Skip to content

Zapowiedź Super Bowl LX – New England Patriots vs Seattle Seahawks

Nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. 30 minut po północy drużyny New England Patriots i Seattle Seahawks wybiegną na boisko, by zmierzyć się w walce o tytuł w Super Bowl. Kto na zawsze zapisze się w historii ligi? Zapraszam na zapowiedź ostatniego, decydującego spotkania sezonu 2025!

Słysząc o meczu Patriots – Seahawks, pierwsze co przychodzi na myśl to ich starcie o tytuł jedenaście lat temu – jedno z najsłynniejszych Super Bowl w historii. Seattle zmierzało wtedy po drugi tytuł z rzędu, i było na wyciągnięcie ręki (dokładnie pół jarda) od celu. Ale wtedy Malcolm Butler przechwycił adresowane do Ricardo Lockette podanie, kończąc marzenia Seahawks o mistrzostwie, i inicjując drugą erę zwyciestw Patriots, którzy wygrali Super Bowl jeszcze dwa razy w następnych czterech latach.

SEATTLE SEAHAWKS

Dzisiejsi Seahawks to już kompletnie inny zespół, którego z tym sprzed dekady nie łączy nic, nawet osoba trenera. Dwa lata temu z organizacją pożegnał się Pete Carroll, po czternastu latach, w których drużyna dziesięć razy awansowała do playoffów, pięć razy wygrała dywizję NFC West, i dwa razy zagrała w Super Bowl. Stery po nim przejął Mike Macdonald, i okazało się to świetną decyzją. Dwa lata później Seahawks są w Super Bowl po raz czwarty w swojej historii, i są faworytami do zdobycia swojego drugiego tytułu.

Na przestrzeni sezonu Seattle pokazywało, że jest wszechstronnym, i być może najbardziej kompletnym zespołem w NFL w sezonie 2025. Nie mają jednego sposobu na zwyciężanie – potrafią się odnaleźć w każdej sytuacji, i zawsze znajdzie się ktoś, kto zagra pierwsze skrzypce. W zwycięstwie nad Commanders był to Sam Darnold, z czterema przyłożeniami i brakiem niecelnych podań w pierwszej połowie. Przeciwko Vikings dominowała defensywa, przechwytująca piłkę pięć razy, i nie pozwalająca rywalom na zdobycie punktów. Kiedy ofensywa nie była w stanie zdobyć przyłożenia przeciwko Colts, nie zawiódł kicker Jason Myers, trafiając wszystkie sześć field goali. A kiedy Seattle potrzebowało impulsu do powrotu w meczu z Rams, dał go Rashid Shaheed swoim przyłożeniem po punt returnie.

Jedyną stałą w tej wielowymiarowej drużynie był w tym roku Jaxon Smith-Njigba. Skrzydłowy od przyjścia do NFL z roku na rok czynił postępy, aż w swoim trzecim sezonie dołączył do elity zawodników na swojej pozycji. Zakończył ten rok jako lider ligi w liczbie jardów zdobytych górą (1793), i odebrał w tym tygodniu statuetkę dla najlepszego ofensywnego zawodnika. W playoffach nie spoczął na laurach – był kluczem ataku Seahawks, zdobywając 153 jardy i przyłożenie w zwycięstwie nad Rams.

W trakcie playoffowego starcia z 49ers trzy tygodnie temu, Zach Charbonnet zerwał więzadło krzyżowe. Dla wielu zespołów strata takiego zawodnika w trakcie ważnego spotkania byłaby dużym ciosem. Ale Seahawks przez cały sezon przygotowywali się na ewentualny scenariusz kontuzji któregoś ze swoich elitarnych biegaczy, nie przeciążając żadnego z nich w trakcie sezonu regularnego. Dzięki temu, kiedy Charbonnet opuścił boisko, cały ciężar gry biegowej wziął na siebie Kenneth Walker. Grał świetnie, szczególnie biorąc pod uwagę, że był to jego 18. mecz w sezonie, a nigdy wcześniej jego ciało nie było w stanie wytrzymać więcej niż 15 spotkań. Walker w dwóch playoffowych zwycięstwach zdobył 322 jardy i cztery przyłożenia, i również dzisiaj powinien być dużym zagrożeniem dla defensywy rywali.

Nie Josh Allen, nie Lamar Jackson, nie Baker Mayfield – to Sam Darnold jako pierwszy rozgrywający z draftu 2018 wygrał finał konferencji, i wszedł ze swoim zespołem do Super Bowl. Pierwsze lata jego kariery nie napawały optymizmem, ale ostatnie dwa obrociły postrzeganie Darnolda o 180 stopni. Bez względu na to, czy zejdzie dzisiaj z boiska jako zwycięzca, czy też przegrany, na lata będzie pamiętany jako koronny przykład tego, że w NFL nie ma złych zawodników – są tylko złe organizacje, które marnują ich potencjał.

W barwach Seahawks pod znakiem zapytania stoi jedynie występ tight enda Robbiego Ouztsa, który trenował w ograniczonym trybie z powodu kontuzji szyi. Oprócz niego nie w pełni trenował jedynie OL Josh Jones, zmagający się z urazem kostki.

NEW ENGLAND PATRIOTS

Siedem lat – tyle musieli czekać fani drużyny z Bostonu na powrót zespołu do Super Bowl. Tutaj również dwa lata temu oficjalnie zamknął się poprzedni rozdział w historii organizacji, kiedy głównym trenerem przestał być Bill Belichick. Dla niektórych nie warty wstąpienia do Hall of Fame, ale dla większości uosobienie sukcesów Patriots przez dwie dekady. Wydawało się, że dla organizacji przychodzą chude lata, szczególnie kiedy następca Belichicka, Jerod Mayo, zakończył sezon z bilansem 4-13.

Kierownictwo dokonało więc kolejnej zmiany trenera, oddając stery w ręce Mike’a Vrabela. Decyzja świetna, i jedyne co zastanawia, to czemu nie został on zatrudniony rok wcześniej. Koniec końców, Patriots wyszli na tym najlepiej jak mogli. Po pięciu latach przerwy, New England odzyskali tytuł mistrza dywizji AFC East, a następnie przeszli naszpikowaną elitarnymi defensywami drabinkę konferencji, by awansować do swojego jedenastego Super Bowl w historii – śrubując przy okazji własny rekord.

Czy Drake’a Maye’a porażki motywują podobnie jak wielu mistrzów innych dyscyplin sportu – stają się paliwem do udowodnienia niedowiarkom, że nie mieli racji? Być może przekonamy się o tym już dzisiaj, kiedy to rozgrywający rozegra pierwsze spotkanie świeżo po tym, jak minimalnie przegrał głosowanie na MVP sezonu z Matthew Staffordem. Maye w playoffach był zdecydowanie mniej imponujący niż w sezonie regularnym, ale wynikało to najpewniej z grania przeciwko samym czołowym defensywom ligi. Mimo to robił, co do niego należało, przede wszystkim nie popełniając kosztownych błędów. Dzisiaj drużyna może jednak potrzebować od niego więcej niż zwykle.

Maye nie musiał się w ostatnich spotkaniach bardzo wysilać, bo defensywa Patriots kompletnie dominowała rywali. W trzech playoffowych starciach przejęła piłkę osiem razy, powalała rozgrywających rywali 12-krotnie, i żadnej ofensywie nie pozwoliła nawet na 250 zdobytych jardów. Rywale nie byli może z najwyższej półki – CJ Stroud przegrywał sam ze sobą, a Jarrett Stidham został wrzucony na bardzo głęboką wodę – a zwycięstwa nie były imponujące, ale na boisku Patriots grają jak starzy wyjadacze. Wiedzą, czego potrzebują do odniesienia zwycięstwa, i konsekwentnie realizują plan.

Każda poukładana drużyna potrzebuje jednak odrobiny szaleństwa. I właśnie to dostarcza jej TreVeyon Henderson. Debiutant pokazał już kilkukrotnie, że stać go na wielkie akcje, czterokrotnie w sezonie regularnym zdobywając przyłożenia po ponad 50-jardowych akcjach. Trener Vrabel dużo bardziej w akcjach biegowych ufa Rhamodre Stevensonowi, i to w ręce tego ostatniego najczęściej trafia piłka. Ale jeśli Patriots będą potrzebowali iskry, piorunący debiutant Henderson z pewnością będzie gotowy ją dostarczyć.

W składzie Patriots pod znakiem zapytania stoją występy trzech zawodników – linebacker Robert Spillane (kontuzja kostki) dopiero w czwartek wrócił do lekkich treningów, linebacker Harold Landry (kontuzja kolana) opuścił przez uraz czwartkowy trening, a DT Joshua Farmer ma problem ze ścięgnem udowym. Cała trójka powinna zagrać w najważniejszym spotkaniu sezonu.

NA KIM CIĄŻY WIĘKSZA PRESJA?

Oba zespoły wydają się być młode i perspektywiczne, oraz nie mieć presji na wygranie dzisiaj, tu i teraz. Ale jest to złudne wrażenie. Poprzednia era Patriots, czy też ostatnie lata w wykonaniu Chiefs sprawiły że seryjne awanse do Super Bowl wydają się jak najbardziej realne. Wygrywanie jest jednak tak samo trudne jak dawniej – tylko jedna z szesnastu drużyn w konferencji dociera do finałowego starcia. Potrzeba odpowiedniej kombinacji talentu, zgrania, zdrowia i szczęścia, by osiągnąć cel.

Bardzo rzadko zdarza się, by zespoły długo utrzymywały się na szczycie, albo regularnie na niego docierały. Kiedy w 2021 roku Cincinnati Bengals przegrali Super Bowl LVI, wielu mówiło – spokojnie, są młodzi, mają jeszcze czas na wygrywanie. Joe Burrow rozgrywał wtedy drugi sezon w NFL, a Ja’Marr Chase był debiutantem. Tymczasem lata mijają, a zespół coraz bardziej oddala się od celu – w ostatnich trzech sezonach nie awansował nawet do playoffów.

Takich przykładów jest więcej – Carolina Panthers w sezonie 2015 (bilans sezonu regularnego 15-1) przegrali spotkanie o tytuł, i od tego czasu nie wygrali nawet jednego spotkania w playoffach. Atlanta Falcons rok później była o krok od pierwszego tytułu w historii organizacji – dwa lata później nie weszła nawet do playoffów, i do dzisiaj do nich nie wróciła. A są też takie drużyny jak Buffalo Bills i Baltimore Ravens – z elitarnymi rozgrywającymi, latami bijące głową w mur, nadal bez występu w Super Bowl z aktualnym trzonem drużyny.

Zawodnicy i trenerzy obu zespołów wiedzą, że to może być ich jedyne Super Bowl. I dadzą z siebie wszystko, by zejść z boiska jako zwycięzcy. Niech wygra lepszy!

Autor: Adrian Glejzer

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

Categories

NFL, NFL, Wpisy

Tags

,

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej