Skip to content

Podsumowanie sezonu – część 1 AFC EAST

Wielkie podsumowanie sezonu od Igora Białeckiego, jest już do waszej dyspozycji. Ponad 40 stron, wszystko podzielone na dywizje (część 1 – AFC East). Są też wypowiedzi związanych z drużynami fanów NFL. Zapraszamy! 

Gdybym miał opisać cały miniony właśnie sezon jednym słowem, to określiłbym go jako… dziwny. Wydarzyło się dużo rzeczy, których mało kto się spodziewał, niektórzy napisali piękną kartę w historii swoich klubów, inni skończyli sezon na tarczy, było dużo występów rezerwowych rozgrywających dzięki czemu kibice zaczęli bardziej doceniać wartość back-upów, było dużo kontrowersji sędziowskich, padło parę scorigami, były zwroty akcji, sensacje w play offach, pobito parę nieruszonych od lat rekordów… Słowem: działo się NAPRAWDĘ dużo. No ale czy gdyby tak nie było, czy tydzień w tydzień przez 5-6 miesięcy w roku zasiadalibyśmy do tej futbolowej telenoweli, mogąc łatwo zakładać co się stanie, kto wygra itd.? No właśnie. Futbol to sport, w którym jak w żadnym innym dużą wartość nieznaną, którą trzeba wliczyć jest czynnik losowy. Masa czynników losowych. I za to przecież go kochamy, prawda? Nie przedłużając, zapraszam na wielkie podsumowanie sezonu 2023, w którym w paru zdaniach postaram się opisać jak dane drużyny wypadły w tym sezonie w stosunku do oczekiwań jakie były w off seasonie, a jak to wyszło w praniu oraz krótko nakreślę na co może liczyć w najbliższej przyszłości. Kolejność według tego, który pick w drafcie będą miały drużyny (stan na dzień opublikowania artykułu, nie uwzględnia wymian między drużynami).

*****

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk -> Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.

*****

AFC EAST

BUFFALO BILLS (11-6)

Cele na sezon 2023: jeszcze jedna próba zaatakowania Super Bowl

Wynik: odpadnięcie w Divisional Round z Chiefs… znowu

Przypadki chodzą po drużynach. A po Bills w szczególności. Zespół ze stanu Nowy Jork od 4 lat wymieniany był wśród murowanych faworytów do wygrania Super Bowl w najbliższym czasie, ale za każdym razem zabrakło… czegoś. Najbliżej upragnionego celu Bills byli w sezonie 2020, kiedy po zażartym boju odpadli z Chiefs. Rok później również na drodze stanęli im Chiefs. W sezonie 2022 dla odmiany wyeliminowali ich Bengals, a w tym roku znów zrobił to Patrick Mahomes i spółka, tyle że tym razem na wyjeździe. Rok temu na Bills źle wpłynęła cała sytuacja wokół Damara Hamlina i można zrzucić to na to, że morale zespołu były przez to na dnie. Nie zmienia to faktu, że wtedy po słabym meczu odpadli z Bengals. W tym roku Bills nie byli już takim “pewniakiem”, ale dalej trzeba było się z nimi liczyć. Nie najgorsza defensywa i przede wszystkim Josh Allen za sterami ofensywy dalej stanowiły o sile tego zespołu. Jednak w pewnym momencie udział w play offach Bills nie był taki oczywisty, ponieważ do 12 tygodnia mieli bilans 6-6, a w końcowej fazie sezonu regularnego czekały ich jeszcze ich jeszcze cięższe mecze, a w niezwykle silnej i wyrównanej AFC nawet z 10-cioma zwycięstwami awans nie był gwarantowany. Co oznaczało, że Bills nie mogli przegrać mając na rozpisce Chiefs, Cowboys i dwa mecze w dywizji. Warto nadmienić, że w pierwszej części sezonu Bills praktycznie stracili trzech kluczowych zawodników defensywy – Jordana Philipsa, Matta Milano i Tre’Daviousa White’a, więc dostosowanie taktyki bez tych trzech zawodników musiało im trochę zająć. Co warto również podkreślić – wszystkie sześć spotkań przegrali różnicą zaledwie jednego posiadania (chociaż bez bicia trzeba powiedzieć, że ze słabymi jak nigdy Patriots powinni wygrać z palcami w nosach). Natomiast ostatnie pięć spotkań sezonu regularnego to spięcie czterech liter i wygranie wszystkiego do końca, łącznie ze spotkaniem z Dolphins, które dało im zwycięstwo w całej dywizji. W Wild Card Round dostali niejako taryfę ulgową, bo trafili na Steelers, więc tego nie dało się nie wygrać. No ale potem przyszedł czas na Chiefs, tym razem na Orchard Park i historia zatoczyła koło, a starszym fanom Bills przypomniało się XXV i niesławne “wide right”. Jednak mimo pewnego niedosytu po kolejnej przegranej batalii w play offach, Bills należą się pochwały za ten sezon. Defensywa przetrzebiona kontuzjami, świetny run w końcówce sezonu, a sam Josh Allen nie miał jakiegoś wybitnego personelu wokół siebie. Jego najlepszym recevierem w tym sezonie był zdecydowanie rookie TE Dalton Kincaid, Stefon Diggs mocno spuścił z poziomu do jakiego nas przyzwyczaił i wiek daje mu się we znaki, a reszta to Gabe Davis i takie pokemony jak Khalil Shakir czy Deonte Harty, który rok temu nie zagrał nawet snapa w ofensywie Saints. A mimo to Allen był w stanie z tego coś posklejać. Jednak z powodu takiej, a nie innej sytuacji w korpusie recevierów, w ofensywie więcej stawiano na grę biegową. James Cook to kolejny drugoroczniak, który zaliczył bardzo dobry sezon i można go wymieniać w gronie najlepszych biegaczy sezonu zaraz obok Kyrena Williamsa z  Rams, a jego występ z Cowboys był najlepszym spotkaniem w wykonaniu running backa w tym sezonie. Teraz przed Bills ważny off season, w którym priorytetem powinno być przede wszystkim odmłodzenie składu i sprowadzenie większej ilości talentu na skill positions. Bills powinni pożegnać się ze starszymi zawodnikami, którym kończą się kontrakty i którzy mają dość duży cap hit, są to Micah Hyde (33 lata), DaQuan Jones (32 lata), Leonard Floyd (31 lat) i Jordan Philips (31 lat). Co prawda ci zawodnicy na swoich pozycjach nie starzeją się tak źle, ale nie ma co ukrywać, że defensywa potrzebuje przewietrzenia poprzez draft czy jakieś wymiany. Jednak ostatnie lata pokazały, że Bills niekoniecznie dobrze draftują przez co zostali skazani na poleganie na dobrze opłacanych weteranach. Pora jednak na zmiany, których Bills potrzebują na dzisiaj, jeśli nie już na wczoraj. Dla Seana McDermotta to również będzie decydujący okres, w którym wyjaśni się kim w przyszłym roku będą Bills – dalej bardzo groźną drużyną, czy zespołem jadącym na oparach i resztkach sił. McDermott na razie ma bezpieczną pozycję w Buffalo i kibice z pewnością są mu wdzięczni za to z jakiego dołka wyciągnął organizację, ale mimo to dalej może dokuczać brak pierścienia, czy nawet awans do Super Bowl w ciągu tych 4 lat bycia jedną z najsilniejszych drużyn. Niewątpliwie jest to rysą na całokształcie pracy McDermotta, ale żeby doszło do jego zwolnienia musiałaby wydarzyć się jakaś katastrofa typu brak awansu do play offów. Co jednak w przyszłym roku, w tak silnej AFC może nie być takie oczywiste.

Bez dwóch zdań poprzedni sezon to duże rozczarowanie. Mając w składzie takiego gracza jak Josh Allen, co roku celem musi być zdobycie Lombardy Trophy. Niestety od samego początku bolączką Bills były kontuzje. Kluczowi gracze przedwcześnie zakończyli sezon (m.in. LB Matt Milano, czy CB Tre’Davious White), a w ostatnim meczu sezonu w defensywie nie było, aż 6 starterów z week 1. Pomimo tego Bills „uratowali” sezon i niewiele brakło, aby pokonać Chiefs w fazie play-offs. NASTĘPNY SEZON BĘDZIE NASZ! LET’S GO BUFFALO!!! – Kuba Ciurkot 

MIAMI DOLPHINS (11-6)

Cele na sezon 2023: zajście jak najdalej w play offach, walka o Super Bowl

Wynik: niezbyt imponująca końcówka sezonu i szybkie odpadnięcie w Wild Card Round

Bodajże po pierwszych pięciu tygodniach sezonu regularnego nazwałem Miami Dolphins The Greatest Show on Turf  2.0… chyba trochę się zagalopowałem. Początek sezonu to zawsze czas na overreaction, a w przypadku Dolphins, ciężko było nie dać się ponieść tej eksplozywnej i efektywnej ofensywie, która rozbiła Broncos różnicą ponad 50 punktów. To był też czas, kiedy Tua był w dyskusji o MVP sezonu. Ale jak to mówią – nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. A Fins zakończyli sezon porażką z Bills przetrzebionymi kontuzjami i tym samym stracili prowadzenie w dywizji, w której cały sezon prowadzili… A jak się okazało było to kluczowe w kontekście tego z kim i gdzie miał grać zwycięzca AFC East. Bills, którzy wygrali dywizję zagrali u siebie ze Steelers i bez większych problemów sobie z nimi poradzili, natomiast Dolphins musieli zmierzyć z broniącymi tytułu Chiefs na wyjeździe, gdzie czekało ich granie w -20 ℃, czyli czwartym najzimniejszym meczu w historii NFL. Można sobie łatwo wyobrazić, że nie są to najbardziej komfortowe warunki do gry dla drużyny, w mieście której średnia temperatura w styczniu nie spada poniżej 20 ℃ 

Dolphins w Kansas City dość szybko zakończyli swoją przygodę z play offami nie rzucając Chiefs większego wyzwania, grając bardzo asekuracyjnie i bez polotu, z jakiego słynęli w sezonie regularnym. No właśnie, sezon regularny wyglądał tak dobrze w ich wykonaniu, to czemu nagle w play offach tak spuścili z tonu? Ale czy na pewno sezon regularny był aż tak imponujący? Owszem bilans 11-6 wygląda całkiem dobrze, ale trzeba spojrzeć z kim Dolphins wygrywali, a z kim przegrywali. Zwycięstwa: Chargers, 2x Patriots, Giants, Panthers, Raiders, 2x Jets, Commander, Cowboys – z tych drużyn tylko jedna w sezonie zasadniczym miała dodatni bilans i zagrała w play offach i byli to Cowboys. Porażki: 2x Bills, Eagles, Chiefs, Titans, Ravens – z tych drużyn wszystkie poza Titans zakończyły sezon z dodatnim bilansem i zagrały w play offach. Jednak w każdym z tych spotkań – nieważne, czy wygranych czy przegranych – zdobyli przynajmniej dwa przyłożenia. Problemem Dolphins nie jest zatem napakowana gwiazdami ofensywa (poza linią ofensywną), z której Mike McDaniel stworzył jedną z najszybszych i najbardziej efektownych formacji w lidze, a ponownie defensywa. Lekarstwem na tą bolączkę miał być jeden z największych defensywnych umysłów w lidze, czyli Vic Fangio jako koordynator defensywy, który nawet z przeciętnych formacji potrafi ulepić coś ponad to. Wyszło co najwyżej średnio i tylko z Cowboys defensywa Dolphins pokazała coś ponad swoją przeciętność. Jest oczywiście Bradley Chubb, Andrew Van Ginkel i Jalen Ramsey, ale całej defensywy nie można oprzeć na trzech gwiazdach. Co innego ofensywa, gdzie każdy fan NFL, choć trochę śledzący ligę wie że są Tua Tagovailoa, Tyreek Hill, Jaylen Waddle, a z tych mniej oczywistych Raheem Mostert, debiutant De’Von Achane czy jeden z najlepszych liniowych w lidze Terron Armstead. Priorytetem Dolphins na ten offseason powinno być utrzymanie obecnej siły ofensywy, wzmocnienie defensywy i wyczyszczenie limitu płacowego z ludzi totalnie im nieprzydatnych (na ciebie patrzę Chase Claypool). Nie brzmi jak łatwe do wykonania, ale jeśli Miami myśli o grze w Super Bowl w przeciągu najbliższych 5 lat, to już powinni zbilansować siły między atakiem, a obroną. A Mike’owi McDanielowi muszą trochę urosnąć jaja, żeby w kluczowych meczach nie bał się podejmować odważniejszych decyzji.

Oglądanie Delfinów w tym roku przypominało oglądanie filmów w full HD na nowym telewizorze 4k. Niby wszystko widzisz i delektujesz się fabuła, ale nietrudno zauważyć defekty. I oczywiście , nie jest to jakość rodem z torrentów, ale mając taki sprzęt (a w domyśle takich zawodników) chciałoby się by wszystko pięknie śmigało bez wad. Jestem pewien, że wystarczy kilka małych poprawek by w kolejnym sezonie Miami byli kimś dużo więcej niż tylko drużyną wygrywającą z każdym, o ile ten ktoś ma ujemny bilans – Igor Adamiec

NEW YORK JETS (7-10)

Cele na sezon 2023: walka o play offy

Wynik: typowi Jets

“A miało być tak pięknie…”, a wyszło jak to zwykle w przypadku Jets wychodzi. Sezon zielonej części Nowego Jorku zakończył się już po czterech snapach w week 1, kiedy to świeżo sprowadzony Aaron Rodgers zerwał Achillesa i wypadł na cały sezon. Było to tym bardziej bolesne, że transfer Rodgersa z Green Bay był istną telenowelą, a Jets musieli spełnić masę warunków jakie postawił rozgrywający żeby zgodzić się na zmianę barw, w tym ściągnąć paru starych znajomych Rodgersa, którzy może nie byli już zbyt dobrzy, ale Aaron ich znał i chciał. Bo jak nie, to foch i tyle. A jak już się udało, to fani Jets znów byli zmuszeni oglądać cały sezon oglądać na zmianę Zacha Wilsona, Trevora Siemana i Bretta Rypiena.

Idealny przykład, że jedna kontuzja może rozwalić w drobny mak plany na cały sezon, a szczególnie kiedy jest to rozgrywający (a takich przykładów jeszcze parę będzie). W gruncie rzeczy Jets wyglądali równie nieatrakcyjnie w ataku jak w poprzednich latach, tyle że z jeszcze lepszą defensywą, która w tym roku w statystyce efektywności uplasowała się na trzeciej lokacie (-0.110 EPA/na akcję) ustępując miejsca jedynie Browns i Ravens. Problemem Jets w off seasonie będzie za to ilość wolnych agentów, a jednocześnie ilość wolnych agentów wśród których są Bryce Huff i Jordan Whitehead, czyli dwa ważne ogniwa obrony. Zatem ważny będzie tegoroczny draft aby załatać dziury na różnych pozycjach, szczególnie w linii ofensywnej, która już w tym roku była dość słaba i po części można na nią zwalić winę za kontuzję Aarona Rodgersa, bo to z jaką łatwością pass rusherzy Bills dopadali do QB Jets było godne pożałowania. Jets mogą liczyć na to, że któryś z czołowych OT zsunie się do ich picku, ale bezpieczniejszą opcją jest zrobienie po takie trade up, a wierzcie – warto. Chociaż i tak najważniejszym wzmocnieniem obu drużyn z Nowego Jorku byłoby zapewne wymienienie murawy na Metlife Stadium. Niemniej szkoda całkiem młodych zawodników Jets, takich jak Sauce Gardner czy Garrett Wilson, którzy trochę się marnują w drużynie, która stoi w miejscu. Oczywiście duża w tym “zasługa” kontuzji Rodgersa, ale jak się popatrzy na inne drużyny, które z rezerwowymi QB ciągnęli pół sezonu i wyglądały całkiem nieźle, to można mieć dziwne wrażenie, że mimo wszystko coś jest nie tak. I tutaj oczy kierują się w stronę head coacha – Roberta Saleha. I należy sobie zadać pytanie czy dalej ma pomysł na tą drużynę i czy kierunek jej budowy na pewno jest dobry. Bo można spokojnie założyć, że Saleh będzie na jednym z gorących stołków, zwłaszcza jeśli popadnie w konflikt z Rodgersem, co nie jest takie nieprawdopodobne, patrząc na rozmiary ego A-Roda. Jeśli i z Rodgersem Jets nie przerwą swojej wstydliwej passy 13 sezonów bez awansu do play offów (co jest najdłuższą serią nie tylko w NFL, ale we wszystkich głównych ligach amerykańskich czyli NBA, NHL i MLB) to można się spodziewać zmiany na stanowisku trenera głównego i tym razem można się spodziewać dużego wpływu Rodgersa na proces wyboru kandydata. O samym sezonie Jets nie mam za bardzo co napisać, bo był on po prostu nudny. Fanom Jets pozostaje liczyć, że za rok segment o ich drużynie będzie bogatszy i pojawi się dalej w tym zestawieniu.

NEW ENGLAND PATRIOTS (4-13)

Cele na sezon 2023: walka o play offy

Wynik: rewolucja

Patriots najgorszą drużyną AFC – takiego scenariusza chyba mało który kibic spodziewał się za swojego życia, a jeszcze mniej się spodziewało, że Bill Belichick zakończy karierę trenerską gdzie indziej niż na Foxborough. A jednak w Nowej Anglii ostatecznie zamknięto rozdział pt. “Dynastia”. Były łzy smutku i wzruszenia i każdy kibic Patriots niezależnie od tego czy uwielbiał Belichicka, czy był jego zagorzałym krytykiem poczuł to nieprzyjemne ukłucie w okolicach serca wiedząc, że kiedyś musiało to nastąpić. Po doniosłych słowach i chwilach na wspominanie złotych lat organizacji przyszedł czas na powrót na ziemię. W amerykańskich sportach każdy klub powinien pogodzić się z nieuchronnym losem dobrych drużyn, jakim jest popadnięcie w przeciętność, jeśli nie po prostu bycie słabym. I taki los dosięgnął również Patriotów. Niełatwe zadanie odbudowania klubu dostał Jerod Mayo, który przejął stery head coacha po Belichicku. Mayo całą swoją karierę spędził w Patriots – od zawodnika, przez trenera linebackerów aż do head coacha. Można się spodziewać, że będzie to niejako przedłużenie filozofii trenerskiej Billa Belichicka, tylko w unowocześnionej wersji. Mayo jako młody trener na pewno jest bardziej otwarty na niuanse, niż Belichick, który zamknął się w pewnych schematach, które przestały po pewnym czasie działać. Jednak nie oznacza to drastycznych zmian w kwestii budowania drużyny zarówno jeśli chodzi o zawodników, jak i trenerów. Belichick był head coachem, koordynatorem defensywy i generalnym menedżerem w jednym i było widać – szczególnie w ostatnich latach – że zatracił umiejętność dobierania ludzi. Teraz powinno się to nieco zmienić, prawdopodobnie sztab dalej będzie opierał się na ludziach, którzy współpracowali z Belichickiem, ale nie będzie on już tak “skupiony” wokół jednej osoby, co powinno wyjść na zdrowie całej organizacji, a przede wszystkim pozycji GM-a, który powinien zajmować się tylko swoją działką. Jako, że Mayo to raczej typ trenera-motywatora (co staje się coraz popularniejszym nurtem w lidze), kluczowe okaże się wsparcie koordynatorów i tego jak poprowadzą swoje formacje. Obrona ma pojedyncze nazwiska, które mogą w przyszłości stanowić o sile tej formacji, szczególnie młody CB Christian Gonzalez. W ataku natomiast… cóż, ciężko szukać nawet pojedynczych person, które mogą być przyszłością drużyny. Problemem będzie przede wszystkim podobnie jak u Commanders i Panthers linia ofensywna. Ale największym zmartwieniem w Nowej Anglii powinno być rozegranie. Po Macu Jonesie z sezonu debiutanckiego nie ma już śladu i bardzo możliwe, że 2023 był jego ostatnim rokiem jako startera nie tylko w Patriots, ale w ogóle w NFL. Wymowne jest to, że w połowie sezonu Belichick i O’Brien zdecydowali się postawić na Bailey’a Zappe’a do konca sezonu. Nie żeby cokolwiek to zmieniło w grze ofensywnej. Teoretycznie z #3 w drafcie Patriots mogą pokusić się o wybranie zwycięzcy Heismana Jaydena Danielsa, który rysuje się jako bardzo interesujący projekt do rozwoju, ale to może chwilę zająć, a słaba OL może mu nie pomóc. Z drugiej strony na tablicy prawdopodobnie będzie Marvin Harrison Jr. – pokoleniowy talent na pozycji skrzydłowego, ale nie wiadomo, kiedy nadarzyłaby się ponownie okazja na porządnego QB. Jest też trzecia opcja w postaci zrobienia trade downu w drafcie i zebranie trochę kapitału draftowego od innej drużyny, która będzie desperacko potrzebowała QB. Ten offseason Patriotów będzie bez wątpienia warty śledzenia, w końcu budowanie od zera drużyny, która jeszcze nie tak dawno kolekcjonowała pierścienie będzie ciekawym doświadczeniem dla każdego kibica, który pamięta czasy dynastii, niezależnie od tego czy Patriotów kocha, czy nienawidzi z całego serca. A jeśli chcecie wiedzieć więcej o przyszłości poszczególnych graczy w zespole z Nowej Anglii, to odsyłam do tekstu Kuby Kazuli.

Sezon 2023 dla New England Patriots przyniósł wiele trudności i wyzwań, z którymi zespół musiał się zmagać przez większość rozgrywek, co ostatecznie zaowocowało bilansem 4-13. Mimo początkowych nadziei na poprawę, zwłaszcza po dodaniu do sztabu szkoleniowego Billa O’Briena, oraz pewnej stabilizacji w grze w obronie w drugiej połowie sezonu, Patriots wciąż mierzyli się z licznymi problemami. Ofensywa, mimo prób usprawnienia, nadal pozostawała niestabilna i nieskuteczna, a kontuzje kluczowych graczy dodatkowo osłabiły jej potencjał. Młody quarterback, Mac Jones, miał przed sobą trudne zadanie zastąpienia legendarnego Toma Brady’ego, co z pewnością przynosiło presję i oczekiwania. Pomimo pewnych postępów w grze , ofensywa zmagająca się z niestabilnością nie potrafiła zapewnić zespołowi stabilności i sukcesu. Obrona, choć zaczęła prezentować się lepiej w drugiej połowie sezonu, również miała swoje problemy, szczególnie na początku rozgrywek. Kontuzje kluczowych graczy, takich jak Matt Judon i Christian Gonzalez, sprawiły, że jednostka musiała radzić sobie z brakami w składzie, co często prowadziło do problemów.

Dodatkowo, słabości w jednostce specjalnej i błędy w zarządzaniu czasem potęgowały trudności zespołu. Patriots często znajdowali się w niekorzystnych sytuacjach w kluczowych momentach meczów, co kosztowało ich wiele potencjalnych zwycięstw – Roxie Waszak

 

Powiedzieć, że to był zły sezon dla Patriots, to nie powiedzieć nic. 4-13 to najgorszy bilans ery Billa Belichicka, który jednocześnie tę erę zakończył, dlatego wielu fanów Patriots wciąż nie może się pogodzić ze scenariuszem sezonu 2023. W Nowej Anglii rozpadło się niemal wszystko – rozgrywający, sztab szkoleniowy, cały atak i zdrowie zawodników. Doszło do tego, że odejście być może najlepszego trenera w historii zostało przyjęte ze zrozumieniem, bo trudno było oczekiwać jakiejkolwiek poprawy po ostatnich dwóch latach w tej konfiguracji. Jedyny pozytyw dla Patriots – nowy sztab dostanie szansę na rozpoczęcie wszystkiego od zera. #3 w drafcie i cała masa dostępnych pieniędzy powinna to zapewnić – Kuba Kazula

Autor: Igor Białecki

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej