Podsumowanie sezonu – część 4 AFC WEST
Po podsumowaniu AFC EAST, AFC NORTH i AFC SOUTH, przyszedł czas na zamknięcie konferencji AFC, dywizją AFC WEST. Jak widział sezon Kansas City Chiefs, Las Vegas Raiders, Los Angeles Chargers i Denver Broncos Igor Białecki? W tekście również wypowiedzi duetu fanów Chiefs Teresa Stróżyńska & Maciej Zając oraz oddanego Raiders Karola Potaś. Zapraszamy!
*****
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
**
Zachęcamy też do najnowszego odcinka podcastu historycznego, który poświęcony jest NFL Scouting Combine.
*****
AFC WEST

KANSAS CITY CHIEFS (12-5)
Cel na sezon 2023: obrona tytułu mistrzowskiego
Wynik: ustanowienie nowej dynastii
Chiefs 2023 byli zdecydowanie inną drużyną niż Chiefs z poprzednich lat. Do tej pory to atak pod komendą head coacha Andy’ego Reida i Patricka Mahmoesa nieraz wyciągał drużynę z opresji i ciągnął ją aż do Super Bowl, podczas gdy obrona nie funkcjonowała i mogła mówić “Patrick zrób coś”. W tym roku było zgoła inaczej. Tym razem to obrona koordynatora Steva Spagnuolo musiała nadrabiać braki w ataku. Ofensywa Chiefs nie wyglądała tak miernie za urzędowania Mahomesa, a on sam zaliczył najsłabszy sezon regularny w swojej dotychczasowej karierze. Ale czy można dziwić się takiemu obrazowi Chiefs w tym roku? Mieli jeden z najsłabszych korpusów recevierów w lidze. Był oczywiście niezawodny(?) Travis Kelce, był debiutant Rahee Rice… i to w zasadzie tyle. A tak to Mahomes musiał użerać się z Maquezem Valdesem-Scantligiem, Skyy Moore’em i “najlepszym” z tej Świętej Trójcy – Kadariusem Toneyem, którego dropy podań stały się wręcz memami.
How did Kadarius Toney drop this 😂🤦♂️ pic.twitter.com/I8HOSO7TGF
— NFL Retweet (@NFLRT) September 8, 2023
Kadarius Toney’s drop leads to a Patriots INT…
pic.twitter.com/vumuPTG0Hz— NFL Retweet (@NFLRT) December 17, 2023
MISERABLE Kadarius Toney drop leads to Mahomes pick-6 pic.twitter.com/e2vxRHBqiG
— Roto Street Journal (@RotoStJournal) September 8, 2023
Naturalne więc było to, że poziom ofensywy spadnie, nawet Kelce pokazał, że nie jest nieomylny i wiek robi swoje (albo był zbyt rozkojarzony przez Taylor Swift). Dlatego prym wiodła defensywa, gdzie jak zwykle świetnie spisywali się weteran Chris Jones oraz inni, młodsi zawodnicy jak L’Jarius Sneed (który był ostoją secondary), Nick Bolton, Willie Gay, drugoroczni Trent McDuffie, George Karlaftis. Ale przejdźmy do tego, jak wyglądał sezon regularny w wykonaniu Chiefs. Bilans 12-5 niech was nie zmyli, bo można śmiało powiedzieć, że to typowy przykład “wynik lepszy niż gra”.Spośród tych 12 zwycięstw można znaleźć maksymalnie 3,w których Chief wygrali w dobrym stylu. Resztę wygrywali albo minimalną przewagą punktową albo po prostu w słabym stylu. Do tego doszły pierwsze od bardzo dawna porażki z dywizyjnymi rywalami – Raiders i Broncos. Takie wyniki i styl nikogo raczej nie nastrajały pozytywnie na play offy. Jednak atutem Chiefs w post seasonie było doświadczenie w meczach o wysoką stawkę. Wykorzystywali błędy rywali, zachowywali spokój w kluczowych sytuacjach, podczas gdy Dolphins nie istnieli w meczu, w którym nie sprzyjały im warunki pogodowe, Bills zmarnowali decydujący field goal w końcówce, Ravens padli mentalnie, nie zachowali spokoju i padli mentalnie, podobnie 49ers. Te wszystkie zespoły, które mierzyły się z Chiefs w play offach praktycznie pokonały same siebie. Chiefs wykorzystywali błędy i nadarzające się okazje, często przy pomocy szczęścia, ale wiadomo, że szczęściu również trzeba pomóc. Teraz przed Chiefs ważny off season, bo kontrakty kończą się dwóm czołowym zawodnikom defensywy – Chrisowi Jonesowi oraz L’Jariusowi Sneedowi i bardzo prawdopodobne, że ten drugi opuści Kansas City, jako zawodnik z dalszej rundy draftu nie zarobił do tej pory zbyt wielu pieniedzy, więc będzie szukał lepszych możliwości finansowych, których Chiefs nie będą w stanie pokryć.. Jednocześnie z pewnością przydałoby się wsparcie dla Mahomesa w ataku, po tym dramacie, który widzieliśmy w korpusie skrzydłowych. Jednak nie oznacza to, że Chiefs będą słabsi niż w tym sezonie. Wręcz przeciwnie, jeśli ściągnął jednego dobrego WRa, wówczas będą znów będą bardzo groźni w ataku, ale może przez to ucierpieć defensywa, która poza Sneedem straci również Williego Gaya. Dopóki jednak w Kansas City gra Mahomes, a za linią boczną jest Andy Reid ze Stevem Spagnuolo, tak długo Chiefs będą liczyć w walce o Super Bowl i three-peat nie jest taki nierealny. W tym sezonie dali jasny sygnał reszcie stawki: nigdy nie lekceważcie Chiefs.
Gdybym miała w kilku słowach podsumować sezon Chiefs, byłoby to: drop, Swift, defensive, play-off mode, Corn Dog. KC miało swoje wzloty i upadki podczas sezonu, jak większość drużyn. Niełapane podania, nie punktowanie w drugich połowach, w zasadzie problemy z grą ofensywną. Można się było zmęczyć przy oglądaniu niektórych spotkań. Były nawet wątpliwości czy w tym roku dojdą dalej niż do PO. Jednak trzeba przyznać, że defensywa zrobiła kawał porządnej roboty i zatrzymała rywala wtedy, kiedy było to najbardziej potrzebne. Finalnie odpalili play-off mode i wygrali oba wyjazdowe mecze. Zagrali z chłodną głową i zdobyli kolejny pierścień. Czy wygrana przy znienawidzonym hypie na Taylor Swift cieszy bardziej? Być może – Teresa Stróżyńska
Pierwsi od 20 lat! Chiefs jako pierwsi od 20 lat obronili tytuł mistrzowski NFL i zrobili to mając najsłabszy atak od bardzo dawna. Jako kibic Chiefs od ponad 12 lat tak słaby atak widziałem chyba tylko raz, w legendarnym już 2014 (sezon bez ani jednego TD od WRa…), ale tak mocną defensywę też widziałem tylko raz (też w 14 roku ), choć ta wydaje się być nawet lepsza. Niebywałe jest to jaki korpus zbudował Steve Spagnuolo i jak potrafił wyszukać metody na każdy czołowy atak jaki spotkali w playoffach. Sezon zasadniczy do zapomnienia, ale Chiefs weszli na poziom gdzie sezon zasadniczy nie jest już tak istotny, a ja muszę nauczyć się nie przeżywać aż tak drobnych potknięć. Teraz czas na offseason i kolejny etap budowania składu – In Veach We Trust. Największy plus tego sezonu to niesamowite secondary, może nie było ono tak efektowne i nie trzaskało intów co drugi snap, ale nie pozwalało na wiele rywalom. Największy minus? Zdewastowana ofensywa w której WRzy często bardziej pomagali rywalom niż Mahomesowi – Maciej Zając

LAS VEGAS RAIDERS (8-9)
Cele na sezon 2023: przyzwoita gra, ewentualnie walka o play offy
Wynik: brak awansu i przebudowa sztabu
Po 9 latach Raiders rozstali się ze swoim QB1 – Derekiem Carrem. Jako wolny agent do Las Vegas przywędrował Jimmy Garoppolo i na początku można było odnieść wrażenie, że zamienić Carra na Garoppolo to tak jakby zaktualizować Windowsa – coś się niby zmieniło, ale nie bardzo wiadomo co. W zasadzie od początku sezonu było widać, że Raiders grają bardzo przeciętnie, a spotkania, które wygrywali były raczej na styku i nie w jakimś wybitnym stylu. Jimmy G ewidentnie nie potrafił złapać chemii ze swoimi recevierami, szczególnie z Devante Adamsem, który było widać, że jest coraz bardziej zirytowany grą byłego rozgrywającego San Francisco 49ers. Ale irytacja pochodziła prawdopodobnie bardziej z powodu osoby head coacha Raiders – Josha McDanielsa, który udowodnił, że wprowadzanie metod Billa Belichicka nie będąc Billem Belichickiem, delikatnie mówiąc nie ma prawa powodzenia. Po kolejnych porażkach zespołu i po tym jak Mark Davis zobaczył na własne oczy, że McDaniels stracił szatnie, doszło do trzęsienia ziemi w sztabie i gabinetach, bo pracę stracił zarówno head coach, jak i generalny menadżer David Ziegler. Na miejsce McDanielsa Davis wybrał tymczasowo charyzmatycznego trenera linebackerów, który zaimponował właścicielowi podczas rozmowy motywacyjnej. Od czasu przejęcia kierownicy przez Antonio Pierce’a nastroje w szatni wyraźnie się poprawiły, co było widać po licznych filmikach z szatni po meczach. Antonio Pierce należy do nurtu, który coraz bardziej zaczyna się przebijać do ligi, czyli tzw. “trener zawodników”, który sam był kiedyś zawodnikiem albo po prostu łapie z drużyną naprawdę dobry kontakt dzięki swojej charyzmie i umiejętnościom przywódczym. Pierce dokonał pewnych przetasowań w składzie. Przede wszystkim na ławce posadził Jimmy’ego Garoppolo – który trzeba to powiedzieć jasno, nie dowiózł – na rzecz debiutanta z czwartej rundy – Aidana O’Connella. Czy coś się wyraźnie poprawiło? Niekoniecznie, natomiast lepiej dać młodemu zbierać doświadczenie w i tak już straconym sezonie. Co ciekawe Raiders są pierwszą drużyną w historii, która w jednym sezonie brała udział zarówno w spotkaniu, w którym padło najmniej punktów w sezonie (porażka 0-3 z Vikings), jak i w meczu najwyżej punktowanym (wygrana 63-21 nad Chargers). I tak Łupieżcy doczłapali się do końca, a i tak fanów w zasadzie od jakiegoś czasu interesowało głównie to, kto zostanie nowym głównym szkoleniowcem. Oczywistym wyborem wydawał się Antonio Pierce, jako że już pracował w zespole, sam był chętny na taką pracę (bo tak nagły awans z pozycji trenera jednej pozycji na head coacha nie jest codziennością) i miał poparcie zarówno szatni jak i kibiców. Mark Davis nauczony przeszłością, kiedy to po zwolnieniu Jona Grudena uczynił tymczasowym szkoleniowcem Richa Bissacię, który jak się okazało całkiem nieźle sobie radził, po czym postawił nie na niego, tylko na Josha McDanielsa, postanowił drugi raz nie popełnić tego samego błędu i Antonio Pierce – ku uciesze nie tylko kibiców Raiders – został na stałe. Z resztą kiedy największa gwiazda drużyny – Maxx Crosby – grozi, że zarząda wymiany, jeśli Pierce nie zostanie head coachem, to wiesz, że żarty się skończyły. Drużyna w końcu ma trenera, za którego zawodnicy są w stanie skoczyć w ogień i tego w Las Vegas brakowało. Pierce będzie również ogarniał defensywny play calling, ale co z ofensywą? Na początku dochodziły bardzo wiarygodne informacje, że nowym koordynatorem ofensywy ma zostać Kliff Kingsbury, który w latach 2019-2022 był head coachem Arizona Cardinals, a w zeszłym roku pracował w sztabie drużyny uniwersyteckiej USC Trojans jako analityk ofensywy. Kingsbury nie dał rady jako trener główny, ale jako ktoś kto ma tylko wywoływać zagrywki i zarządzać atakiem jest całkiem dobry. Ale na ostatniej prostej Kingsbury się wycofał i wybrał ofertę ze stolicy i ostatecznie dołączył do sztabu Danna Quinna w Commanders. Raiders dość szybko znaleźli zastępstwo w postaci Luke’a Getsy’ego, który jak już wspominałem prowadził ofensywę Bears. Może nie jest to tak dobre nazwisko jak Kingsbury, ale lepsze to niż nic. Przed Raiders ważny dylemat jeśli chodzi o rozgrywającego. To, że Jimmy Garoppolo nie będzie starterem w przyszłym sezonie wiemy niemal na pewno. Pozostaje pytanie, czy postawić na młodego O’Connella czy ściągnąć kogoś bardziej doświadczonego? Do wzięcia z rynku wolnych agentów na sto procent będzie Russell Wilson, w ramach wymiany można kombinować nad ściągnięciem Justina Fieldsa z Chicago. Ewentualnie podobnie jak w przypadku paru zespołów wyżej zawsze można wybrać kogoś spoza czołowej trójki QB tegorocznego draftu nieco dalej, co jest ryzykowne, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana, co nie?
Sezon z piekła do nieba. Josh McDaniels sprowadził Raiders w przepaść. Na wielu płaszczyznach, a „wybryki” podczas rynku wolnych agentów, jak podpisanie QB Jimmy’ego Garoppolo (o zgrozo) boleć jeszcze będą miesiące. McDanielsa mieli dość zawodnicy, kibice, a wreszcie też sam właściciel Mark Davis. Mimo, że było to dla niego zwolnienie bardzo kosztowne (a sam też nie jest specjalnie majętny), już po chwili nie miał wątpliwości czy drużynie był potrzebny taki wstrząs. Nowy tymczasowy trener Antonio Pierce wprowadził w ekipie z Las Vegas doskonałą atmosferę, dał zwycięstwa (i świętowanie po nich specjalnie palonym cygarem), a przede wszystkim pozwolił zawodnikom cieszyć się grą. Sprawił, że udało się pokonać w Boże Narodzenie nawet Kansas City Chiefs. Już nie mogę doczekać się week 1 w 2024 roku – Karol Potaś

DENVER BRONCOS (8-9)
Cele na sezon 2023: naprawa Russella Wilsona
Sean Payton przychodząc do Denver po rocznej przerwie od trenowania miał jedno zadanie – sprawić żeby Russell Wilson nie tyle co wyglądał jak za najlepszych lat w Seahawks, ale żeby grał na poziomie jakiego wymaga się od przeciętnego startera w NFL. Początki – jak to zwykle bywa – były ciężkie, czego dowodem jest pogrom 70-20 z Miami Dolphins. Jednak, im dalej w las, tym lepiej. Broncos w środku sezonu zaliczyli serię 5 zwycięstw z rzędu – w tym pierwsze od 2015 roku zwycięstwo nad Chiefs – i nagle poważnie zaczęli liczyć się w walce o play offy w ciężkiej i wyrównanej AFC. Russell Wilson od czasu do popełnił głupi błąd, ale przez cały sezon trzymał stabilny, przyzwoity poziom, a nie jak w sezonie 2022, gdzie można było go pomylić z innym Wilsonem, tym z Nowego Jorku. Potem było już nie najlepiej, nie było też źle, więc można powiedzieć, że było średnio, bo Broncos raz wygrywali, raz przegrywali i kiedy mieli już iluzoryczne szanse na grę w play offach… posadzili Russella Wilsona na ławce. Powód? Troska o zdrowie zawodnika. Przepraszam – troska o pieniądze. W 2024 roku Wilson ma w ramach swojego 5-cio letniego kontraktu gwarantowane 39 mln dolarów, jednak jeśli by doznał kontuzji i nie byłby w stanie przejść testów sprawnościowych w marcu, wówczas Broncos musieliby zapłacić mu kolejne 37 mln dolarów. Nie są to małe kwoty, więc trudno się dziwić, że podjęto decyzję o posadzeniu na ławce Wilsona na dwa ostatnie spotkania. Szokować może co innego. Broncos prawdopodobnie w marcu będą chcieli pozbyć się Wilsona. Zważając na kontrakt Russella, który opiewa na 242 mln dolarów na 5 lat, mało kto pokusi się o jego wymianę, więc prawdopodobnie Wilson zostanie zwolniony i będzie wolnym agentem do wzięcia, ale na pewno już nie za taką kwotę jaką dali mu w Denver. Ale dlaczego w ogóle Broncos chcą się pozbyć Wilsona? Mimo że Wilson znajduje się w pierwszej 10 rozgrywających zarówno pod względem rzuconych podań na przyłożenie oraz passer ratingu, o tyle skuteczność Broncos w sytuacjach 3rd down oraz sytuacjach down&goal była najgorsza w lidze i 22. pod względem skuteczności w redzone. Jeśli chodzi o efektywność, to również nie wyglądało to najlepiej bo EPA/akcję w sytuacjach podaniowych wynosiło u Broncos -0.014, a procent udanych akcji podaniowych to zaledwie 43.9%. Patrząc na te statystyki i na ogólną grę Wilsona można stwierdzić, że co prawda Wilson dalej może być starterem na przyzwoitym poziomie, ale nic ponad to. W dodatku Wilson się starzeje i będzie tylko tracił resztki swojej mobilności, którą kiedyś błyszczał. No i oczywiście Broncos chcą się uwolnić od jego potężnego kontraktu, nie ma co tego ukrywać, że gdyby Russell grał za dużo mniejsze pieniądze prawdopodobnie zostałby w Denver na jakiś czas. Wobec tego największym problemem w Denver będzie rozwiązanie kwestii rozgrywającego, chociaż Sean Payton nie wykluczył możliwości, że starterem w następnym sezonie będzie Jarrett Stidham (mhm, powodzenia). Jeśli nie Stidham, wówczas Broncos pozostaje zaczajenie się na któregoś QB w drafcie (bo z salary cap na poziomie -23 mln raczej niewiele zdziałają). A jako, że są dopiero na 12 pozycji i szanse po trade up raczej niewielkie, wówczas mogą wyciągnąć kogoś z dalszych rund, patrz: Bo Nix, Michael Penix Jr. czy JJ McCarthy. Każdy z nich nie jest takim pewniakiem do gry w NFL jak Williams, Maye czy Daniels, ale pod okiem Seana Paytona każdy z nich może rozwinąć się w dobrego QB, który zakotwiczy na poziomie profesjonalnym na dłużej. Potencjalny nowy rozgrywający będzie za to będzie całkiem dobrze obudowany. Solidna linia ofensywna z takimi zawodnikami jak LG Ben Powers i RT Mike McGlinchey, na skrzydłach do podania będzie miał do wyboru największą gwiazdę drużyny z Colorado – Courtlanda Suttona, a poza nim również Jerry’ego Jeudy’ego oraz świetnie zapowiadającego się Marvina Mimsa Jr. Bieda w ataku panuje natomiast w grze biegowej i na TE. Jeśli chodzi o defensywę, to zawodziła ona dość mocno na początku sezonu, jednak później wyglądało to o wiele lepiej, zwłaszcza w utalentowanym secondary. Pomocy potrzebuje natomiast pass rush, bo miał wyraźne problemy z wywieraniem presji na rozgrywających rywali. Ogólna sytuacja Broncos wchodzących w off season jest całkiem ciekawa i na pewno warta obserwowania: nie mają za bardzo jak uzupełnić braków w wolnej agenturze przez minusowy cap space, więc cała nadzieja w drafcie i tym, że uda się znaleźć następcę Wilsona.

LOS ANGELES CHARGERS (5-12)
Cele na sezon: przejście pierwszej rundy play offów
Wynik: uh…
“Chargers to Chargers”. Hasło, które w NFL chyba nigdy się nie zestarzeje. Silny roster, rozgrywający regularnie wymieniany wśród najlepszych w lidze… Czego chcieć więcej żeby móc sięgać po najwyższe cele? Jak się okazuje – wielu rzeczy. Ten sezon w zasadzie obnażył wszelkie słabości Chargers i pokazał, że faworytem byli tylko na papierze. Czy jeśli zwali się największą winę na sztab, który z tego składu w tym sezonie wycisnął absolutne minimum, jeśli nie mniej, to będzie to uczciwe? Tak, ale armagedon sezonu 2023 był raczej wypadkową złego coachingu, złego draftowania i nieumiejętności budowania zespołu przez lata, o czym pisałem w jednym ze swoich artykułów w trakcie sezonu. Nie wiem od czego zacząć, jeśli chodzi o problemy i braki w Chargers, bo poza QB, w zasadzie wszędzie kogoś potrzebują. I pisząc wszędzie, wcale nie wyolbrzymiam. W dodatku zapchany salary cap, nawet po paru zwolnieniach czy wymianach, które tak czy tak będą konieczne, wcale nie będzie imponujący. Austin Ekeler to jedno z największych sezonowych rozczarowań, ale należy zaznaczyć, że wcale mu nie pomagała kiepska OL (wiem, zaczynam się powtarzać), WR room robi się coraz starszy, a Keenan Allen i Joshua Palmer mało nie zarabiają. W dodatku tegoroczny pierwszorundowy wybór Chargers w postaci Quentina Johnsona jawi się jako niewypał. Defensywa miała szansę na bycie lepszą, ale słaby play calling praktycznie pogrzebał resztki potencjału w tej formacji. Idealnym podsumowaniem tego sezonu dla Błyskawic była porażka w prime time z Raiders 21-63… Ale jdo LA zawitała nowa nadzieja w postaci nowego head coacha i to nie byle kogo. Jim Harbaugh jest prawdopodobnie pierwszym kompetentnym trenerem w tej organizacji od dawien dawna i przede wszystkim z sukcesami. Kiedy już osiągnął wszystko co się dało z drużyną Michigan Wolverines w futbolu akademickim, przyszedł czas na powrót do NFL i naprowadzenie tego kolosa na glinianych nogach na stabilny podest. Wraz z Jimem Harbaugh przychodzi nowy koordynator ofensywy Greg Roman, który zastąpi Kellena Moore’a. Czy to dobra zmiana? Na pewno ucierpi na tym gra podaniowa Chargers, jako że Roman był OC Raven do zeszłego roku i każdy widział jak wtedy Ravens grali górą, natomiast poprawy powinniśmy spodziewać się w w grze dołem. Roman to wieloletni współpracownik braci Harbaugh więc ta zmiana nikogo raczej nie dziwi. Teraz przed nowym head coachem i gabinetem stoi masa wyzwań, gdzie kolejne wejście do post seasonu jawi się jako bliższa lub dalsza przyszłość, a nie cel na następny rok.
— Los Angeles Chargers (@chargers) January 25, 2024
Autor: Igor Białecki
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
Categories
AKTUALNOŚCI, NFL, NFL, Wpisy