Skip to content

Trenerskie domino upada. Jak doszło do kluczowych zatrudnień w NFL?

Aż osiem drużyn w NFL rozpoczęło przerwę międzysezonową z potrzebą zatrudnienia nowego trenera głównego. To sprawiło, że trenerska karuzela momentami przyciągała nawet większe zainteresowanie, niż mecze play-offowe, a czasem była z nimi połączona. Większość wakatów została już wypełniona, dlatego przekonajmy się, jak do tego doszło, kim są nowi trenerzy oraz czego możemy się spodziewać w pozostałych poszukiwaniach.

*****

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk -> Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.

*****

W porównaniu do ubiegłego roku, kiedy po zakończeniu sezonu w NFL potrzeba było pięciu nowych trenerów głównych, tegoroczny offseason przyniósł ze sobą pod tym względem znacznie więcej emocji. Nie dość, że zwolnionych lub pożegnanych za porozumieniem stron trenerów było więcej, to jeszcze były to m.in. pożegnania z legendami (Bill Belichick w New England Patriots, Pete Carroll w Seattle Seahawks) czy poważne zaskoczenia, jak zwolnienie Mike’a Vrabela. Dodatkowo przez co najmniej kilka dni liga żyła plotkami wokół Dallas Cowboys (Mike McCarthy) i Philadelphia Eagles (Nick Sirianni), a i w Pittsburgh Steelers pojawiły się nietypowe informacje wokół Mike’a Tomlina. Ostatecznie w tych drużynach trenerzy dostali jeszcze kolejną szansę, ale nie zmieniło to faktu, że w co czwartym klubie w lidze rozpoczęły się poszukiwania.

Szersze poszukiwania na pozycję trenera głównego (HC) i koordynatorów ofensywy (OC), defensywy (DC) i formacji specjalnych (STC) są obowiązkowe (z pewnymi wyjątkami, o czym za moment), ponieważ wymagają między innymi wypełnienia Rooney Rule – zasady wprowadzonej na początku XXI wieku po tym jak analiza NFL wykazała, że trenerzy z mniejszości etnicznych otrzymują w lidze mniej szans i są szybciej zwalniani (mimo lepszego procentu zwycięstw). Co do potrzeby tej zasady i tego, czy faktycznie rozwiązuje problem, od lat toczą się dyskusje, jednak jedno jest pewne – dzięki temu sam proces zatrudniania trenerów jest ciekawszy. Fani i eksperci mogą spekulować lub poznawać nowe nazwiska, które niekoniecznie muszą dostać nową rolę już teraz, ale sam fakt rozmowy pokazuje, że będą liczyć się w kolejnych sezonach.  Sytuacje, w których drużyna nie zaprasza nikogo na rozmowy tylko wskazuje swojego kandydata i podpisuje z nim umowę prawie się nie zdarzają.

W  tym tekście skupimy się na najważniejszym, czyli head coachach, choć warto zauważyć, że w prawie każdej z tych drużyn (i kilku innych, których HC został na miejscu) trwają poszukiwania w kwestii koordynatorów. Lista ustawiona chronologicznie – w kolejności zatrudniania poszczególnych trenerów.

Kim są nowi trenerzy główni w NFL?

1. New England Patriots – Jerod Mayo (wcześniej – trener linebackerów i de facto defensywny koordynator Patriots):

Ktokolwiek, kto przejmuje drużynę po człowieku uznawanym za najlepszego trenera w historii, stoi przed zadaniem niemal niemożliwym. Już teraz połowa kibiców Patriots narzeka na sam fakt, że Bill Belichick odszedł z drużyny. Kolejni będą bardzo głośni przy każdym niepowodzeniu, bo nie da się ukryć, że kibice ekipy z Nowej Anglii są po prostu przez ostatnie 25 lat rozpieszczeni.

Mayo to bardzo duża zmiana z jednoczesną próbą utrzymania pewnych zasad po Belichicku. 71-letniego trenera zastępuje aktualnie najmłodszy (37 lat) HC w lidze, którego zresztą to Belichick wybrał jako zawodnika w pierwszej rundzie draftu. Nowi fani NFL mogą nie wiedzieć, że Jerod Mayo to były linebacker, pierwszorundowy wybór Patriots z 2008 roku, który całą karierę spędził w tej samej drużynie i wygrał z nią Super Bowl w sezonie 2014. Po kilku latach przerwy od futbolu Mayo wrócił jako asystent Belichicka w roku 2019 i od tego momentu jawił się w lidze jako przyszły trener główny. Już po pierwszych dwóch sezonach w roli asystenta zaczął otrzymywać zaproszenia na rozmowy kwalifikacyjne w innych zespołach. Mayo, według głosów z ligi, jest świetnym liderem, którego uwielbiają zawodnicy, co jest z kolei sporą zmianą w stosunku do surowego podejścia Belichicka. Dotychczas asystenci Belichicka przepadali w lidze idąc na własny rachunek, ponieważ nie budowali nic własnego, tylko próbowali być Belichickiem 2.0, co nie miało żadnego sensu bez jego sukcesów i autorytetu. Mayo ma szansę to zmienić swoim nieco bardziej nowoczesnym podejściem – kluczowy będzie sztab, jakim się otoczy, ponieważ brak doświadczenia może (choć nie musi) okazać się sporym problemem.

Co ciekawe, Mayo to także ten niezwykle rzadki przypadek, w którym nie było poszukiwań. Patriots skorzystali z bardzo rzadko używanej możliwości, w której już przed rokiem wpisali w kontrakt młodego trenera, że uważają go za bezpośredniego następcę Belichicka. Jeśli zrobi się to minimum rok wcześniej i poinformuje o tym ligę, można awansować danego szkoleniowca bez konieczności przeprowadzania całego procesu. Zdarza się to rzadko, bo rzadko drużyna wie, czego chce już rok wcześniej. Tymczasem właściciel Robert Kraft uznał, że ponownie postawi na swój instynkt. Biorąc pod uwagę, że wszyscy trzej trenerzy Patriots pod jego wodzą (Bill Parcells, Pete Carroll, Bill Belichick) to przyszli członkowie Galerii Sław NFL, można przynajmniej chwilowo temu instynktowi zaufać.

 

2. Las Vegas Raiders – Antonio Pierce (wcześniej – tymczasowy head coach Raiders):

Raiders również zatrudniają młodego byłego linebackera (zwycięzca Super Bowl z New York Giants), który już wcześniej był w sztabie. Nie zrobili tego na sposób Patriots, ponieważ rok temu nie mogli mieć pojęcia, co się wydarzy. Tymczasem Pierce w trakcie sezonu przejął całkowicie rozbitą po Joshu McDanielsie drużynę i wyprowadził ją na właściwe tory. Nie oznaczało to wielkich zwycięstw, ale znaczną poprawę gry, atmosfery w szatni, a zawodnicy stają za nim murem do tego stopnia, że gwiazda obrony Raiders, Maxx Crosby, zasugerował, że zażąda wymiany, jeśli Pierce nie zostanie na stałe. To zresztą kolejne podobieństwo w stosunku do Mayo – różnica na korzyść trenera z Vegas jest taka, że Pierce zebrał już doświadczenie i pozytywne recenzje w pracy jako trener główny, nawet jeśli tylko jako tymczasowy przez pół sezonu.

Raiders, zgodnie z wymogami, przeprowadzili poszukiwania, mówiło się nawet o Jimie Harbaugh (o nim później), jednak mało kto wierzył, że ta posada przypadnie komukolwiek innemu niż Pierce’owi. Właściciel Mark Davis bardzo żałował, że przed dwoma laty postawił na McDanielsa zamiast innego lubianego trenera tymczasowego, Richa Bisaccię i teraz nie chce tego żałować ponownie. Zarówno Patriots, jak i Raiders, zatrudniają trenerów z podobną historią – obserwowanie ich karier będzie być może w kolejnych sezonach wyznacznikiem dla kolejnych byłych zawodników z poparciem szatni.

 

3. Tennessee Titans – Brian Callahan (wcześniej – ofensywny koordynator Cincinnati Bengals):

Titans okazali się autorami jednej z większych niespodzianek dotychczasowego offseasonu, czyli zwolnienia Mike’a Vrabela. W lidze panowało przekonanie, że niepowodzenia byłego już HC drużyny nie wynikają z jego błędów, a bardziej z braku talentu i możliwości, przez co już wcześniej został zwolniony generalny menedżer Jon Robinson. Ostatecznie jednak doszło do małego konfliktu na linii Vrabel – właścicielka drużyny Amy Adams Strunk, przez co stwierdzono, że ta współpraca nie ma sensu.

Poszukiwania Titans zdawały się być znacznie cichsze, niż zwolnienie Vrabela. Nikt nie łączył ich z Harbaugh, Belichickiem czy najczęściej powtarzanymi nazwiskami na rynku, bo i sam wakat nie wydawał się tak atrakcyjny, jak inne. Titans nie mają np. wyboru w top 5 draftu, jak kilka innych drużyn, a w składzie wiele znaków zapytania po obu stronach piłki. Swoje robi też reputacja Vrabela, którego trzeba zastąpić.

Mimo to wydaje się, że zadziałali szybko i właściwie. Callahan został doceniony przez ligę po kontuzji rozgrywającego Cincinnati Bengals Joe Burrowa, kiedy do składu wszedł Jake Browning i radził sobie powyżej oczekiwań. Trzeba tutaj zaznaczyć, że to nie Callahan wywoływał zagrywki w drużynie (robi to HC Zac Taylor), jednak współtworzył ten atak i dzięki temu kilka drużyn zaprosiło go na rozmowy kwalifikacyjne. Możliwe, że w kilku z nich był opcją numer dwa lub trzy, w razie gdyby bardziej medialne nazwiska odmówiły, jednak Titans zrobili z niego cel numer jeden. Mimo że zapraszali do siebie na rozmowy także głośniejsze nazwiska pokroju Bena Johnsona czy Mike’a McDonalda (widać zresztą, że celowali w młodszych zdolnych trenerów, a nie duże nazwiska), to nie zamierzali czekać aż ich drużyny odpadną z play-offów, szczególnie że według raportów obaj trenerzy chyba będą kierować się w inną stronę (o tym później). Wzięli Callahana i nie oglądają się za siebie.

 

4. Los Angeles Chargers –Jim Harbaugh (wcześniej – head coach uczelni Michigan):

Na rynku rzadko pojawia się nazwisko tego pokroju. Jim Harbaugh, brat Johna, który od kilkunastu lat prowadzi Baltimore Ravens, był już head coachem w NFL – jako trener San Francisco 49ers w latach 2011-14 doprowadził drużynę z Kalifornii do przegranego ostatecznie Super Bowl (przegrał z bratem, czyli z Ravens) oraz dwóch finałów konferencji, a także ani razu nie zakończył sezonu z ujemnym bilansem. Mimo to, ze względu na konflikt z właścicielami 49ers odszedł z ligi do rozgrywek uniwersyteckich. Jako trener uczelni Michigan zdobył kilka tygodni temu mistrzostwo NCAA i stwierdził, że czas wrócić do ligi zawodowej, ponieważ mimo planów powrotu (rozmawiał m.in. z Minnesota Vikings dwa lata temu i Denver Broncos w tamtym roku) trochę się tam zasiedział.

Plotki w kontekście Chargers pojawiały się od jakiegoś czasu. Inne drużyny podchodziły do Harbaugh ostrożnie – trener wymaga bardzo dużej kontroli w drużynie, łącznie ze sprawami personalnymi, co w połączeniu z prawie dziesięcioma latami poza NFL tworzy pewne ryzyko. Chargers jednak są na to gotowi – kilka ostatnich pomysłów kompletnie nie wypaliło, więc czas na duże nazwisko, które ma uratować karierę Justina Herberta i wiecznie zawodzących Chargers. Trudno nawet stwierdzić, kto inny był na górze listy właścicieli ekipy z Los Angeles – dziennikarze zajmujący się informacjami ze świata NFL informowali od samego początku, że wszystko kręci się wokół szkoleniowca Michigan. Dopiero gdyby tego się nie udało dokonać, Chargers spojrzeliby w inną stronę. Ale nie muszą – dostali tego trenera, którego chcieli od początku.

 

5. Carolina Panthers – Dave Canales (wcześniej – ofensywny koordynator Tampa Bay Buccaneers):

Powiedzieć, że Panthers są w znacznie innej sytuacji niż rok temu, to nic nie powiedzieć. Przed mijającym sezonem mieli pierwszy wybór w drafcie, a sztab zbudowany przez HC Franka Reicha zdawał się być jednym z ciekawszych w lidze poprzez połączenie uznanych nazwisk z młodymi trenerami uznawanymi za duże talenty. Problem w tym, że ten sztab nie potrafił ze sobą współpracować, ciągle się sprzeczał, a według informacji z USA niektórzy nawet donosili na siebie nawzajem do właściciela Davida Teppera, który wyrasta zresztą na jednego z najgorszych w lidze – wiele źródeł wewnątrz drużyny sugeruje, że Reich chciał wybrać w drafcie rewelację sezonu, CJa Strouda, podczas gdy to Tepper naciskał na mającego w Panthers problemy Bryce’a Younga, po czym zwolnił samego Reicha w trakcie sezonu. Panthers mieli najgorszy bilans w lidze, co jest dodatkowym ciosem dla franczyzy – pierwszy wybór w drafcie muszą bowiem oddać Chicago Bears, którym przed rokiem zapłacili w ten sposób za wymianę pozwalającą przejąć numer jeden i wybrać Younga. Absolutne zgliszcza, chwilowy brak przyszłościowych assetów i właściciel, od którego wielu trenerów wolałoby się trzymać z daleka – Panthers to być może najmniej atrakcyjna posada tego offseasonu.

NFL ma jednak to do siebie, że kandydaci zawsze się znajdą. W końcu posad trenera głównego jest 32, a kandydatów zawsze więcej i nikt nie wie, ile możliwości dostanie. Ci, którzy są na szczytach list i mają po kilka ofert w offseasonie (Harbaugh, Johnson), mogą  sobie wybrać, jednak inni próbują pokazać, że każde trudności da się przezwyciężyć. Dave Canales przez lata działał w Seattle Seahawks jako trener bliski Russelowi Wilsonowi i człowiek, który wydatnie pomógł w odnowieniu kariery Geno Smitha, jednak w sezonie 2023 stał się ofensywnym koordynatorem Tampa Bay Buccaneers, gdzie z kolei odżył Baker Mayfield. Widzicie dokąd zmierzają Panthers? Tak, tak, Canales to człowiek od zadań specjalnych w kwestii rozgrywających, a takim jest rozwój Bryce’a Younga po pierwszym obarczonym na każdym kroku trudnościami sezonie młodego QB.

Oczywiście trudno w tej chwili stwierdzić, jakim Canales będzie HC i kto będzie mu pomagał, jednak sam zamysł Panthers, mimo różnych dziwnych sytuacji z ich właścicielem w roli głównej, zdaje się być poprawny.

 

6. Atlanta Falcons – Raheem Morris (wcześniej – defensywny koordynator Los Angeles Rams):

Jedna z bardziej medialnych posad ze względu na otwarte zainteresowanie Falcons Billem Belichickiem. „Legendarny trener w innej drużynie po 24 latach w Patriots” to bardzo nośny temat, więc nie jest to nic dziwnego, jednak ostatecznie Falcons idą w całkowicie innym kierunku. Długo wydawało się, że Belichick ma tę posadę w zasadzie w garści – dwukrotnie spotykał się z właścicielem Falcons Arthurem Blankiem, który miał być ponoć zachwycony możliwości wzięcia do siebie takiego nazwiska. Ostatecznie jednak Belichick miał zażądać zbyt dużej władzy – nie tylko jako trener, ale i człowiek mający ostatnie słowo w kwestiach personalnych, jak przez lata w Patriots, czego Falcons dać mu nie chcieli. Można tu zrozumieć obydwie strony – z jednej strony Falcons widzieli, że to wątpliwe decyzje personalne doprowadziły do odejścia Belichicka z Patriots. Z drugiej sam Belichick od 20 lat działał w określony sposób i nic dziwnego, że nie chce tego zmieniać na sam koniec swojej kariery. Doprowadziło to jednak do rozpadu negocjacji – Belichick nie jest w kręgu zainteresowań dwóch pozostałych drużyn z wakatem, więc w tym offseasonie nie dostanie pracy jako head coach. Zaskakujące? Tylko trochę, w końcu 71-letniego trenera, któremu zostaje pewnie 2-3 lata pracy na tym poziomie, nie najłatwiej przyporządkować do przebudowujących się drużyn, a i on sam pewnie do takich projektów średnio chciałby iść, chcąc pobić rekord zwycięstw Dona Shuli (zostało mu piętnaście). Drużyn pasujących do Billa było w sumie dwie – Chargers i Falcons. Jedna poszła w inne duże i doświadczone nazwisko (Harbaugh), druga się z nim nie dogadała. Czas pokaże czy Belichick spróbuje jeszcze przejąć którąś z drużyn za rok, czy też pogodzi się z brakiem rekordu i trafi jako ekspert do którejś z telewizji (byłby świetny, możecie nam zaufać).

Falcons poszli w zupełnie innym kierunku. Poza Belichickiem zaimponował im ponoć także ofensywny koordynator Houston Texans, Bobby Slowik, lecz w końcowej fazie pojawił się jeszcze jeden kandydat. Raheem Morris to kolejny „players’ coach”, uwielbiany przez wszystkich w szatni do tego stopnia, że nawet jego byli zawodnicy będący już  w innych drużynach (np. Jalen Ramsey z Miami Dolphins) wystawiają mu w mediach poważne referencje. Jego dotychczasowy szef, HC Rams Sean McVay, mówi publicznie o tym, jak zasłużona jest to nagroda za jego pracę, a cała liga odbiera to bardzo pozytywnie.

Co ciekawe, Morris był już trenerem głównym. W 2009 roku, w wieku zaledwie 32 lat, przejął Tampa Bay Buccaneers, jednak przez trzy sezony na Florydzie kompletnie sobie nie poradził, a tak poważna praca tak szybko bardzo go przytłoczyła. Spędził kilkanaście lat próbując powrócić na to stanowisko i teraz otrzyma taką szansę od Falcons, ponad Belichickiem i Slowikiem. Czy wyciągnął wnioski z poprzedniego razu? Arthur Blank wydaje się uważać, że jak najbardziej.

 

7. Washington Commanders – wakat:

Jeden z dwóch pozostałych wakatów. Commanders mają nową grupę właścicielską z Joshem Harrisem na czele i nowego generalnego menedżera w postaci Adama Petersa, który był uznawany przez wielu za najlepszego możliwego kandydata na to stanowisko. Peters w ostatnich latach pomagał współtworzyć znakomity skład San Francisco 49ers i wielokrotnie odrzucał oferty innych drużyn, czekając na odpowiednią okazję. Fakt, że przyjął tą z Commanders i to bardzo szybko, świadczy o zmianach, jakie dokonały się w stolicy USA.

Nowy właściciel, topowy kandydat zostający GMem, a do tego wszystkiego być może najpopularniejsze nazwisko z dostępnych jako trener główny. W kontekście Commanders mówi się bowiem o ofensywnym koordynatorze Detroit Lions Benie Johnsonie. Według niektórych źródeł sprawa jest już nawet przesądzona, a Commanders tylko czekają na zakończenie przygody Lions w play-offach, by zaprosić Johnsona do siebie i wszystko ogłosić. Drugim z kandydatów jest defensywny koordynator Dallas Cowboys Dan Quinn, który miał już nawet trzy rozmowy z ekipą z Waszyngtonu, jednak wszystko wskazuje na to, że jest on dla Harrisa i Petersa tylko i aż opcją numer dwa.

 

8. Seattle Seahawks – wakat:

Quinn może być także opcją numer dwa w Seattle, choć tu sprawa jest bardziej skomplikowana. W Seattle od samego początku to Quinn był faworytem – jest byłym defensywnym koordynatorem drużyny, która miałaby chcieć ściągnąć znane kibicom nazwisko. To jednak zmieniło się w ostatnich dniach, ponieważ pojawiły się informacje, że mimo braku rozmów, Seahawks są zainteresowani defensywnym koordynatorem Baltimore Ravens Mike’iem Macdonaldem i także czekają na zakończenie play-offów, by oficjalnie z nim porozmawiać. Jednak o ile sprawa w Commanders zdaje się być przesądzona od początku, o tyle ta dopiero nabiera rumieńców i trudno przewidzieć jak się zakończy. Wszystko jednak wydaje się kręcić wokół Quinna i Macdonalda.

*****

Offseason, mimo że jeszcze nierozpoczęty oficjalnie ze względu na play-offy, wystartował z wysokiego C. Czekając na rozstrzygnięcia sportowe i marcowe otwarcie nowego sezonu możemy stwierdzić, że nudzić na pewno się nie będziemy.

Autor: Jakub Kazula

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej