Skip to content

Zapowiedź TNF – Chicago Bears @ Washington Commanders

W ten czwartek NFL serwuje spotkanie dla prawdziwych koneserów. Washington Commanders podejmą Chicago Bears, którzy spróbują odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowego spotkania.

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk -> Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Czy istnieje gorzej zarządzana organizacja w NFL niż Bears? Chyba tylko Jets są w stanie z nimi konkurować, tyle że drużyna z Nowego Jorku w ostatnich dwóch latach zaczęła się poprawiać. W Chicago nie mają tak pozytywnych perspektyw. W ostatnich dziesięciu latach zagrali w playoffs zaledwie dwa razy, i tylko raz mieli więcej niż 50% wygranych. W innych sezonach kończyli zazwyczaj na dnie dywizji NFC North. Mieli w tym czasie czterech trenerów, żaden nie był w stanie odmienić zespołu. Aktualny trener, Matt Eberflus, ma bilans 3-18 odkąd przejął drużynę, ostatnie zwycięstwo odnosząc 24 października 2022 roku. W niedzielę wydawało się, że Chicago wreszcie się przełamie, pokonując Broncos. Prowadzenie 28 do 7 pod koniec trzeciej kwarty udało im się jednak roztrwonić, i przegrać 28 do 31.

Zespołu póki co nie odmienił także Justin Fields. Młody rozgrywający dysponuje dużym talentem biegowym, którym nadrabia spore braki w grze podaniowej. A przynajmniej tak było w zeszłym sezonie, bo w tym jego biegania jest dużo mniej. Podaje za to więcej, mimo iż nie widać poprawy jego gry w tym elemencie, przede wszystkim nadal ma problemy z odczytywaniem defensywy. Wyjątkiem od tego było ostatnie spotkanie, kiedy zdobył 335 jardów i cztery przyłożenia podaniami, ale wynikało to głównie z grania przeciwko defensywie Denver Broncos – najgorszej w lidze w tym roku (Chicago jest drugie pod tym względem).

Dla Chicago to i tak poprawa, bo w poprzednim sezonie defensywa była najgorsza w lidze. Formację w ostatnich latach opuściły największe gwiazdy – Khalil Mack, Roquan Smith – a następców nie widać. Nawet jeśli Fields odnajdzie formę, ciężko mu będzie odnosić zwycięstwa przy takiej defensywie zespołu. A musi je zacząć odnosić, bo w tym momencie Chicago jest faworytem do wybierania z jedynką w drafcie, a to najpewniej będzie oznaczać przyjście Caleba Williamsa. Tym samym cykl rozpocznie się od nowa – Chicago wybiera rozgrywającego z wysokim numerem w drafcie, który ma odmienić organizację, ten okazuje się niewystarczająco utalentowany, badź zespół wokół niego nie jest wystarczająco dobry, więc po kilku latach Bears wybierają kolejnego rozgrywającego w drafcie. Tak było z Mitchellem Trubiskym, tak jest z Justinem Fieldsem. Czy tak będzie z Williamsem za rok? Czas pokaże.

W Waszyngtonie też pewnie chcieliby lepszego rozgrywającego, ale na razie skupiają się na ogólnej poprawie zespołu. Stery w tym momencie są w rękach Sama Howella, który gra dobrze jak na zawodnika wybranego w piątej rundzie draftu. Defensywa Buffalo była wprawdzie dla niego bezlitosna – przejęła cztery jego podania, przez co Howell miał w meczu więcej interceptions niż ofensywa Commanders punktów – ale w pozostałych spotkaniach robił to, co do niego należało. Ma wokół siebie solidnych skrzydłowych i biegaczy, przede wszystkim Terry’ego McLaurina oraz Briana Robinsona. Ten drugi wyraźnie poprawił swoją grę w porównaniu do poprzedniego sezonu, co nie powinno dziwić – rok temu został postrzelony w trakcie okresu przygotowawczego, i grał pomimo świeżo odniesionej rany. W tym roku nie ma już tego problemu.

Siłą Commanders w zeszłym sezonie była defensywa, w tym jeszcze nie zdążyła się ona rozkręcić. Duże inwestycje, przede wszystkim w zawodników linii defensywnej, póki co się nie spłacają. Największa presja spoczywa na barkach Chase’a Younga. Drugi wybór draftu 2020 w ostatnich dwóch sezonach miał duże problemy ze zdrowiem, a za rok trafi na rynek wolnych agentów. To ile zarobi zależy głównie od jego gry w tym sezonie. Dotychczasowe 2,5 sacka w trzech spotkaniach to dobry początek, ale Commanders potrzebują od niego więcej, jeśli defensywa ma być liczącą się siłą w lidze.

Przed aktualnym sezonem Commanders najwyższe kontrakty podpisywali z zawodnikami linii ofensywnej, tutaj podobnie jak w linii defensywnej rezultaty są dalekie od zadowalających. Sam Howell jest powalany przez rywali średnio sześć razy na mecz, w ten niechlubnej statystyce przewodząc lidze, i pewnie zmierzając po rekord NFL. Długo nie pooglądamy go na boisku, jeżeli jego ochrona jest tak dziurawa. Ogólnie Waszyngton wygląda na zespół z środka stawki, co potwierdzają dotychczasowe rezultaty. Po dwóch zwycięstwach na otwarcie sezonu, z Cardinals i Broncos, przyszły porażki z Bills i Eagles. Pokonali więc zespoły walczące o jak najwyższy wybór w drafcie, a przegrali z kandydatami do tytułu. Chicago poziomem jest zdecydowanie bliżej dwóch pierwszych zespołów.

W barwach Chicago na pewno nie zobaczymy WR Chase’a Claypoola (konflikt z zespołem), S Eddie Jacksona (stopa) i CB Jaylona Johnsona (ścięgno udowe). Pod znakiem zapytania stoją występy T Tevena Jenkinsa (łydka) i S Jaquana Briskera (ścięgno udowe). Jedyna kontuzja w zespole z Waszyngtonu to choroba RB Chrisa Rodrigueza.

Ciężko wskazać na zwycięzcę inaczej niż na Commanders. Są w tym momencie lepszą drużyną, i grają u siebie. Z drugiej strony, Bears przegrali ostatnich czternaście spotkań – muszą się kiedyś przełamać. A spotkanie powinno być lepsze w rzeczywistości niż na papierze – często się tak dzieje, gdy oczekiwania widzów są niskie.

Autor: Adrian Glejzer

***

Przypominamy też, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej