Skip to content

Wypowiedzi trenerów NFL po week 3 – część 1

Z tygodnia na tydzień mecze stają się coraz bardziej pokręcone, emocjonujące, a wyniki ustalane dopiero wraz z końcowym gwizdkiem. Pojawiają się nowe gwiazdy, starsi zawodnicy przeżywają drugą młodość, a sędziowie prześcigają się w ilości kontrowersjach. Dzięki temu, trenerzy mają do powiedzenia naprawdę dużo. Zapraszamy na raport Kamila Kacperskiego.

Carolina Panthers 24 – 9 Houston Texans

Zanim przejdziemy jednak to tych najbardziej emocjonujących spotkań, to musimy przejść przez jednostronny mecz, w którym Texans podjęli na swoim boisku Panthers. Drużyna ze stanu Karolina pewnie i metodycznie wygrała z Houston, poprawiając swój bilans do stanu 3-0 i sprawiając, że Sam Darnold wygra pewnie w tym sezonie więcej spotkań, niż łącznie w całej swojej dotychczasowej karierze.

Pojawił się jednak pewien problem, a mianowicie kontuzja Christiana McCaffreya. Zawodnik znowu musiał opuścić mecz wcześniej, ale według lewego tackle’a Cama Ervinga nie jest to problem, co potwierdził Matt Rhule:

Gadałem już z Camem Ervingiem. I zgadzam się – nie jesteśmy Carolina Christian McCaffreys. Niech się nie martwi tym zdaniem. To jest też coś, na czym zależy Christianowi. On nie chce być głównym gwiazdorem drużyny – tu chodzi o wszystkich. Trudno mi sobie wyobrazić, lepszego lidera i kolegę z drużyny.

Texans mają wiele problemów – ostatnim z nich jest fakt, że Tyrod Taylor kolejny rok cierpi z powodu kontuzji. Dlatego na boisku pojawia się młody Davis Mills, co dla trenera Dave’a Culleya nie jest powodem do płaczu. Coach jest pod wrażeniem młodziana, ale też jednocześnie nie chce go od początku przytłaczać, przez co jest w dziwnej sytuacji:

Nie chcieliśmy za bardzo stawiać go w sytuacji, w której Davis poczułby się, że musi wygrać mecz sam. Co nas zaskoczyło, to fakt, że poradził sobie lepiej z planem gry, niż się spodziewaliśmy. Zamierzamy coraz bardziej otwierać nasz playbook dla Davisa i niedługo nasza gra będzie wyglądała tak, jakby to znowu Tyrod był naszym rozgrywającym.

Indianapolis Colts 25 – 16 Tennessee Titans

Frank Reich nie może być za bardzo szczęśliwy z tego, jak Colts prezentowali się podczas tego sezonu. Drużyna ma ogromne problemy ze zdobywaniem przyłożeń w redzone, pozwala przeciwnikom na zdobywanie dużej ilości punktów, a i Carson Wentz nie jest w stuprocentowej formie fizycznej.

Owszem, drużyna mierzyła się z dobrymi przeciwnikami, bo Seahawks, Rams i Titans to poważni gracze w NFL. Ale nadal – rywalizacja o ostatnie miejsce w dywizji z Texans i Jaguars nie jest tym, co Colts mieli w planach.

Moim zdaniem Carson był bardzo dobry w zrozumieniu tego, co go ograniczało. Jest naszym rozgrywającym. Czuliśmy, że nawet przy 70-80% skuteczności był naszą najlepszą opcją na tej pozycji. Pamiętajcie, że graliśmy na wyjeździe z bardzo dobrą drużyną. Kilka zagrywek poszłoby inaczej i wygralibyśmy ten mecz. Niestety wszyscy popełniliśmy błędy, ale mamy naprawdę dużo czasu na to, by je naprawić.

Dlaczego meczu przeciwko Colts nie dokończył Julio Jones, zwłaszcza w momencie, gdy A.J. Green nie mógł dokończyć spotkania? To jedna wielka tajemnica, której Mike Vrabel nie potrafi wytłumaczyć nawet do dziś:

Starałem się rozgryźć, jaki był jego stan zdrowia i zaobserwować, jak potoczy się cały mecz, a zwłaszcza jego końcówka. Wbrew temu, co możecie sądzić, czasami na boisku nie jest potrzebny twój najbardziej utalentowany skrzydłowy.

Atlanta Falcons 17 – 14 New York Giants

Ten dzień musiał w końcu nadejść. Dwie drużyny z bilansem 0-2 stanęły naprzeciwko siebie na stadionie MetLife w New Jersey i wszyscy wiedzieli, że we wczesnych popołudniowych godzinach jedna z nich będzie miała na swoim koncie zwycięstwo. Szczęśliwi okazali się przyjezdni z Atlanty, którzy po zdobyciu field goal w końcowych momentach meczu zagwarantowali sobie pierwszy wpis w kolumnie zwycięstw.

Z dumy nie posiadał się ich trener, Arthur Smith, dla którego to pierwsze zwycięstwo w karierze trenera głównego franczyzy NFL. Falcons są jedną z najdziwniejszych drużyn, bo ani nie tankują po picki, ani nie walczą o trofeum. Oni tak po prostu… egzystują. Pokazali jednak, że będą walczyli o swoje:

To są ciężkie czasy. Co to o tobie mówi? Po Week 1, po Week 2 trafia się taki mecz na wyjeździe. Można niby powiedzieć: „O, znowu będzie to samo”. Ale chłopcy po raz kolejny walczyli, miotali się i w końcu wygrali. To chyba mówi wszystko o tym, jaką jesteśmy drużyną i nasza jest nasza mentalność.

Z drugiej strony barykady stoi Joe Judge, dla którego miał to być breakout season. Trener miał przedstawić światu, że jego Giants będą walczyli, będą wygrywali, a drużyna z „New York” w nazwie znowu będzie gospodarzem przynajmniej jednego meczu w play-offach.

Giants mają szczęście, że w ich dywizji są jeszcze WFT, Cowboys i Eagles, bo każdej innej dywizji ich szanse na przedłużony sezon NFL byłyby już przesądzone.

Falcons wygrali zasłużenie, to był dobry mecz z ich strony i zdobywali jardy w kluczowych momentach spotkania. Jestem zadowolony z tego, co prezentowała nasza drużyna, ale niestety znowu nie udało nam się zakończyć meczu. Musimy sobie lepiej radzić ze zdobywaniem punktów i kończeniem meczów. Wyciągniemy z tego spotkania sporo pozytywów, ale niektóre błędy widzieliśmy już w zeszłym tygodniu podczas meczu z Waszyngtonem. Tak nie może być.

Los Angeles Chargers 30 – 24 Kansas City Chiefs

Wow. Trener Brandon Staley ma ogromne cojones. Coach Chargers postanowił wygrać mecz przeciwko Chiefs, mając trochę szczęścia – nie tylko postanowił zrealizować próbę 4th & 9, ale potem rzucał jeszcze piłkę, by zdobyć przyłożenie, a nie wyzerować licznik i kopnąć piłkę z jakichś 25 jardów.

Staley wyjaśnił, że nie chodziło tylko o zwycięstwo, tylko naukę dla ofensywy:

Moim zdaniem nasza ofensywa była w dobrym rytmie. Naprawdę szło nam dobrze, dlatego chciałem, żeby ich ofensywa była jak najdłużej poza boiskiem. To była definitywnie kombinacja różnych cech i powodów, ale byłem pewien, że sobie z tym poradzimy. Były ciężkie warunki atmosferyczne – widzieliśmy, że wiatr skutecznie przeszkadzał obydwóm kopaczom. Dlatego chciałem, żeby piłka była w rękach naszej ofensywy, to była cenna lekcja, a oni nam potwierdzili, że nasze zaufanie nie było bezpodstawne.

Niestety, trener Andy Reid po meczu trafił do szpitala z powodu niesprecyzowanej choroby. Z relacji drużyny wynika, że coach obecnie jest w stabilnym stanie, a jego życiu nic nie zagraża. To spowodowało oczywiście, że Reid nie rozmawiał z dziennikarzami ani w niedzielę po meczu, ani w poniedziałek rano. Dlatego z tego miejsca życzę mu mnóstwo zdrowia i rychłego powrotu na boisko.

Żeby was jednak nie zostawiać bez żadnego cytatu, to przekażę wam to, co do powiedzenia miał po meczu Patrick Mahomes. Rozgrywający Chiefs jeszcze latem powiedział lokalnym mediom, że uwierzy w umiejętności Justina Herberta dopiero, kiedy je zobaczy. Dlatego po meczu został rozliczony:

Definitywnie wierzę. Nic więcej nie mogę powiedzieć.

Cincinatti Bengals 24 – 10 Pittsburgh Steelers

Nie lubię Zaca Taylora i komplementowanie go sprawia mi ogromną trudność, ale niechęć schowam na razie do kieszeni – jego Bengals wykonali kawał porządnej roboty, pokonując Steelers na ich własnym terenie. Burrow wyglądał jak na zeszłoroczny pick numer 1 w drafcie przystało, a Ja’Marr Chase z tygodnia na tydzień wykręca rekordowe numery wśród rookie.

Ta współpraca w dobrych warunkach może przetrwać nawet lata. Nie sądzę, żeby Zac Taylor miał nią nadzorować zbyt długo, ale nadal trzeba go pochwalić za ten mecz.

Musieliśmy mieć większy sukces przeciwko drużynom w naszej dywizji. Dzisiaj była pierwsza okazja na to, by to zrobić i jestem podwójnie szczęśliwy, że wygraliśmy na wyjeździe. Naprawdę cieszę się, że nasz pierwszy mecz dywizyjny był przeciwko rywalowi z dywizji. Sam bym lepiej tego nie rozrysował przed rozpoczęciem sezonu i mam nadzieję, że to piękne uczucie towarzyszące wygrywaniu nas zmotywuje do kolejnych zwycięstw.

Mike Tomlin zna smak porażki, aczkolwiek przez wiele lat kariery w Pittsburghu raczej przyzwyczaił się do wygrywania. Ta musiała boleć mocniej, niż zwykle, ponieważ przyszła w pojedynku na własnym stadionie przeciwko dywizyjnemu rywalowi. Tomlin nie panikuje, nie jest wściekły, a na problemy Steelers ma proste rozwiązanie – muszą po prostu grać lepiej:

Nie zamierzam się cackać. Dzisiaj graliśmy beznadziejnie. Nie zamierzam nic odbierać Bengals, ale nie zasługiwaliśmy na zwycięstwo. Mówię o całej naszej grupie. Mamy wysokie aspiracje i pewną renomę, którą chcemy podtrzymywać. Nie byliśmy mądrzy. To nam pokazały chociażby błędy w zagrywkach, kary i faule. Nawet nasze rutynowe zagrywki nam nie wychodziły. Dosłownie i w przenośni upuściliśmy piłkę po całej linii.

Chicago Bears 6 – 26 Cleveland Browns

Stało się. W trzecim tygodniu regularnego sezonu NFL na boisku od pierwszej minuty zameldował się rookie QB Bears, Justin Fields. Fani błagali o występy dzieciaka od momentu draftu. Niestety, jak to zwykle bywa w historiach o pięknym zakończeniu (a pewnie o takie modlą się fani drużyny z Chicago), początki bywają trudne, a czasami nawet opłakane.

Bowiem tak można podsumować ofensywne wyczyny Bears w spotkaniu z Browns – drużyna nie potrafiła zrobić czegokolwiek, nie mogła zrobić dosłownie nic. Justin Fields był kozłem ofiarnym dla głodnej linii defensywnej Browns, która z młodziana zrobiła sobie przedwczesną ucztę dziękczynną. Rookie został obalony łącznie aż 9 razy, z czego 4,5 obalenia zanotował sam Myles Garrett, który jednocześnie ustanowił klubowy rekord w tej kategorii. Po meczu defensywny kapitan Browns stwierdził, że „rozszyfrowanie ofensywy nie było trudne”, a fakt, że Bears praktycznie nie korzystali z biegowych umiejętności Fieldsa ułatwił im całą sprawę, co potwierdzają chore statystyki Browns. Nagy po meczu nie miał się za bardzo jak bronić:

Są pewne oczekiwania wobec tego, co się stanie i ja, jako trener główny, nie zrobiłem wystarczająco dobrej pracy, by przygotować naszą ofensywę do grania w tym meczu. Nie dali sobie rady z tym spotkaniem. Dlatego lista powodów, dla których przegraliśmy ten mecz zaczyna się ode mnie i kończy się na mnie. To aż takie proste.

Po drugiej stronie mamy zaś Kevina Stefanskiego, który tchnął w Browns drugie życie. Można aż stwierdzić, że młody trener uczynił z drużyny w Cleveland zwycięzców. Bo chociaż początek meczu był stosunkowo wyrównany, a ofensywa obydwóch drużyn nie porywała, to Browns metodycznie i skutecznie zdobywali punkty, jednocześnie nie pozwalając Bears na poruszanie piłki do przodu.

A co komplementuje Kevin Stefanski jako pierwsze…? Tłum zebrany na stadionie Browns:

Pierwsze co mi przychodzi do głowy, to nasza publiczność. Naprawdę są ogromną różnicą w domowych meczach i dzisiaj tylko to potwierdzili. Bardzo przeszkadzali ofensywie przeciwników, dlatego czapki z głów dla naszych fanów. Byli dzisiaj niesamowici.

Baltimore Ravens 19 – 17 Detroit Lions

To był historyczny mecz. Niekoniecznie dlatego, że Lions prawie wygrali z Ravens, co niewątpliwie byłoby zaskoczeniem, ale dlatego, że Lions przegrali z Ravens. Przegrali, ponieważ pewien absurdalnie utalentowany kopacz o imieniu Justin Tucker postanowił pobić rekord najdłuższego field goala w historii ligi, zdobywając punkty z 66 jardów. Oczywiście trener John Harbaugh wolałby w tej sytuacji zdobyć przyłożenie i wygrać w bardziej tradycyjny sposób, ale zawsze miło jest być częścią historii:

W pewnym momencie przypomniałem sobie, że Justin Tucker to najlepszy kopacz w historii. Kiedy masz takiego zawodnika, to aż marzysz o takim momentach i takich sytuacjach. To co zrobił, to po prostu rzeczy z legend. Ktoś do mnie podszedł na boisku i powiedział, że nigdy czegoś takiego nie widział. Wtedy sobie uświadomiłem, że miał rację – nikt wcześniej nigdy czegoś takiego nie zrobił.

Fani Lions (i postronni widzowie zresztą też) zauważyli natomiast, że na akcję przed kopnięciem Tuckera powinno zostać odgwizdane przewinienie przedłużania gry. To oczywiście nie zostało zanotowane przez sędziów, a Ravens udało się wykorzystać sytuację i wygrać mecz po nieprawdopodobnym kopnięciu Justina Tuckera. Po meczu na temat wypowiedział się Dan Campbell, który stwierdził w sumie, że szkoda strzępić język:

Jakby nic wam ciekawego nie powiem, bo co mogę powiedzieć? Jutro moglibyśmy dostać list przeprosinowy od ligi i to nic nie znaczy. Takie jest życie. Takie karty nam dał los i prawda jest taka, że ich nie wykorzystaliśmy. To nadal była sytuacja, że mieli do zdobycia prawie 20 jardów przy czwartej próbie. Mogliśmy ich powstrzymać i wtedy mecz zakończyłby się po naszej myśli. My tego nie zrobiliśmy, więc wina i tak jest po naszej stronie.

New Orleans Saints 28 – 13 New England Patriots

Saints rozbili Packers, ulegli Panthers, a teraz bez większych problemów odprawili z kwitkiem Patriots. Którą drużynę zobaczymy w przyszłym  tygodniu? Tego nie wie chyba nikt – nawet Sean Payton jest uważny w swoich odpowiedziach i nie daje po sobie poznać, co siedzi mu w głowie. Zresztą nawet dziennikarze zapytali go o to, jaka jest formuła na wygrywanie spotkań, na co Payton nie miał za bardzo jasnej odpowiedzi:

Z doświadczenia wiem, że czasami formuła musi zostać zmieniona. Przed tym meczem wiedzieliśmy, że naszą główną bronią będzie regularne i efektywne bieganie z piłką. Poza tym granie na tym stadionie sprawia, że musisz bardzo uważać na to, by nie stracić piłki. Patrzysz na ich historyczne wyniki tutaj i wiesz, że każdy błąd jest tutaj praktycznie liczony podwójnie. Ale tak z tygodnia na tydzień to raczej nie ma formuły. Wszystko zmienia się w zależności od przeciwnika. Tym razem udało nam się zrealizować sporo naszych założeń.

O dziwo całkiem sporo do powiedzenia miał niedawno Bill Belichick, którego już teraz pytano o kolejne spotkanie Patriots. Jego znana maksyma „we’re onto…” tym razem go zawiodła, ponieważ w kolejce czekają teraz Tampa Bay Buccaneers z Tomem Bradym w roli rozgrywającego, który powróci na łono Gillette Stadium. Trener Patriots zdradził m.in. że wcale nie chciał się pozbywać Toma, a zawodnik sam podjął swoją decyzję o przeniesieniu się na Florydę:

Tom jest świetnym zawodnikiem. Nie dziwi mnie absolutnie nic, co robi. Myślę, że o tym już rozmawialiśmy – to był złożony proces. Przejrzał swoje możliwości i opcje, a następnie podjął decyzję. Według niego nie byliśmy tak atrakcyjną pozycją, jak Tampa. Musicie go zapytać o to sami, ale definitywnie w grę nie wchodziło to, że my go nie chcieliśmy. To mogę powiedzieć z ręką na sercu.

Tak dobiegamy do końca pierwszego wydania raportu z konferencji Week 3. Już jutro czekają na nas kolejne ataki serca fanów Raiders, piękny romans w Mieście Aniołów i powrót do normalności w Nowym Jorku.

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: