Skip to content

Najlepsze wypowiedzi trenerów NFL po Week 16 – część druga

Druga część raportu z konferencji, zamykająca week 16, jest już w sieci. Zapraszamy! Tekst przygotował Kamil Kacperski.

Detroit Lions 16 – 20 Atlanta Falcons

Dan Campbell chyba kupił sobie w tym sezonie wszystkich fanów Lions, którzy widzą w trenerze kogoś, kto może odmienić kulturę w ich ulubionej drużynie – kogoś, kto nie boi się wprowadzić mocnych zmian.

Jedną z nich było przejęcie pieczy nad play-callingiem w ofensywie:

Czuję, że z tygodnia na tydzień jest bardziej komfortowo. Jest jednak sporo przeszkód na tej pozycji. Musisz być bardzo czujny, patrzeć uważnie, co się dzieje i adaptować do danych sytuacji. Ale uczysz się tego z dnia na dzień i naprawdę czuję, że jestem w tym coraz lepszy i pewniejszy.

Arthur Smith i jego Falcons mają bardzo minimalne szanse na play-offy, ale czuć w powietrzu, że na drużynę czeka sporo zmian – zwłaszcza na pozycji rozgrywającego. Matt Ryan młodszy się nie staje i najlepsze lata ma już chyba za sobą (z drugiej strony Aaron Rodgers i Tom Brady pokazują, że wcale niekoniecznie tak musi być).

Na razie jest to jednak zbyt odległa przyszłość – na Falcons czekają dwa mecze, które mogą im zagwarantować postseason, a tam może się zdarzyć wszystko:

Bardzo miło było wygrać nareszcie w domu, tutaj. Mam wielki szacunek do naszych fanów, bo przez cały rok byli świetni. Dlatego cieszę się, że chociaż tyle mogliśmy dla nich zrobić na Święta.

Los Angeles Chargers 29 – 41 Houston Texans

Brandon Staley po tym tragicznym meczu wziął odpowiedzialność na siebie – co zresztą nie jest dziwne, bo Chargers mogli sobie praktycznie zagwarantować obecność w play-offach, a tu niespodzianka. I to przeciwko oponentowi, który na papierze jest co najmniej o klasę gorszy od Bolts.

Ech, wygląda na to, że Chargers gonna do Chargers things kolejny rok z rzędu. A szkoda, bo to kawał porządnej drużyny:

Dzisiaj po prostu mi nie wyszło. Naprawdę miałem spore problemy z podejmowaniem decyzji i nie pozwoliłem naszym zawodnikom na granie ich najlepszego futbolu. Nie byłem stanowczy i dlatego przegraliśmy. To moja wina, zawodnicy grali naprawdę dobrze, mimo mojej formy.

David Culley może być trenerem Texans, ale może też nie być trenerem Texans w przyszłym roku. Wszystkiego dowiemy się w praniu, ale jedno jest pewne – ten sezon był dla drużyny absurdalny i powinni o nim jak najszybciej zapomnieć

Trener po zwycięstwie pochwalił najbardziej młodego rozgrywającego, Davisa Millsa, który zagrał najlepszy mecz w swojej krótkiej karierze:

Jest bardzo dorosłym gościem. Staje się coraz lepszy i lepszy, więcej gra. Zrozumiał również swoją pracę. Dorasta z każdym wyjściem na boisko, dzięki czemu mamy do niego dużo zaufania. Plus nie popełniał dzisiaj za dużo błędów, a przede wszystkim nie stracił piłki, co jest chyba najważniejsze dla młodego zawodnika.

Baltimore Ravens 21 – 41 Cincinnati Bengals

John Harbaugh i Zac Taylor z Bengals się za bardzo nie lubią – a przynajmniej takie można odnieść wrażenie, kiedy na pomeczowej konferencji zapytano trenera Ravens o to, co sądzi o decyzji Cinci dotyczącej rzucania piłki pod koniec wygranego meczu:

Oni mają swoje zagrywki, my mamy swoje zagrywki. Nie za bardzo mnie interesuje, co oni sobie myślą w takiej sytuacji.

Na to samo pytanie odpowiedział wspomniany wyżej Zac Taylor, który wyjaśnił, że wszystko miało swój określony cel i głębszy sens:

Nasi zawodnicy muszą wyrobić w sobie instynkt zabójcy. Teraz nadszedł czas na granie naszego absolutnie najlepszego futbolu, więc zadawanie tych ciosów buduje naszą pewność siebie. Pokazuje, że potrafimy tak grać.

Chicago Bears 25 – 24 Seattle Seahawks

Matt Nagy i jego przygoda z trenerstwem w Chicago to w tym momencie właściwie mem. Nagy kupuje sobie czas bezwartościowymi zwycięstwami i kiedy wydaje się, że już stołek zostanie mu odebrany, to Bears zwyciężają i znowu decyzja o jego zwolnieniu jest odkładana na co najmniej tydzień.

Obie drużyny są już wyeliminowane z fazy play-off, więc nie będę im poświęcał zbyt dużo czasu – zwłaszcza, że Nagy’ego w przyszłym sezonie już pewnie nie zobaczymy. Co mądrego mówi pod koniec swojego pobytu w Chi-Town?

Cały czas kontynuujemy przygotowania do Giants i zachowujemy się tak, jak powinniśmy się zachowywać.

Z play-offów wyeliminowani zostali oficjalnie również i Seahawks, którzy po niezłym starcie kompletnie się rozpadli. Czy Pete Carroll i Russ Wilson powrócą w przyszłym sezonie do Seattle? Trudno to jednocześnie stwierdzić, ale trzeba przyznać, że chyba nikt nie zakładał, że ten sezon potoczy się w tak katastrofalny sposób.

Jak patrzę na naszą drużynę, to podoba mi się, co widzę. Naprawdę cały skład wyglądał świetnie. Ale jak się okazało, jesteśmy w najlepszej dywizji w futbolu. Każdy z naszych dywizyjnych przeciwników to absolutnie potężny skład. Mają mnóstwo talentu i w tym roku okazało się, że niestety im nie dorównaliśmy. Ale nie widzę żadnego powodu, żeby robić tu jakiś restart.

Pittsburgh Steelers 10 – 36 Kansas City Chiefs

Czyżby Steelers mieli zaliczyć pierwszy przegrany sezon w historii Mike’a Tomlina jako trenera? Drużyna wygląda naprawdę słabo, zwłaszcza w ofensywie. Strata Juju i podupadający na zdrowiu Big Ben sprawiły, że Steelers mogli polegać tylko na Najeem Harrisie i Chasie Claypoolu, ale to nie wystarczyło, by wygrywać w AFC.

Steelers w tym offseason prawdopodobnie będą musieli znaleźć nowego rozgrywającego, co może być trudnym zadaniem, ale Mike Tomlin na razie nie wychodzi tak bardzo do przodu.

To był rozczarowujący mecz pod każdym względem. Nasza ofensywa nie może tak grać. Możemy mieć problemy, ale nie możemy tracić piłki. Kiedy tracisz piłkę, to odbierasz sobie właściwie szansę na wygraną. Tak się nie zdarzyło, dzisiaj mieliśmy trzy straty, co jest katastrofalne. Cały mecz zresztą taki był.

Andy Reid i jego Chiefs udowodnili natomiast, że ich momentalny spadek formy na początku sezonu był zaledwie wypadkiem przy pracy, aniżeli początkiem końca. Chiefs wyglądają dokładnie tak samo dobrze, jak przez ostatnie 3 lata, w których doszli do AFC Championship i dwa razy Super Bowl (raz wygrywając, raz trafiając na Toma Brady’ego).

Istnieją spore szanse, że drużyna zagra mecz w lutym po raz trzeci z rzędu, więc trener szykuje się na kolejne dwa miesiące grania – z Erikiem Bienemym i Stevem Spagnuolo w rolach koordynatorów:

Jestem pewien, że zaraz będę miał telefony od ludzi w sprawie Erica Bieniemy’ego i Spagsa. Spags był już trenerem głównym w swojej karierze, więc myślę, że bez problemu mógłby się gdzieś wcisnąć. A Bieniemy to klasa sama w sobie. Naprawdę jestem z niego bardzo dumny i niezwykle doceniam jego umiejętności. Jest genialny.

Denver Broncos 13 – 17 Las Vegas Raiders

Vic Fangio to interesująca postać. Nie można mu odmówić pewności siebie – ostatnio został zapytany o to, czy jego zdaniem powinien zostać trenerem Broncos w przyszłym sezonie. Jego odpowiedź?

Absolutnie. Po prostu krótka, treściwa odpowiedź – absolutnie.

Takiego komfortu nie ma raczej Rich Bisaccia, który jest tymczasowym trenerem Raiders. Spodziewamy się, że ten wróci do pełnienia obowiązków koordynatora special teams, a Las Vegas znajdzie swojego nowego szefa już niedługo. Byleby nie był to Urban Meyer, chociaż doskonale wiemy, że Raiders uwielbiają “bad boyów”.

Ten na razie zajmuje się jednak komplementowaniem swojej drużyny po zwycięstwie nad Broncos, opisując występ swojego zespołu słowami:

Niezwykłe, fenomenalne, świetne i niewiarygodne.

Washington Football Teams 10 – 56 Dallas Cowboys 

Co tu się… Ron Rivera nie przebierał w słowach i teraz skupia się tylko i wyłącznie na tym, by zapomnieć o tej porażce i iść dalej.

Mamy jeszcze dwa mecze do rozegrania. Zagrajmy je i zobaczymy co się wydarzy. Czasami przegrywasz, okej, to się zdarza. Czy jednym punktem, czy czterdziestoma dwoma, porażka to porażka. To już się wydarzyło. Jak grasz w NFL tak długo jak ja, to czasami takie blamaże się przytrafią. Ważne jest jednak to, jak się z nich podniesiesz. My chcemy wygrać te dwa następne mecze. 

Gratulacje, Dallas Cowboys, znów jesteście mistrzami dywizji NFC East. Na tym jednak sezon się nie kończy i w zależności od innych wyników możecie trafić w Wild Card na San Fran, Cardinals, Philly, a może nawet Rams. Krótko mówiąc – łatwo nie będzie.

Wie o tym Mike McCarthy, który przecież ma na koncie Super Bowl z Green Bay. Niewątpliwie bardzo będzie chciał dołożyć kolejne trofeum do swojej kolekcji.

O to w tym wszystkim chyba chodzi. Zawsze chcesz grać “o coś”. Wiesz doskonale, że najpierw musisz wykonać wiele kroków, żeby to osiągnąć, ale w końcu się udaje. Walka w grudniu i styczniu to jest właśnie to, o czym marzysz od dzieciaka. Niedziela wieczór, pojedynek z dywizyjnym rywalem, stawką jest wygranie dywizji… Czego więcej możesz chcieć od życia?

Miami Dolphins 20 – 3 New Orleans Saints 

Brian Flores nie może przestać słuchać pytań o Tuę. Młody QB nawet jak wygrywa, to robi to w takim stylu, że ludziom coś się nie podoba. Dolphins zanotowali siódme zwycięstwo z rzędu, a i tak jest pytanie, czy to Tua będzie liderem ofensywy Miami przez najbliższe lata.

Trener Flores podkreślił ponownie, że tak – Tua to jest jego gość i będzie rozgrywającym Dolphins przez najbliższy czas. Jak opowiedział w rozmowie z Richem Eisenem:

W trakcie tego sezonu wyrobił sobie znacznie lepsze panowanie nad naszą ofensywą. Jest znacznie lepszym liderem, niż był w zeszłym roku. Za każdym razem, gdy wchodzi na boisko, to jest coraz lepszy w czytaniu gry. Naprawdę szybko się uczy i ma jeszcze sporo roboty, ale to ciężko pracujący dzieciak. Dla niego to sprawa życia i śmierci, więc jestem zadowolony z tego, jak poważnie to traktuje i jak mocno się przykłada.

Sean Payton i jego Saints byli jednymi z największych ofiar tego sezonu, jeśli chodzi o straty najważniejszych zawodników. Przez cały sezon nie było Mike’a Thomsona, Jameis Winston wypadł przez kontuzję, a i Alvin Kamara nie był zawsze dostępny.

Jego drużyna szanse na play-offy ma minimalne, ale trener nie zamierza zwalać winy na te kontuzje i problemy kadrowe – takie jest życie:

Myślę, że to jest problem, z którym borykamy się jako cała liga. Przez ostatnie półtora tygodnia przez NFL przeszedł po prostu huragan, który każdego w pewien sposób dotknął. Nasza defensywa naprawdę walczyła, pozytywnie wyglądało też w special teamsach. I nie chcę męczyć Iana Booka, ale nie mogę ocenić jego gry po tym meczu. Mam nadzieję, że kilku chłopaków wróci po kontuzjach i w przyszłym tygodniu znów będziemy walczyli na bardziej wyrównanych zasadach.

Panie i panowie – tym samym dochodzimy do końca tego tygodniowego raportu. Jak zwykle dziękuję, że dotrwaliście do końca i jak zwykle zapraszam na tekst w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

Część 1 – klik

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: