Skip to content

Z notatnika Rams #8

9 i 10 tydzień obecnej kampanii Rams, to spotkania o życie wewnątrz konferencji NFC. Pierwsze przeciwko Tampa Bay Buccaneers, drugie versus Arizona Cardinals. Zapraszamy na relację z obozu ekipy z Los Angeles. Tekst Maciej Michalec.

Na wstępie przypominamy o naszym podcaście, z podsumowaniem week 10 i zapowiedzią kolejnego tygodnia w NFL.

*

Mecze przeciwko Bucs są ostatnimi czasy wyraźnie jednostronne. Z ostatnich dziewięciu potyczek pomiędzy obydwiema ekipami, Rams zdołali wygrać osiem (w tym Divisional Playoffs game w tym roku). Obydwie drużyny są jednak dalekie od formy z poprzedniej kampanii i prezentują się w tym sezonie bardzo słabo. Nikt chyba nie spodziewał się tego, że Bucs rozpoczną bilansem 3-5, Rams natomiast 3-4. Obydwie ekipy walczyły więc o życie w konferencji i wewnątrz swoich dywizji. Jak przebiegało spotkanie. Czy Tom Brady zdołał wreszcie zatriumfować nad ekipą Seana McVay? Zapraszam do lektury.

W pierwszej odsłonie meczu oglądaliśmy tylko jedną akcję punktową. Ryan Succop trafił z 20 jardów, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie 3-0.

Drugą kwartę mocno rozpoczęli goście. Przyłożenie zdobył niezawodny Cooper Kupp, a asystę dopisał sobie Stafford:

Po udanym podwyższeniu było już 7-3.

Do końca pierwszej połowy oglądaliśmy jeszcze jedną akcję punktową. Straty gospodarzy ponownie zmniejszył Ryan Succop, trafiając tym razem z 38 jardów.

Spotkanie, co tu dużo mówić, nie należało na tym etapie do ciekawych. Obydwie ekipy prześcigały się w nieskutecznych drivach i właściwie można było spokojnie przysypiać, bez obawy o to, że przegapimy jakąś przepiękną akcję, czy zryw któregoś z rywali.

Trzecia odsłona nie odbiegła niestety poziomem od dwóch poprzednich. Dwa celne kopnięcia Matta Gaya wyprowadziły gości na prowadzenie 13-6.

Ciekawie zaczęło się robić dopiero w ostatniej kwarcie spotkania. Na 8 minut do końca Ryan Succop ponownie trafił, tym razem z 50 jardów, zmniejszając stratę swojej ekipy do czterech punktów.

Goście nie potrafili odpowiedzieć i już po trzech zagrywkach, oddali pole rywalom. To ustawiło Bucs w idealnej pozycji do wygrania meczu. Na niespełna sześć minut do końca, wszystko spoczywało w rękach najlepszego rozgrywającego w historii NFL.

Podopieczni Todda Bowlesa potrzebowali niespełna czterech minut, żeby dojść do szóstego jarda połowy LA, niestety czekała ich tu czwarta próba. Przy 4th&6 Brady próbował zagrania środkiem do Mike’a Evansa. Podanie okazało się niecelne i prawie zostało przechwycone przez Jalena Ramseya. Bucs stracili posiadanie i na niespełna dwie minuty do końca, losy meczu wydawały się przesądzone.

Po odzyskaniu futbolówki goście potrzebowali tylko pierwszej próby. Sean McVay zdecydował się na akcje biegowe przy pierwszym, drugim i trzecim downie. Niestety przewidziała to defensywa Bucs, która nie dopuściła graczy Rams do linii pierwszej próby. Przy 4th&4 Riley Dixon kopnął punt na 40 jard połowy TB i zabawa zaczęła się od nowa.

Tym razem jednak Tom Brady nie zawiódł. Po pięciu zagrywkach gospodarze zameldowali się na siódmym jardzie połowy LA. Przy 2nd&3 Brady zagrał niecelnie środkiem do Mike’a Evansa, jednak sędziowie rzucili flagi i orzekli DPI Deriona Kendricka. To przesunęło Bucs na linię pierwszego jarda i takiego prezentu nie mogli oczywiście zmarnować. I nie zmarnowali. Shotgun, krótkie podanie do Cade’a Ottona i koniec meczu:

Spotkanie wygrali Bucs 16-13 i trudno jest stwierdzić, że niezasłużenie. Podopieczni Todda Bowlesa dostali szansę i ją wykorzystali, przełamując tym samym złą passę przeciwko Rams i Seanowi McVay. Co można powiedzieć o postawie gości? Łagodnie mówiąc, nic dobrego. Playcalling Seana McVay kolejny raz był słaby, podobnie jak postawa Matthew Stafforda. QB z LA świetnie radził sobie z podaniami do Coopera Kuppa, ale niestety do reszty skrzydłowych Rams już nie. Bilans 3-5… Nie tego Rams nation spodziewało się po tym sezonie.

Zawodnik meczu:

Tom Brady 36/58, 280 YDS, 1 TD, 0 INTs.

GOAT zrobił to, co GOAT potrafi najlepiej. Nic dodać, nic ująć.

Na plus:

Cooper Kupp 8/9 TGTS, 127 YDS, 1 TD.

Przy tak słabych wynikach drużyny, Kuppa można zwyczajnie żałować. Skrzydłowy z LA jest w tym sezonie o dwie klasy lepszy od całej ofensywy Rams i wielka szkoda, że jego fantastyczne liczby, niczego tak naprawdę ekipie z Kaliforni nie dają.

Na minus:

Sean McVay

Sternik Rams wygląda na wypalonego i niewykluczone, że będzie to jego ostatni sezon na czele drużyny z LA. Obrońcy tytułu grają przewidywalnie i nieskutecznie i tym razem nie widać już światełka w tunelu. Cykl Seana McVay dobiegł moim zdaniem końca i czas na przebudowę i świeży start pod batutą innego coacha. Rams nie muszą daleko szukać, mają bowiem idealnego następcę, w osobie Liama Coena.

***

Drugim meczem tej edycji notatnika, była potyczka z Arizona Cardinals. Kolejny mecz z ekipą, która gra poniżej oczekiwań, zapowiadał się niespecjalnie interesująco, tym bardziej, że mieli w nim wystąpić rezerwowi rozgrywający. Z jednej strony Colt McCoy, który miał zastąpić Kylera Murraya (uraz mięśniowy), z drugiej strony John ,,Wolf of Wall Street” (dobijcie mnie) Wolford, który miał zagrać za Matthew Stafforda (wstrząśnienie). Przyznam się, że przed spotkaniem nie wiedziałem zbyt dużo o McCoyu, wiedziałem natomiast, że prędzej trafię szóstkę w totka trzy razy z rzędu, niż Wolford zagra chociaż przeciętne spotkanie. Co tu dużo mówić, nie pomyliłem się. Zapraszam do lektury.

W pierwszej odsłonie meczu oglądaliśmy tylko akcje trzypunktowe. Najpierw Matt Gay trafił z 36 jardów, później, z tej samej odległości wyrównał Tristan Vizcaino.

Pierwsze przyłożenia oglądaliśmy dopiero w drugiej kwarcie i obydwa padły łupem Cardinals. Najpierw rush TD zdobył James Conner:

Później przyłożenie zaliczył A.J. Green, a asystę dopisał sobie McCoy:

Oczywiście nie można tu zapomnieć o fumble ,,wilka z wall street”, które przedzieliło obydwa przyłożenia.

Po celnych podwyższeniach było już 17-3 i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu. Na tym etapie potyczkę można było uznać za rozstrzygniętą. Nie było bowiem takiej możliwości, żeby ofensywa Seana McVay odpaliła cokolwiek pod batutą Walforda.

O dziwo, w trzeciej kwarcie spotkania, gospodarze zdołali zniwelować nieco stratę. Przyłożenie, po 4-jardowym biegu zdobył Darrel Henderson i jakimś cudem, mecz ponownie się otworzył:

Po celnym extra point było 17-10.

W tej odsłonie meczu nie oglądaliśmy już akcji punktowych.

Czwarta kwarta była zdecydowanie najbardziej interesująca i obfitowała w ciekawe akcje.

Kolejne przyłożenie meczu padło łupem gości. Drugie TD, po 9-jardowym biegu dopisał sobie Conner:

Po celnym extra point było już 24-10.

Odpowiedź gospodarzy? Pick rzucony przez Walforda:

Przy 24-10 i na pięć i pół minuty do końca, trudno było się spodziewać innego rozstrzygnięcia, niż ,,W” Cardinals. Podopieczni Kliffa Kingsbury’ego trafili jeszcze FG z 46 jardów, a Rams odpowiedzieli przyłożeniem Vana Jeffersona, jednak nie wpłynęło to na końcowy wynik meczu:

Gracze z Kaliforni przegrali trzecie spotkanie z rzędu, kolejny raz prezentując fatalną dyspozycję. Na przestrzeni tych meczów, Rams tracili średnio ponad 24 oczka, zdobywając tylko ponad czternaście. Przy czekających jeszcze potyczkach z Chiefs, Raiders, Chargers i Packers, rozgrywki można uznać za zakończone. Ciekawe jest podejście ekipy do dalszej części sezonu. Matt Stafford prezentuje w tej kampanii fatalną dyspozycję i ciężko powiedzieć, czy jest to wina spadku formy, kontuzji, Seana McVay, czy kombinacji wyżej wymienionych. Jeśli kluczowym czynnikiem są urazy, to odpoczynek/leczenie podstawowego rozgrywającego i pauza do końca rozgrywek, może się okazać dobrym rozwiązaniem. Tankowanie ma tu jednak pewien minus. Rams nie mają bowiem wyboru w pierwszej rundzie draftu 2023. Ten powędrował do Detroit i trudno się spodziewać, że Lions go oddadzą. Wydaje się, że minusy podejścia ,,all in” wreszcie doścignęły Lesa Sneada i całą organizację Rams. Na jak długo? Zobaczymy.

Zawodnicy meczu:

James Conner 21 CAR, 69 YDS, 2 TDs, 3/3 TGTS, 17 YDS.

Colt McCoy 26/37, 238 YDS, 1 TD, 0 INTs.

Ta dwójka była kluczowa dla losów potyczki z Rams i trzeba przyznać, że na szczególną pochwałę zasługuje postawa rezerwowego QB. McCoy zagrał bardzo poprawnie i można powiedzieć bezbłędnie i mam nadzieje, że dostanie jeszcze szansę w obecnej kampanii.

Na minus (oprócz oczywiście obrony, ataku i playcallingu Seana McVay’a):

Fatalna kontuzja Coopera Kuppa z czwartej odsłony meczu (która zakończy się operacją i prawdopodobnie minimum czterema tygodniami przerwy).

Co czeka teraz na Cardinals? Week 11 i 12 to trudne potyczki, odpowiednio z SF 49ers i LA Chargers, jednak Kliff Kingsbury i spółka nadal są w grze o playoffs i na tym etapie, nie można ich jeszcze skreślać.

Co czeka teraz na Rams? Wyjazdowe spotkanie z New Orleans Saints, które biorąc pod uwagę terminarz obrońców tytułu i kontuzję Kuppa, przypieczętuje najprawdopodobniej los podopiecznych Seana McVay.

Autor: Maciej Michalec

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: