Skip to content

Wypowiedzi trenerów NFL po week 3 – część 2

Wiecie doskonale po co tu jesteśmy, więc nie przedłużam. Jak nie mieliście okazji przeczytać jeszcze części pierwszej, to znajdziecie ją tutaj: https://nflpolska.com/wypowiedzi-trenerow-nfl-po-week-3-czesc-1/. Teraz przejdźmy do drugiej połowy spotkań.

Arizona Cardinals 31 – 19 Jacksonville Jaguars

Chociaż summa summarum Cardinals wygrali przeciwko Jaguars dość pewnie, to były w meczu sytuacje, które były mocno sporne. Wszystko przez to, że podczas jednego z puntów sędzia prawie trafił flagą w piłkę, przez co Cards mogli stracić posiadanie, bo… sędzia im przeszkodził w zagraniu.

Trener Kliff Kingsbury stwierdził, że za takie przewinienie sędzia powinien być usunięty z boiska – skoro zawodnicy mogą zostać wyrzuceni, to takie same kary powinny być stosowane wobec złych oficjeli:

Ktoś mógłby powiedzieć, że może powinniśmy zmienić taką zasadę, bo moim zdaniem to dość niefortunne, jeśli stracilibyśmy piłkę przez to, że dotknął ją sędzia. Albo rzucił w nią flagą. Moim zdaniem w takim momencie, czy przy takim bliskim starciu, powinien zostać wyrzucony z meczu. Takie jest moje zdanie.

Jaguars postanowili sprowadzić na Florydę kolejną broń dla Trevora Lawerence’a – CJ Henderson został wysłany do Panthers za weterana, tight enda Dana Arnolda. Trener Urban Meyer wyjaśnił niespodziewaną decyzję tym, że potrzebuje mieć liderów na boisku:

Jesteśmy bardzo podekscytowani Danem Arnoldem. Jest szybki, jest skoczny i duży – przy okazji bardzo, bardzo dobrze łapie piłkę. Niestety nie mogliśmy go wcisnąć do naszego zespołu podczas wolnej agentury. Ale w momencie, kiedy dowiedziałem się, że Panthers chcą się go pozbyć, to wiedziałem, że musimy go tutaj ściągnąć.

Washington Football Team 21 – 43 Buffalo Bills

Niestety, przepowiednie o tym, że WFT będzie miało defensywę na miarę top 5 całego NFL na razie się nie sprawdzają. Magia Ryana Fitzpatricka nie działa, ponieważ QB szybko opuścił drużynę z powodu kontuzji, a zastępujący go Tyler Heinecke na razie nie pokazał nic specjalnego – był porządny w meczu przeciwko Giants, ale to jakby wyczynem zbyt dużym nie jest, ale defensywa Bills go raczej przytłoczyła.

Ron Rivera nie jest szczęśliwy z powodu tego, jak grała jego drużyna. Wie bowiem, że stać ich na więcej:

Musimy zagrywać nasze akcje w taki sposób, jak są zaprojektowane. Musi być z tego powodu jakaś odpowiedzialność. Niektórzy są za bardzo ostrożni, inni natomiast za bardzo agresywni. Muszą robić swoje i pozwalać innym na to, żeby być na pozycjach, które dają nam zwycięstwo. Jako drużyna futbolowa gramy poniżej naszych możliwości… Moim zdaniem jesteśmy lepsi, niż do tej pory pokazaliśmy.

Sean McDermott wspomniał natomiast, że panowie pracowali razem w Panthers, gdzie trener był defensywnym koordynatorem dla Rona Rivery. Coach Bills wyjaśnił, jak to jest grać przeciwko swojemu byłemu szefowi:

Czułem się trochę jakbym bił się znowu ze swoim bratem. Chcesz go stłuc na kwaśne jabłko, ale jednocześnie nie zrobić mu żadnej krzywdy, tylko raczej dać mu nauczkę.

New York Jets 0 – 26 Denver Broncos

Wow. Na miejscu nie ma już Adama Gase’a, a Jets nadal śmierdzą, jak kanapka, która przeleżała cały miesiąc w tornistrze ucznia podstawówki. Robert Saleh jednak nie zmienia swojego pozytywnego nastawienia do życia, nawet jeśli jego młody rozgrywający jest przechwytywany kilkukrotnie w ciągu trzech kolejnych spotkań.

Jak tłumaczy, całkiem obrazowo, Big Bobby:

Zagraliśmy dopiero trzy mecze, to pierwsza runda z walki, która trwa piętnaście rund. Nie mamy żadnych rozcięć. Nie krwawimy. Owszem, dostaliśmy mocno w nerki, straciliśmy przez chwilę oddech, ale zaraz będzie chwila przerwy, uspokoimy się i wrócimy do gry.

Vic Fangio zaczął swój sezon z Denver Broncos z bilansem 3-0, co jest zaskakujące. Ktoś mógłby bowiem pomyśleć, że Broncos przegrają z Giants, ale nie. Broncos na razie wygrywają mecz za meczem.

Niedługo będą musieli się jednak zmierzyć z Chiefs, Raiders i Chargers – i to po dwa razy z każdym z nich. Zwłaszcza, że niedawno stracili KJ-a Hamlera, świetnego skrzydłowego, który był ważną częścią ich ofensywy. Fangio wie, że tego będzie im brakowało:

To ogromna strata. KJ jest bardzo trudny do krycia. Widzieliście przecież, że miał bardzo ważny odbiór piłki podczas trzeciej próby. Ich defensywa kryła nas pojedynczo i jego obrońca nie był nawet blisko niego. Naprawdę trudno jest go złapać na boisku do futbolu, więc będziemy mieli z tego powodu ogromne problemy i odczujemy jego brak.

Miami Dolphins 28 – 31 Las Vegas Raiders

Cóż za okrutny start sezonu dla Dolphins. Tua ledwo co pomógł Miami w wygraniu pierwszego meczu przeciwko Patriots, a następnie zabrakło go przeciwko Bills i oczywiście pauzował przeciwko Raiders. Trzeba przyznać, że drużyna wyglądała dużo lepiej niż w zeszłym tygodniu, ale błędy pokroju safety w pierwszej kwarcie, z powodu podania do skrzydłowego we własnym endzone, sprawiły że Dolphins obecnie mają bilans 1-2.

Brian Flores nie jest jeszcze załamany, bo sezon jest długi, ale muszą poprawić sporo rzeczy:

Moim zdaniem zrobiliśmy całkiem dobrą pracę, tylko w krótkich okresach. Przed chwilą gadaliśmy o tym z trenerami. Moim zdaniem, kiedy wszyscy zajmują się tym, za co są odpowiedzialni, to wszystko jest dobrze. Niestety trafiliśmy na kilka problemów, zwłaszcza w takim meczu, kiedy mnóstwo zawodników próbuje zrobić coś ponad swoje możliwości i pomóc swojej drużynie. To jest szczere i piękne, ale czasami niebezpieczne.

Raiders próbują natomiast swoim fanom zafundować zawał serca kolejny tydzień z rzędu. To już ich druga dogrywka w tym króciutkim sezonie, ale zgadnijcie co – Las Vegas wygrali! I to trzeci tydzień z rzędu.

Derek Carr wygląda porządnie, zresztą podobnie jak reszta ofensywy. Dobrą wieścią jest również fakt, że niedługo do składu powróci Josh Jacobs. Jon Gruden studzi jednak zapały wszystkich fanów, przypominając, że sezon jest długi:

Cóż, fajnie jest wygrywać, ale musimy mieć realistyczne podejście. Wiemy doskonale, co na nas czeka, bo widzimy naszą rozpiskę. Nie jest za bardzo łatwa. Chargers właśnie pojechali do Kansas City i i pokonali Chiefs w bardzo imponujący sposób. Dlatego każdy kolejny tydzień to jest absolutna walka z żywiołami.

Seattle Seahawks 17 – 30 Minnesota Vikings

Źle się dzieje na północnym zachodzie US of A. Seahawks drugi tydzień z rzędu przegrali przez słabą postawę w drugiej połowie i o ile z Titans walczyli aż do dogrywki, to Vikings wygrali dość komfortowo w regularnym czasie gry. To nie jest dobry początek sezonu, zwłaszcza, że ich rywale z dywizji są absolutnie mocarni – Rams i Cardinals jeszcze nie przegrali, a 49ers ulegli tylko Packers, ale za to po bardzo zaciętym pojedynku.

Pete Carroll jest jednak w tym biznesie za długo, żeby panikować – do tego wie doskonale, że ma w szatni zawodników, którzy potrafią się ogarnąć i uspokoić też przy okazji swoich kolegów:

Przeszliśmy już sporo przez ostatnie lata i wiem, że nasi liderzy mogą opowiedzieć innym mnóstwo rzeczy na temat tego, jak poprawimy swoją grę, ile jeszcze trwa sezon i co musimy zrobić, żeby zacząć wygrywać. Mamy naprawdę dobre i ważne głosy w szatni, które definitywnie pomogą mi i innym trenerom w kolejnych tygodniach – robią to bowiem od lat. Wszyscy wiedzą, co mają robić, a my teraz musimy jedynie wykonać nasze zadania.

Vikings nareszcie wygrali! Mike Zimmer musi być zadowolony, bo po dwóch średnich spotkaniach, Minnesota nareszcie powróciła na listę zwycięzców i to dość komfortowo. Owszem, dywizji raczej nie wygrają dopóki w Green Bay gra niejaki Aaron Rodgers, a i o play-offy będzie trudno z powodu całego NFC West.

Ale kto wie, może „najlepsza ofensywa”, jaką do tej pory dysponował w Vikings trener Zimmer pozwoli im na kolejną rundę wildcard:

Potencjalnie. Może to faktycznie najlepsza ofensywa od kiedy tu jestem? Dopóki zawodnicy są zdrowi i ofensywna linia jest lepsza z meczu na mecz, to pewnie tak. Oczywiście brakuje nam Irva Smitha, ale za to Tyler Conklin jest świetnym zawodnikiem, no i oczywiście mamy świetnych skrzydłowych. Wykonaliśmy kawał porządnej roboty. Musimy tylko utrzymać ten poziom. Niebo jest limitem.  

Tampa Bay Buccaneers 24 – 34 Los Angeles Rams

Sporo osób przepowiadało przed sezonem, że Chiefs i Bucs mogą sobie ostrzyć zęby na to, by przejść przez cały regularny sezon bez ani jednej porażki. Kansas City straciło na to szansę w zeszłym tygodniu, Tampa powalczyła tydzień dłużej. Niestety, wycieczka do Los Angeles tym razem nie miała szczęśliwego zakończenia.

Bruce Arians ma jednak proste rozwiązanie dla jego zawodników – ofensywa nie zagrała najlepszego meczu pod słońcem, ale zdobycie 24 punktów może pozwolić na komfortowe wygranie meczu. Problemem niestety jest to, że jego defensywa nie obala rozgrywających przeciwnej drużyny:

Cóż, obalanie rozgrywających jest prawdopodobnie czymś, co najbardziej mnie denerwuje w ostatnich meczach. Owszem, wywieramy na nich presję. Zbliżamy się bardzo blisko, ale nie mamy okazji kończyć tych akcji na naszą korzyść. Zawodnicy wiedzą, że nadszedł czas, by zacząć obalać rozgrywających. Zwłaszcza Shaq (Barrett –przyp. red.) – jeden sack w trzech meczach to nie jest wystarczająco dobry wynik.

9 przyłożeń. 942 jardy. 1 przechwyt. Takie statystyki w pierwszych trzech startach zanotował dla Los Angeles Rams rozgrywający Matt Stafford. Wiecie, kto ostatni rzucił 9 przyłożeń w 3 meczach dla Rams na początku sezonu? Kurt Warner, kiedy wygrywali Super Bowl w 2001 roku, tworząc przy okazji tzw. „Greatest Show on Turf”.

Niewątpliwie każdy fan Rams liczy na to, że historia zatoczy koło i drużyna znów zdobędzie mistrzostwo. Taki plan ma również Sean McVay, który raz był już przecież blisko podniesienia Trofeum Lombardiego. Jeśli Cooper Kupp i weteran DeSean Jackson (do którego McVay pobiegł jakby się spieszył na autobus, gdy ten zdobył 75-jardowe przyłożenie) nadal będą łapali niemalże wszystkie piłki od Stafforda, to istnieje szansa, że w Rams pojawią się w SoFi Stadium również w lutym:

Jackson jest playmakerem, co właśnie pokazał. Musimy się skupić na nietraceniu piłki, ale nie zamierzam was okłamywać – wykonał kawał porządnej roboty. To było miły mecz. Jest elektryzujący i co najlepsze, mamy mnóstwo zawodników, którzy potrafią takie rzeczy.

Green Bay Packers 30 – 28 San Francisco 49ers

Matt LaFleur i Aaron Rodgers po meczu z Saints zapewniali wszystkich, że to był jeden z „tych dni”, gdzie po prostu nie działało nic, więc trzeba było go zakopać, zapomnieć i rozpocząć sezon tydzień później, niż się spodziewali.

Jeśli chodzi natomiast o wczorajszy mecz, to LaFleur i Kyle Shanahan są długoletnimi przyjaciółmi, więc kiedy panowie nie odezwali się do siebie praktycznie słowem, to trener Green Bay wyjaśnił:

O to będziecie musieli się zapytać Kyle’a. Znam go dobrze i wiem, że uwielbia rywalizować. Wiem doskonale, że był pewnie wściekły, że dopuścili nas do piłki i udało nam się zdobyć te punkty. Ale definitywnie nie pozwolę na to, żeby coś nam przeszkodziło w naszej przyjaźni – znamy się za długo, żeby się obrażać na siebie przez wyniki meczów.

A co na to Kyle Shanahan? Bo raczej nie ma się czym martwić – jego drużyna do tej pory wyglądała dobrze, przegrać z Green Bay w ostatniej sekundzie to nie jest wstyd, a 49ers raczej znowu powalczą o tytuł mistrza NFC. Dlatego właśnie zapytano się go również o ten uścisk dłoni, a właściwie jego brak w pomeczowej konferencji:

To nie znaczyło nic – byłem po prostu wściekły tym, jak się skończył mecz. Zakończył się ostatnią akcją, więc nie zamierzałem sobie stać i uprawiać pogaduch na środku boiska po takiej porażce.

Coś czuję, że rewanż będziemy mogli zobaczyć w play-offach.

Philadelphia Eagles 21 – 41 Dallas Cowboys

Auć. To musiało boleć. Cowboys dosłownie przejechali się po dywizyjnych rywalach z Filadelfii i na razie wygląda na to, że to Dallas dość komfortowo wygra dywizję NFC East. Pewnie – jest za wcześnie, żeby rozmawiać na ten temat, ale sport jest od tego, żeby wywoływać emocje, więc wywołuje emocje.

Nick Sirianni absolutnie nie był zadowolony ze swojej drużyny:

Byłem mocno sfrustrowany z powodu naszych wszystkich kar, które mieliśmy przed rozpoczęciem zagrywek, niezależnie od tego, kto je powodował. Mieliśmy je w ofensywie, mieliśmy je w defensywie. To było straszne i zaczyna się ode mnie. To moja odpowiedzialność, żeby wszystko działało. Nie winię swoich zawodników, ale musimy być lepsi i wszystko zaczyna się ode mnie.

Mike McCarthy natomiast znowu był krytykowany za kontrolowanie czasu pod koniec pierwszej połowy. Jego drużyna prowadziła 20-7, a trener nie zamierzał korzystać na przerw na żądanie, kiedy Philly traciła kolejne i kolejne jardy – to zdenerwowało nawet Peytona Manninga, który wraz ze swoim bratem prowadzi Monday Night Manningcast, rozmawiając ze znanymi gośćmi i komentując zdarzenia na boisku.

Zachowanie trenera jest co najmniej dziwna i nie jest to pierwszy raz, kiedy jego wyczucie sytuacyjne jest krytykowane. Mogą być bowiem w przyszłości takie mecze, w których pasywne decyzje okażą się być śmiertelne dla jego drużyny:

Decyzja była prosta – prowadzimy i zamierzamy prowadzić też na początku drugiej połowy. Byłem całkowicie spokojny biorąc pod uwagę, jak daleko była piłka od strefy zdobywania punktów.

Czyli wygląda na to, że McCarthy bał się straty punktów tak bardzo, że nie chciał nawet próbować zaatakować Eagles, chociaż przez ostatnie dwie kwarty jego drużyna zdobyła trzy przyłożenia i bez problemów prowadziła. Interesująca decyzja.

Tym samym dochodzimy do końca raportu. Jak zwykle dzięki jeśli dotrwaliście do końca i do zobaczenia w przyszłym tygodniu.

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: