Skip to content

Tygodniówka #6. Cieszmy się z małych rzeczy

Zawodnicy zaczynają pojawiać się w drużynach, są pierwsze treningi, choć w samych kaskach, a kibice cieszą się z każdego, choćby najmniejszego filmiku – w dużym skrócie, mamy koniec maja w NFL. W tygodniówce (albo dwutygodniówce, tym razem) znajdziemy też m.in. informację o śmierci legendy NFL Jima Browna.

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.

***

1. Zmarł Jim Brown – w wieku 87 lat zmarł Jim Brown, legendarny biegacz i jedna z najbardziej znanych postaci w historii NFL. Zdecydowanie najlepszy biegacz w lidze (jardowy lider w 8 na 9 sezonach swojej kariery) w czasach, kiedy to właśnie running back mógł być uznawany za jedną z najważniejszych, o ile nie najważniejszą pozycję w lidze. Legenda Cleveland Browns, do tego stopnia, że pojawiały się żarty, że nazwa klubu pochodzi od niego, a nie od nazwiska założyciela. Po karierze również działacz – uznawano go za jednego z najważniejszych czarnoskórych sportowców w USA w czasach (lata 60.)  walk o prawa dla mniejszości rasowych. Żeby nie było, Brown nie był również święty – przez prawie 90 lat nazbierało się sporo historii, które świadczą o tym, że nie był jednoznaczną postacią. Niektórzy powiedzieliby pewnie nawet, że o ile sportowcem był wybitnym, o tyle jako człowieka trzeba go stawiać po negatywnej stronie. Ale tę ocenę zostawimy wam – warto bowiem prześledzić samemu jego bogaty  życiorys. Taki cykl jak ten ma na to zdecydowanie za mało miejsca;

2. Niezbyt dobre zmiany regulaminowe – na spotkaniach właścicieli drużyn NFL zostały wprowadzone nowe przepisy, które całkowicie nie trafiły do gustu zawodnikom, trenerom i kibicom ligi. Przede wszystkim wprowadzono możliwość zmiany drużyn w meczach czwartkowych już w trakcie sezonu oraz opcję, że dana drużyna będzie grała w czwartek częściej niż raz. Granie w czwartek samo w sobie bardzo mocno odbija się na futbolistach, bo o ile nie mają wcześniej tygodnia przerwy, to trzy dni przerwy między meczami często odbija się nowymi urazami lub pogłębieniem starych. Dokładanie kolejnego tego typu meczu nie wydaje się dobrą opcją. Do tego wszystkiego drużyna może się dowiedzieć o takiej zmianie na miesiąc przed, mając już niemal wszystko zaplanowane. Liga niestety patrzy na to, co zawsze – pieniądze i możliwość przesunięcia znacznie ciekawszych meczów na godziny wieczorne (a u nas nocne).

A to w ciekawy sposób łączy się z inną zmianą – od teraz przy okazji kickoffu (ale puntu już nie, żeby nie było, ta zmiana dotyczy tylko jednej zagrywki) znacznie częściej będziemy widzieć tzw. „fair catch”, czyli sygnalizowane złapanie piłki przez returnera, które nie pozwala przeciwnikom na powalenie zawodnika z piłką, ale jednocześnie kończy akcję w miejscu złapania i nie pozwala jemu samemu zdobyć kolejnych jardów. Dotychczas była to domena właśnie puntów, ponieważ miało to sens, kiedy zawodnicy drużyny przeciwnej zbliżali się bardzo mocno do returnera jeszcze zanim ten piłkę złapał, więc gracze woleli to rozegrać bezpiecznie. Na kickoffach tego nie widzieliśmy, bo przy takim wykopie gracz łapiący w zasadzie zawsze miał trochę, jeśli nie dużo miejsca do biegu i każde kilka jardów jest wtedy wartościowe. Teraz się to zmieni, bo pojawiła się dziwna zasada – każdy „fair catch” złapany 25 jardów od pola punktowego, to automatyczne ustawienie piłki na 25. jardzie. Drużyny nie będą już w stanie „zmusić” zawodników do biegnięcia kopiąc np. na pierwszy czy drugi jard. Teraz można zrobić fair catch i przenieść piłkę na 25. jard, jak gdyby był to normalny touchback, czyli piłka przeleciała całe boisko. Przeciwni są temu trenerzy i zawodnicy z całej ligi, mówi się o degradowaniu roli formacji specjalnych i próbach całkowitej degradacji kickoffu do roli nic nieznaczącej zagrywki. Nic dziwnego – przy tej zasadzie bardzo rzadko będziemy pewnie widywać jakiekolwiek returny, o ile kopnięcie nie będzie słabe.

Oficjalnym powodem jest oczywiście bezpieczeństwo, ponieważ kickoffy od dawna, ze względu na uderzenia na pełnej prędkości, są uznawane za najniebezpieczniejszą zagrywkę. I miałoby to sens, gdyby nie to, że na tym samym spotkaniu została wprowadzona nowa zasada o czwartkowych meczach, która „walce o bezpieczeństwo” po prostu przeczy.

3. Terminarz – w międzyczasie wyszedł terminarz, co jest samo w sobie bardzo specyficznym wydarzeniem. Rozgłos w mediach sportowych w Stanach jest ogromny, a wszystko tylko po ogłoszeniu listy spotkań, w których… przeciwnicy od dawna są znani. Amerykanie lubią jednak robić show z małych rzeczy, szczególnie jeśli dzieje się to w czasie, w którym nic innego się nie dzieje. Przyznajemy, że my raczej do tego wielkiej wagi nie przywiązujemy, ale w zamian lubimy popatrzeć na filmiki ogłaszające kalendarze, które drużyny NFL wrzucają w swoje media społecznościowe. W tym roku nasze serce skradli Tennessee Titans i – już w zasadzie tradycyjnie, jak co roku – Los Angeles Chargers.

4. Draft do XFL – na koniec szansa dla zawodników, którzy nie zostali wydraftowani do NFL ani nie podpisali kontraktów z drużynami na obozy przedsezonowe. Liga XFL przeprowadzi specjalny draft właśnie dla nich, z szansą na załapanie się do którejś z drużyn. Dla wielu graczy, którzy jeszcze parę lat temu prawdopodobnie odpuściliby już futbol, to dobra szansa by dalej na nim zarabiać i mieć jeszcze szansę na powrót do najlepszej ligi świata.

Autor: Jakub Kazula

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

*

Na koniec przypominamy o naszym podcaście historycznym, gdzie tematem głównym duetu Karol Potaś&Witold Cebulewski, na wasze życzenie, jest miasto Houston.

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej