Skip to content

Josh Jacobs: Bezdomny chłopak dotarł na szczyt

Josh Jacobs jest najlepszym biegaczem sezonu. Jego wyniki są spektakularne, podobnie jak jego droga na szczyt NFL. Nie obyło się bez zakrętów, a obecnie jest w miejscu, gdzie najpewniej za chwilę podpisze jeden z najwyższych kontraktów dla zawodników z jego pozycji. Bardzo ciekawą historię biegacza Las Vegas Raiders przybliżył Kuba Machowina, zapraszamy!

Trzeba powiedzieć to jasno  i wyraźnie – ten sezon w wykonaniu Raiders to prawdziwy poligon doświadczalny. Pierwszy rok pod przewodnictwem Josha McDanielsa, pierwszy rok po ponownym „zejściu się” najpiękniejszego bromance w NFL – Dereka Carra i Davante Adamsa.

(więcej tutaj: https://nflpolska.com/davante-adams-derek-carr-california-love/)

To także rok spod znaku przegranych meczów ledwie jednym posiadaniem, roztrwonionych prowadzeń do przerwy oraz dziwnych zwycięstw jak to ostatnie, odniesione przeciwko Patriots.

Raiders (najpewniej) nie zagrają w tym roku w playoffs, zapewne nie zostanie także zwolniony Josh McDaniels, ale zespół ten musi poukładać lepiej swoje klocki przed następnym sezonem. Obecny bilans zespołu to 6-8, z czego aż cztery mecze zostały przegrane, gdy Raiders posiadali… ponad dziesięciopunktową przewagę do przerwy. To niedopuszczalne.

Czego zatem zabrakło?

Tak zwanej „kultury wygrywania” oraz umiejętności „zabijania” meczu zespoły w NFL uczą się latami, dlatego może potrzeba jeszcze roku, by drużyna się dotarła i złapał mistrzowski flow. Złośliwi powiedzą, że to wina McDanielsa (tak najprościej), ale warto dać mu przynajmniej ten następny sezon.

Przedstawiciel innego futbolu, Jose Mourinho, zwykł mawiać: „Moje zespoły najlepiej grają w drugim sezonie” i można tę mantrę przenieść praktycznie na każdy sport. Pierwszy rok jest dla nowych trenerów często rokiem „docierania się”, a drugi sezon to prawdziwy test bojowy. Tak właśnie może być w przypadku ekipy z Las Vegas.

Wtedy dopiero dowiemy się, czy Raiders potrzebowali czasu, by się zgrać, czy McDaniels koncertowo zepsuł kapitalny rok w wykonaniu Davante Adamsa, Maxxa Crosby’ego czy bohatera dzisiejszego tekstu, Josha Jacobsa.

I tutaj należy postawić pytanie – jak to się stało, że Josh, jeszcze niedawno coraz śmielej określany mianem „gasnącego talentu”, stał się obecnie najgorętszym Running Backiem w NFL?

To historia iście krzepiąca serca, idealna wprost na Święta Bożego Narodzenia i uosabiająca amerykański mit „From rags to riches” („od pucybuta do milionera”).

***

Contract Year

Do początku obecnego sezonu kariera Josha przypominała powolną równię pochyłą. W pierwszym sezonie Jacobs zaliczył w 13 meczach 1150 jardów (śr. 4.8 na jard) oraz 7 TD. W następnym roku w 15 grach było to już tylko 1065 jardów (śr. 3.9 na jard), 12 TD oraz pierwsze (i jak dotąd jedyne) powołanie do Pro Bowl.

Wielu mówiło, że to typowa „czkawka” drugiego sezonu, tak powszechnie dotykająca drugoroczniaków. Miało być tylko lepiej, aż przyszedł trzeci sezon i „ledwie” 872 jardy oraz najniższa w karierze średnia jardów na mecz (58). Oczywiście to nadal dobre liczby, ale nie mówimy tutaj o szeregowym RB, a o zawodniku, który został wybrany w pierwszej rudzie Draftu 2019 oraz któremu wieszczono karierę na miarę Derricka Henry’ego.

Kierownictwo Raiders, widząc jak forma Josha pikuje w dół, nie zdecydowało się skorzystać z tzw. „fifth year option”, czyli przedłużenia o rok czteroletniej umowy dla debiutanta (chyba, że zdecydują się na opcję bardzo kosztowną, czyli franchise tag). Taki obrót spowodował, że Jacobs po tym sezonie najpewniej stanie się 'unrestricted free agent”, czytaj będzie mógł zmienić klub i podpisać nowy kontrakt z kimkolwiek.

Włodarze Las Vegas nie spodziewali się, że Josh, cytując samego Jordana, „will take it personally” (czyli potraktuje to jako „obrazę osobistą”), a jego forma ekspolduje jak super nova. Rok temu prawdziwą sensacją ligi był RB Colts Jonathan Taylor, ale w tym roku na tronie zasiadł Jacobs.

W sezonie 2022/23 Josh w 14 rozegranych do tej pory meczach zaliczył: 1495 jardów (pierwsze miejsce w NFL), 11 rushing TD oraz najwyższe w karierze średnie – jardów na mecz (prawie 107, najlepszy wynik w lidze) oraz jardów na próbę biegową (5.1). Skąd taki progres?

Złośliwi powiedzą, że to prosty skok na kasę – nie chcieliście mnie, to ja Wam pokażę jaki mogę być dobry, a wy wtedy sypniecie workiem dolarów. Taka historia powtarzała się dość często w zawodowych ligach – zawodnicy walczący o nową umowę rozgrywali sezon życia, by po otrzymaniu sowitego kontraktu rozleniwić się i zjechać w dół z formą? Czy to również stanie się losem Josha? Raczej nie, bo pilnuje go nie byle kto.

***

Mentor & Przyjaźń

Josh Jacobs jest na dobrej drodze, by pobić (i to solidnie) rekord Raiders, jeśli chodzi o rushing yards. Rekord ten wynosi 1759 jardów i należy do legendarnego Marcusa Allena, a ustanowiony został w sezonie 1985, kiedy to Allen został uznany… MVP ligi. Nawet jeśli Josh pobije rekord to wątpliwe, by został MVP, ale liczby nie kłamią – to przełomowy dla Jacobsa rok i z pewnością podpisze on nowy, lukratywny kontrakt.

Po jednym z świetnych meczów Josha w tym sezonie, wspomniany Marcus Allen „dopadł” właściciela Raiders Marka Davisa pod szatnią na Allegiant Stadium, wskazał na niego palcem i krzyknął: 'Ty! Będziesz musiał zapłacić temu chłopakowi!”

z Allenem Jacobsa nie łączy jedynie podobna pozycja na boisku (RB), ta sama drużyna oraz pogoń za rekordami. Odkąd młodzian z Alabamy dołączył do zespołu w 2019 roku, Marcus Allen wziął go pod swoje skrzydłą, stając się dla Josha kimś w rodzaju mentora.

Marcus Allen: „To świadectwo. Historia Josha (wrócimy jeszcze do niej później) pokazuje, że wcale nie musimy kończyć tam, gdzie zaczęliśmy. Jego historia mnie ujęła. Kiedy słyszy się o ludziach, którzy przeżyli to co on, nie da mu się nie kibicować (…) I to, że został wybrany przez moich Raiders nie znaczyło wcale, że na siłę starałem się być jego mentorem. Po prostu mu mówiłem, że mi imponuje. Tyle”.

Josh Jacobs: „Po prostu zaczęliśmy rozmawiać o starych czasach. Zobaczyłem go w innym świetle, zobaczyłem go z naszymi fanami. Musiałem go lepiej poznać (…) Niektórzy mówią, że nie powinno poznawać się swoich idoli, bo można się srogo rozczarować. Ale on jest bardzo skromny, bardzo prawdziwy. I mam dla niego bardzo dużo szacunku”.

I szacunek ten wydaje się obustronny, ponieważ obaj panowie mówią o sobie w samych superlatywach, formując coś na kształt przyjaźni międzypokoleniowej. Wymieniają dużo uwag, w tym oczywiście wiele dotyczących samej gry.

Josh Jacobs (ze względu na swój styl gry) nazywany jest mocno oldschoolowym graczem i na takich właśnie się wychował. Oto co mówi o Allenie:

„Zawsze byłem fanem jego gry. Robił swoje, aż przyszedł Bo Jackson I Marcus musiał się dostosować*. Musiał wykorzystywać swoje szanse, które dostawał, dzielić się czasem gry. Mysłałem o tym, gdy miałem podobnie podczas mojej gry w Alabamie. Marcus Allen był dla mnie przykładem, jak być profesjonalistą”.

*Po przyjściu Bo Jacksona do Raiders, Marcus Allen zmuszony został dzielić z nim swoje snapy (stąd mniejsza liczba prób biegowych). Grywał także jako Fullback, torując często drogę swojemu nowemu koledze. Jak wiemy Bo nie pograł w lidze długo, ale Allen już do końca swojej przygody w Raiders dzielił snapy z innymi Running Backami (m.in. Erickiem Dickersonem), grając na przemian jako RB i FB.

Więcej o historii Bo Jacksona możecie poczytać tutaj: https://nflpolska.com/wiekszy-atleta-od-jordana/

Wracając do relacji Allena i Jacobsa – obaj Panowie uwielbiają swoje futbolowe rozmowy. Kiedy Jacobs zaliczył w tym roku (27.11.2022) 86-jardowy bieg zakończony Touchdownem (27.11.2022), powiedział w swoim stylu: „Tutaj chodzi tylko o kąty (…) Tutaj chodzi tylko o kąty (ang. „angles”)

Chodzi oczywiście o te kąty matematyczne, tak często wykorzystywane w sporcie zawodowym. Z Joshem zgadza się Allen, który ma na ten temat swoją własną teorię:

„Oczywiście, kąty są najwazniejsze. Biegając z piłką starałem się by były jak największe. Biegnąc z kimś ramię w ramię, starałem się odskakiwać na bok, by dystans się zwiększał, bym mu uciekł. To ciekawe, że Josh mówi właśnie o kątach. To coś, co on robi i instynktowanie, ale i z wielką inteligencją”.

Czy można nazwać Allena filozofem futbolu? Poniższy cytat zdecydowanie to potwierdza. Wykładu udziela profesor Marcus Allen:

„To nie tylko sztuka nauczenia się playbooka na pamięć, czy w ogóle gry w futbol, zrozumienia jej. To coś więcej. Nie powiem, że to nauka ścisła, ale to na pewno coś niemalże metafizycznego. Nie byłem najszybszy na boisku, ale byłem szybszy, niż wielu myślało. Potrafiłem tworzyć „kąty”, które pozwalały mi z kolei tworzyć separacje od kryjących mnie obrońców, tworzyć dystans pomiędzy mną, a goniącą mnie obroną”.

Nie wiem czemu, ale w tym momencie pomyślałem o Doktorze Strange, wymachującym rękami i tworzącym swoje magiczne kółka.

***

Styl gry

Josh Jacobs to, podobnie jak Allen, inteligentny oraz świetny Running Back, ale tutaj porównania się kończą. Marcus był smukły jak łabędź, biegał z gracją, a podczas kariery ważyl ledwie 95 kilo (przy 188 cm zwzrostu). Josh to jego skrajne przeciwieństwo – ma ledwie 178 cm wzrostu, ale waży aż 105 kilogramów. To prawdziwy czołg na boisku.

Marcus Allen:

„Każdy może mieć swój styl gry, ale nie każdy ma serce do gry, a Josh je ma. Kiedy miałem 13 lat, podziwiałem Muhammada Alego. Miał fizyczny talent, ale był przede wszystkim nieustraszony (…) Jacobs ma taką samą odwagę i nie każdy ją ma. Nie każdy chce do rąk piłkę, kiedy ważą się losy meczu. Nie każdy tak jak Josh będzie atakował desperacko linię punktową, byle tylko dać swojej drużynie zwycięstwo. Właśnie to w nim uwielbiam – nie tylko chce być dominującą siłą fizyczną, ale także intelektualną”.

Czy Allena poniosło? Być może, ale tutaj dochodzi też inna kwestia, mianowicie psychologii na boisku. Jeszcze raz profesor Marcus Allen:

„Odeszliśmy od gry biegowej, ale te zespoły, które są w tym świetne, to najlepsza rzecz dla każdego QB (…) Gra biegowa to jedyny element tego sportu, który powoduje, że Twój przeciwnik poddaje się mentalnie… Gra biegowa to jedyny element, który tak bardzo wpływa psychologicznie na przeciwnika”.

O niesamowitej grze biegowej Raiders wypowiadał się jakiś czas temu także Ofensywny Koordynator zespołu, Mick Lombardi:

„Grupa biegaczy konsekwentnie i ciężko wykonuje wszystkie zadania na treningach. Skupiają się na taktyce, nie odpuszczają żadnego ćwiczenia. W środy i czwartki, kiedy trenujemy w padach, nie odpuszczają. To przekłada się później na mecze”.

A sam Josh? Lombardi nie ma złudzeń:

„On po prostu zaakceptował swoją wielką rolę i doskonale się w niej sprawdza”.

Przemianę, jaka zaszła w Jacobsie, uzmysławia także fakt, iż przed ostatnim meczem przeciwko Patriots przywrócno mu (na skutek interwencji kolegów) status jednego z kapitanów zespołu. Przypomnijmy, iż przed rozpoczęciem sezonu funkcję tę odebrał mu nowy szkoleniowiec Raiders, Josh McDaniels.

Jacobs nazywany jest, tak jak wspomniałem wcześniej, mianem „oldschoolowego”, a nawet „throwback” (z ang. „powrót”). Tak, jakbyśmy co tydzień wsiadali w samochód z „Powrotu do Przyszłości” i meldowali się na meczach Raiders pod koniec lat 80-tych, w czasach Marcusa Allena i Bo Jacksona.

Mick Lombardi:

„Josh to Old School. Chce dostać piłkę i zanieść ją w pole punktowe (…) On po prostu chce tę piłkę do rąk”

Życie Jacobsa to jednak nie tylko NFL, same ochy i achy, ale stoi za nim prawdziwa szkoła życia, którą przeszedł jako dziecko. I to właśnie ten wątek zostawiłem na sam koniec. Bo zostać wielkim sportowcem to jedno. Ale wyjść z tego, co przeżył Josh, to jeszcze większa sztuka.

***

Życie na walizkach

Josh Jacobs miał ciężkie dzieciństwo i to wcale nie dlatego, że pochodzi z patologicznej rodziny. Jego ojciec, Marty, marzył o normalnym domu i rodzinie. Nie był aniołkiem, ale gdy się ożenił, porzucił różne dziwne zajęcia i zajął się uczciwą pracą. Sytuacja skomplikowała się, gdy rozstał się z żoną. Podczas separacji opuścił dom i stanął do walki prawnej o opiekę nad piątką dzieci.

Josh, nie czekając na decyzję sądu, postanowił zostać z tatą. Obaj przez jakiś czas spali w aucie, zaparkowanym na ulicy. Mały Josh spał na tylnym siedzeniu Chevroleta Suburban, a ojciec czuwał z przodu, czasami z naładowanym pistoletem w schowku, w razie kłopotów. Gracz Raiders wspomina: „Nie pamiętam, by ojciec kiedykolwiek spał”.

Ostatecznie Marty wygrał opiekę prawną nad swoimi dziećmi, ale niewiele później nadszedł kolejny cios. Nakładając w pracy farbę proszkową, uszkodził oko i ostatecznie stracił posadę, będąc niezdolnym do wykonywania zawodu. Pieniądze, które starczały na styk, jeszcze bardziej się skurczyły.

Przez następne miesiące Marty z piątką dzieci mieszkał w różnych motelach. Jak sam wspomina, celem było zawsze znalezienie lokum o jak najlepszej renomie, przystępnej cenie i z śniadaniem kontynentalnym. Nie zawsze starczało na jedzenie, dlatego trzeba było się najeść z rana przed szkołą. Josh Jacobs:

„Pamiętam jak tata przynosił nam zakupy i jedzenie, ale sam nigdy nie jadł. Zawsze zastanawiałem się, czy sam cokolwiek jadł. Do dziś nie wiem, jak on to wszystko przetrwał”.

Marty bardzo namawiał własne dzieci, by w szkole mówiły o trudnościach, jakie je spotykają, by nie trzymały tego w sobie. Kiedy te nie chciały za bardzo otwierać się przed szkolnym psychologiem, pisał im wiersze by mogły wyrazić to za pomocą poezji.

Nie wiem jak Wam, ale historia ta przypomina mi nieco historię Chrisa Gardnera, opowiedzianą w filmie „W pogoni za szczęściem” (w roli głównej Will Smith). Jeśli nie oglądaliście nigdy tego filmu, nadróbcie koniecznie.

Wracając do Jacobsów –  końcu Marty’emu, ojcu Josha, udało się polepszyć warunki życia. Co prawda ojciec i jego piątka dzieci nadal przenosili się z mieszkania do mieszkania, ale było to lepsze niż motele. Ostatecznie poszli i krok dalej, wynajmując cały dom. Co ciekawe, Josh po wprowadzeniu się do domu nadal spał… na podłodze lub sofie, ponieważ weszło mu to w krew i tak czuł się swobodnie.

Więcej – gdy w końcu trafił na uczelnię Alabama (o tym w następnym akapicie), do być może najlepszego programu futbolowego na świecie, przez pierwsze miesiące nadal… spał na podłodze w swoim pokoju na uczelni. Niełatwo wyrzucić z siebie nawyki i ciężkie przeżycia.

***

Biegam dla ojca i synka

W szkole średniej Jacobs zaczął robić karierę na boisku, ale pozostawał stosunkowo nieznany. Po liceum pojawiły się co prawda jakieś oferty, ale żadne z topowych szkół. Jeden z uniwersytetów w pierwszej dywizji zaproponował mu co prawda stypendium sportowe, ale wyłącznie pod warunkiem, iż Josh zmieni boiskową pozycję na… Cornerbacka. Gdy ten odmówił, usłyszał od przedstawiciela tamtego uniwersytwtu:

„Takich biegaczy jak Ty to mogę mieć i 1000”

Jacobs twierdzi, że ta rozmowa bardzo go zabolała i do dziś chodzi mu po głowie. Wszystko zmieniło się jednak, gdy Josh… założył Twittera. Zaczął sam wrzucać swoje boiskowe popisy do sieci, zrobiło się o nim głośniej. Bogate i wielkie szkoły zaczęły składać oferty, w tym sam Nick Saban, trener Alabamy.

Zanim się to jednak stało, Saban wysłał na tajny skauting swojego trenera Running Backów, Burtona Burnsa. Ten owszem, oglądał Jacobsa w akcji, ale wcale nie na boisku do futbolu, a do… koszykówki. Josh podczas gry był liderem, poruszał się wspaniale, grał wspaniale i walczył wściekle z dwóch. Burnsowi to wystarczyło.

Burton Burns: „Przed Internetem, przed tą całą oficjalną rekrutacją, sytuacje taka jak ta zdarzają się ciągle… Dlatego wciąż to kocham. To rekrutacja w najczystszym tego słowa znaczeniu”

Josh postawił na Alabamę, a godziny po ogłoszeniu tej decyzji narodził się jego syn, Braxton. Podczas gry u Sabana Jacobs miał kryzys fizyczny (nękały go kontuzje) i myślał, by odpuścić. To właśnie wtedy ojciec wspierał go jeszcze mocniej i Josh uznał, że w jakimś celu się tutaj znalazł i nie może zrezygnować, że ma dla kogo walczyć.

Gdy kontuzje w końcu minęły i Jacobs zaczął robić furorę w Alabamie, słońce zaświeciło dla niego jeszcze mocniej. Pod koniec trzeciego roku studiów był już prawdziwą sensacją i za każdym razem, gdy pokazywano go w telewizji, pozdrawiał swojego ojca, a jego mały synek oklaskiwał go przed telewizorem i później już na stadionie.

Josh Jacobs ma dla kogo grać, robi to dla swojego synka oraz ojca, który, jak podkreśla sam gracz, jest jego największą inspiracją. Jacobs jest także wdzięczny życiu za to, iż udało mu się uniknąć kłopotów, dorastając w nie zawsze bezpiecznej Tulsie, w stanie Oklahoma:

„Tutaj już nie chodzi o mnie. Zrobiliśmy wszystko, by poradzić sobie z nieprzyjemnymi okolicznościami (…) Nie chcę, by mojego syna spotkało to, co mnie”

„Doświadczyłem rzeczy, które mogły się dla mnie skończyć w nieco inny sposób. Mam znajomych, z którymi spędzałem czas, uprawiałem sport, a którzy obecnie siedzą za zabójstwo lub włamania. Tam skąd pochodzę, nie jest trudno wpaść w kłopoty”

***

Futbol to najlepsza forma terapii

Jak już wiemy po przejściu do NFL i dobrym rookie sezonie, notowania Jacobsa spadły i dopiero na dobre wystrzelił w tym roku, podobnie jak kiedyś w Alabamie, gdzie też minęło nieco czasu, zanim pokazał pełnię swojego potencjału. Dlaczego zatem Josh jest taki dobry? Można już śmiało odpowiedzieć na to pytanie:

Bo jest nie tylko utalentowany, ale jest dobry przede wszystkim dlatego, że nigdy się nie poddaje i pamięta, przez co przeszedł. Boisko dało mu nie tylko pieniądze i sławę, ale pozwoliło uwolnić się od traumy.

Skauci przed Draftem mówili o nim (anonimowo) tak, znając jego historię:

„To być może mój ulubiony gracz z Alabamy”

„Człowieku, on jest prawdziwy. To czołowy gracz, kiedy przyjdzie co do czego. Biega z piłką wkur*****”

Kiedyś josh Jacobs nie lubił mówić o trudnym dzieciństwie, ale z czasem uporał się z traumą i otworzył się na ten temat, mowiąc, że to dla niego „forma terapii” i nie wstydzi się już tego.

Najbardziej jednak woli wyrażać się na boisku, to mówi o jego życiu więcej, niż tysiąc słów. To potwierdza zresztą jego ojciec, Marty:

„Futbol był dla niego zawsze formą wyrażania ekspresji (…) On wkłada wielkie pokłady emocji, gdy biegnie wściekle z piłką naprzód”

Autor: Kuba Machowina

Podczas pisania tektu autor korzystał z nastepujących artykułów:

https://www.espn.com/nfl/story/_/id/35205297/raiders-running-back-josh-jacobs-formed-bond-hall-fame-mentor-marcus-allen

https://bleacherreport.com/articles/2806367-alabama-running-back-josh-jacobs-is-living-the-impossible-dream

Na koniec przypominamy o naszym nagraniu live na youtube:

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej