pamiętam „topki” gdzie wpisywaliśmy, że to nawet „zdarzenie tygodnia”. A tu finalnie, przynajmniej jeśli chodzi o „tych w zielonych”, nie jest już zupełnie ekskluzywnie. Będzie to kolejny przeciętny sezon. Jets przegrali aż siedem, z ostatnich dziewięciu spotkań i nie będzie ich w fazie play-off. Tego rozczarowania nie wytłumaczą nawet kontuzje w zespole, a ostatnie liście od Seahawks, przegrali 6:23, też wiele mówią, bo ekipa z Seattle ma ogromne problemy z defensywą, a przeciwko Jets nie straciła nawet przyłożenia (na sześć oczek złożyły się dwa field goale).

AŁ: Philadelphia Eagles

Minus może i trochę na wyrost, w końcu to dopiero ich trzecia porażka w sezonie, ale za to druga z rzędu i to przeciwko wcale nie najmocniejszym Saints. Czy można to zrzucić na nieobecnego Jalena Hurtsa? Pewnie tak, ale Gardner Minshew już od początku kariery pokazywał, że poza potężnymi wąsiskami ma się jeszcze czym pochwalić. Hurts leczy kontuzję, ale możliwe, że w niedzielę przeciwko Giants zagra. To będzie bardzo ważny mecz, może on bowiem zdecydować o pierwszej pozycji w NFC. Eagles mają zdecydowanie najcięższego rywala, w przypadku porażki mogą stracić bye week w pierwszym tygodniu playoffów.

AG: Washington Commanders

Commanders zaczęli sezon od bilansu 2-4 z Carsonem Wentzem na rozegraniu, po czym kontuzja dłoni wykluczyła go z gry na kilka tygodni. Na boisku zastąpił go Taylor Heinicke, a zmiana pozytywnie wpłynęła na zespół, który miał bilans 5-3-1 z nim w składzie. Mimo to, przed kluczowym spotkaniem z Cleveland, decyzją sztabu trenerskiego Wentz powrócił do roli startera. Większość obserwatorów zdziwiła ta decyzja, i ostatecznie mieli oni rację. Wentz rozegrał beznadziejne spotkanie, a Commanders przegrali i stracili szansę na playoffs. Być może z Heinickem w składzie też by przegrali – tego się już nie dowiemy – ale ciężko jest sobie wyobrazić, by zagrał on gorzej.

KM: dalsza degrengolada w wykonaniu Jets (6-23 z Seahawks) oraz Colts (10-38 z Giants)

Myślałem, że oba zespoły chociaż na koniec sezonu sprawią jakieś pozytywne niespodzianki swoim fanom, ale nic z tego. Niech znajdą w końcu swoich nowych QB, szkoda marnować tyle potencjału tkwiącego w obu ekipach.

PS: liga NFL oraz nieliczni eksperci futbolowi (w tym m.in Skip Bayless)

Tak jak zawodników bezpośrednio zaangażowanych w poniedziałkowy mecz, sztaby szkoleniowe, inne zespoły ligowe, kibiców wszystkich drużyn i większość widzów MNF przed telewizorami należy pochwalić za zjednoczenie się w słusznej sprawie, wspieranie Damara Hamlina modlitwą, oraz wszelkimi, choćby symbolicznymi inicjatywami, tak niestety wśród ogromu pięknych słów i gestów znalazło się kilka zgniłych jajek. Po pierwsze liga, która w pierwszym momencie rozważała kontynuowanie meczu, lub dogrywanie go jeszcze w tym tygodniu. Sama liga jednak działała jeszcze motywowana obowiązującymi przepisami, oraz dbaniem o interesy całej ligi i wszystkich zainteresowanych zespołów. O wiele gorsze było zachowanie Skipa Baylessa, który w godzinie zadumy i strachu o życie zawodnika Bills, postanowił zaistnieć i wsadzić kij w mrowisko sugerując, że pomimo tragicznych okoliczności mecz powinien się odbyć, argumentując to tym, że mecz ten jest zbyt ważny dla układu tabeli i terminarza przed play offami. 

Czy tego typu komentarze da się w ogóle skomentować w cywilizowany sposób? Na całe szczęście, po kilkudziesięciu godzinach i olbrzymiej burzy medialnej, ekspert zdobył się na przeprosiny. Cóż… lepiej późno niż wcale. 

KS: Kirk Cousins i Minnesota Vikings

Vikings przegrywają ponownie w tym sezonie po bardzo złym meczu, którego spokojnie mogą się wstydzić. Pisze „ponownie”, chociaż to ich łącznie dopiero czwarta porażka , bo to porażka w ich znanym stylu, dewastującym. Vikings są chimeryczni,  albo grają jak z nut, albo gubią się na boisku wręcz szokująco. QB Cousins, nie jest typem zawodnika, który wyciągnie drużynę z tarapatów i weźmie na swoje barki największy ciężar. Przeciwko Green Bay Packers, może „pochwalić się” jedynie liczbą 200 rzuconych jardów i aż 3 INT, co daje bardzo marny rating wynoszący 49,2. W meczu nie pomógł także bardzo chwalony, czołowy skrzydłowy ligi, Justin Jefferson. Przeciwnicy pozwolili mu złapać tylko 1 piłkę na 15 jardów. Tego dnia Minnesota nie pracowała tak jak należy. Można pokusić się o stwierdzenie, że dalsze sukcesy zależą od tego, na jaki dzień trafi drużyna Vikings. Jednego potrafią rozprawić się z przeciwnikiem nie dając im żadnych szans na oddech, drugiego – mogą zostać rozbici prawie do zera.

**

Zdarzenie tygodnia:

DP: Steelers jeszcze żyją

 Wydawało się, że Steelers już myślą o 2023. Okazało się, że owszem, ale nie o preseason przyszłego sezonu, ale jeszcze o playoffach tego sezonu. Kiedy seria Tomlina, w której ma dodatni bilans w każdym sezonie jako HC, wydawała się być skazana na koniec, okazało się, że powrót TJ Watta i odpowiednie decyzje personalne coaching staffu wystarczyły, aby w ostatniej kolejce wystarczyło pokonać Browns, aby zameldować się w postseason. Wydaje się, że jest to jeszcze bardziej nieprawdopodobna sytuacja niż seria Jaguars, którzy idą po pierwsze miejsce w dywizji.

KP: kolejny Super Bowl również w TVP Sport!

Początek roku powitał nasz świetną informacją, TVP Sport ponownie zdecydowała się na kupno praw do finałowego spotkania NFL. Znów będzie doskonała okazja do promocji dyscypliny, jej piękna, a to wszystko bez dodatkowych opłat.

AŁ: Horror w Cincinnati

Widziałem wiele groźnych sytuacji na boiskach NFL, ale z czymś takim miałem do czynienia pierwszy raz. Damar Hamlin doznał zatrzymania akcji serca po zderzeniu z rywalem i był reanimowany na płycie stadionu. Na szczęście wygrał najważniejszy mecz w życiu. Nie ma obrażeń natury neurologicznej, a jego stan się poprawia. Liga zadecydowała, że mecz nie zostanie wznowiony, a zatem zostaje uznany za niebyły. Ewentualny mecz o mistrzostwo AFC między Chiefs a kimś z pary Bills/Bengals zostanie rozegrany na neutralnym gruncie. Warto na koniec wspomnieć o miłym geście wszystkich drużyn ligi – zmieniły zdjęcia profilowe w mediach społecznościowych na koszulkę Damara. 

AG: Reakcja społeczności NFL na sytuację Damara Hamlina

Hamlin na szczęście może znowu oddychać samodzielnie, a najgorsze już za nim. Wiele już napisano o całej sytuacji w ostatnich dniach, od siebie dodałbym tylko, że pięknie się patrzyło na zjednoczenie ligi i kibiców wszystkich drużyn trzymających kciuki za powrót Hamlina do zdrowia. Nie mogąc pomóc mu bezpośrednio, kibice zaczęli wspierać finansowo jego akcję charytatywną, której celem było zebranie 2500 dolarów. W cztery dni zebrana kwota dobiła do… 8 milionów.

KM: nie będę oryginalny, to oczywiście zdarzenie z udziałem Damara Hamlina

Cieszę się niezmiernie, że gracz Bills został wybudzony ze śpiączki i już samodzielnie oddycha. Tutaj futbol schodzi na drugi plan, życie ludzkie jest najwazniejsze. Nieważne, czy Hamlin wróci na boisko, czy nie. Najważniejsze, by mógł cieszyć się normalnym życiem, szczęśliwy oraz w pełni zdrowia.

PS: atak serca Damara Hamlina w MNF

W tym tygodniu nie mogło być innego wydarzenia tygodnia. W obliczu takich chwil, sport schodzi na dalszy plan. W ciągu kilku minut, wszyscy kibice futbolu mogli poczuć i zrozumieć jak zabawne i niewiele znaczące wydają się nasze wszystkie rozmowy i dywagacje na temat wyników, układu tabeli, przewidywania zwycięzców i zdobywców trofeów, przerzucanie się cyferkami w fantasy futbolu, czy kłótnie i docinki pomiędzy fanami poszczególnych drużyn. W ciągu niecałych dziesięciu minut, kiedy Damar Hamlin prawie umarł na płycie boiska i powrócił do żywych, dzięki akcji ratowniczej, wszystkie te sprawy nagle wyparowały. Uświadomiliśmy sobie po raz kolejny jak ciężki, wymagający i niebezpieczny jest to sport. Jak blisko utraty zdrowia i życia, są zawodnicy w każdym kolejnym meczu. Jak okrutne scenariusz potrafi napisać futbol amerykański. Tym razem – wszystko na to wskazuje – wypadek zakończył się tylko na strachu. Jednak nie zawsze tak bywało. Na końcu każdej tabeli, każdej cyfry, każdej analizy i pod każdym logotypem na kasku – znajduje się po prostu człowiek – sportowiec, który ryzykuje wszystko co ma, by dać nam emocje, rozrywkę i byśmy mogli pasjonować się pięknem tego sportu. Jeśli jeszcze nie czytaliście – polecam swój wczorajszy felieton na ten temat. Felieton o zawodniku, który miał nieco mniej szczęścia od obrońcy Bills. Na miłości do futbolu stracił bardzo wiele, jednak w dalszym ciągu nie wyobraża sobie bez niego życia:

Devon Walker: okrutna cena pięknego sportu

KS: pojedynek Panthers – Bucks

Dywizyjny pojedynek zapowiadał się bardzo ciekawie. Nie dość, że bezpośrednia walka o playoffy, to też możliwość pokonania legendarnego Toma Brady’ego i wyrzucenia go z sezonu. I mecz spełnił oczekiwania, był wyrównany, a drużyny na zmianę meldowały się w polu punktowym. Tampa miała tego dnia problemy ze skutecznością kopnięć za 3 pkt (1/2 FG + zmarnowane podwyższenie za punkt w samej końcówce meczu). Przez chwilę nawet ekipa Panthers była bliżej odniesienia zwycięstwa, jednak im bliżej końcowego gwiazdka, tym Brady zaczął brać ciężar na swoje barki, wykonując serię dalekich, co ważne celnych podań, kończąc ofensywną serię przyłożeniem. Buccs górą, Tom Brady i spółka meldują się jako zwycięzca najsłabszej w tym sezonie dywizji, gdzie niewiele brakowało, by mistrz miał ujemny bilans. I pewnie w normalnych okolicznościach, wydawać by się mogło, że Bucks szybko pożegnają się z playoffami, jednak wiemy jak potrafi zagrać Brady, szczególnie gdy stawka będzie wysoka. Nie można ich lekceważyć, jednak także nie otwierałbym oczu ze zdziwienia, jeśli już w drugiej rundzie PO, ekipa z Tampy będzie na wakacjach.

*
Zapraszamy też na nasz podcast, z zapowiedzią week 18. Tam przywita was skład: Maciej Zając, Hubert Gawroński i Jakub Kazula.

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej