NFLPolska EKSTRA – Marcin Gawroniak z Jaguars Kąty Wrocławskie
Kiedy było jasne, że Jaguars Kąty Wrocławskie będą robić wszystko, by zagrać w Polskiej Futbol Lidze 1? Na jakich pozycjach Jags szukają importów? Kogo z Polski już udało im się zakontraktować? Z jakim klubem z Polski Jaguars musieli walczyć o utrzymanie w zespole? Co łączy Jaguars i Panthers Wrocław? Jakie były okoliczności ostatniego finału na drugim szczeblu rozgrywkowym? Jak to się stało, że rozgrywający z USA Markus Hodges opuścił zespół w trakcie trwającego sezonu? O tym – i na wiele innych pytań – odpowiada Marcin Gawroniak, trener główny Jaguars Kątów Wrocławskich. Zapraszamy, rozmowę przeprowadził Karol Potaś!
Karol Potaś: Informacja o tym, że Jaguars Kąty Wrocławskie zagrają w pierwszej lidze, była przemycana po cichu już 26 lipca. A skoro teraz jest to już oficjalne, to powiedz czym dla ciebie jest prowadzenie drużyny jako trener główny w PFL1?
Marcin Gawroniak: Ciekawe pytanie i w sumie trochę trudne jednocześnie. Z jednej strony, jest to spełnienie kolejnych ambicji, które dotyczyły mnie, gdy byłem aktywnym zawodnikiem m.in. w składzie Giants Wrocław… chociaż grałem, to zbyt mocne stwierdzenie. Byłem też w samych Panthers, początkowo w składzie B. Zagrałem m.in. spotkanie międzynarodowe z Amsterdam Crusaders.
A z drugiej strony, jest to trochę kontynuacja mojej drogi trenerskiej, kolejny szczebel. Wcześniej, m.in. zaczynając jako trener linii defensywnej juniorów Panthers, miałem wrażenie, że dobrze czułem się za linią boczną. To otworzyło mi oczy na drogę trenerską, na to by być czymś więcej niż tylko trener pozycyjny. Organizacja też we mnie wierzyła, dobrze odbierała, dlatego nie wahałem się, gdy powierzono mi rolę trenera głównego Jaguars, jeszcze wtedy w drugiej lidze. Teraz, w drugim sezonie, czas na pierwszą ligę. Duże wyzwanie, ale uważam, że jest to coś, na co jestem odpowiednio przygotowany.
Skoro masz już jakieś porównanie gry na boisku jako zawodnik, z rolą trenera głównego, to co uznasz za trudniejsze?
Zdecydowanie bycie trenerem. Przede wszystkim nie tylko dlatego, że trzeba wiedzieć co dany zawodnik ma na boisku zrobić, jaki ruch wykonać, by pokonać rywala, ale też w jaki sposób to przekazać, by zostać zrozumianym. Jak komunikować, jak układać progresję danych ćwiczeń i później osiągnąć dobry efekt w meczu.
I mimo tego, że czułeś temat iż „trenerka” jest trudniejsza, postanowiłeś się na nią przestawić. Zdecydowało to, że wiedziałeś o swoich ograniczeniach jako zawodnik i że na pewien etap już nie wskoczysz?
Gdzieś z tyłu głowy miałem to, że zawsze chciałbym być trenerem, ale nigdy tego nie powiedziałem głośno. Wszystko wzięło się trochę z przypadku. Karolina Janas (wiceprezes Panthers – przyp. red.) zaproponowała mi i Adiemu Brudnemu, byśmy przyszli na Panthers Summer Fundamentals Camp, gdzie mieli pojawić się młodzi zawodnicy, by poprowadzić młodzież na defensywnej linii. Zgodziłem się. Na campie poszło mi chyba nieźle i od tego momentu, dołączyłem do kadry juniorskiej. A gdy nabrałem tam doświadczenia, dostałem szansę, by dołączyć do Jags.
***
Co łączy Jaguars Kąty Wrocławskie z Panthers Wrocław? To jeden klub, czy dwa inne? Szczególnie w kontekście przechodzenia zawodników w 2022 roku?
Z Panthers jesteśmy związani dość silnie, ale to są dwa niezależne kluby. Które owszem, mają wiele wspólnych mianowników. Przechodzenie zawodników, w trakcie rozgrywek, z Jaguars do Panthers było trudną sytuacją, ale pozwoliło to też jednocześnie wielu zawodnikom wejść na wyższy poziom. Nie ma co ukrywać, gdy grali u nas zawodnicy z Panthers, to w większości zajmowali oni pozycję starterów. Więc w momencie, gdy czekał nas mecz wyjazdowy z Wieliczką Dragons, który był meczem granicznym, bo wcześniej mieliśmy szerszą kadrę, z zawodnikami Panthers, to było trudniej. Przez to też my, jako trenerzy, cały sztab i sami zawodnicy, wszyscy razem musieliśmy się wznieść na nasze wyżyny. Dać z siebie więcej.
Ale już przed sezonem wiedzieliście, że ten sezon będzie tak wyglądał? Że może zdarzyć się sytuacja, gdy zawodnik będzie występować jednocześnie w Jaguars, a chwilę później w Panthers?
Po części mieliśmy taką wiedzę. Z drugiej strony, że było tak dużo tych zmian, to też zmusiła do tego sytuacja Panthers, która była momentami trudna, zwłaszcza w pierwszej połowie sezonu. Gdy część zawodników borykała się z urazami, czy innymi problemami skutkującymi tym, że nie będą mogli grać. Do tego nałożyły się też u nas urazy zawodników, które kończyły sezon, więc nie był to rok łatwy.
Czy można więc stwierdzić, że w związku z takimi okolicznościami, wynik końcowy Jaguars w PFL2 nie był najważniejszy?
Dla zawodników, którzy grali w Jags, niezależnie od tego czy wywodzili się z klubów z Kątów Wrocławskich, czy z Panthers, czy z innej części Polski, zawsze najważniejszy był wynik. Dla sztabu, poza wynikiem, ważne było też sprawdzenie w boju, ogranie zawodników na wyższym poziomie. Tutaj można było się weryfikować, rozegrać, jeśli np. ktoś wracał po dłuższej przerwie bez futbolu. A gdy już to wszystko będzie wyglądać bardzo dobrze, wtedy przechodzić na poziom ELF.
A co sobie pomyślałeś, gdy kilka dni przed startem sezonu ELF, już w waszym trwającym sezonie na szczeblu PFL2, okazało się, że poważnego urazu nabawił się Dawid Pańczyszyn i z dnia na dzień, tracicie podstawowego kopacza Konrada Stępnia?
Szukamy następnego! Konrad to dobry zawodnik, zagrał początek sezonu, z nami, ale nie było załamania, bo wiedzieliśmy, że mamy w zespole graczy, którzy w przeszłości kopali między słupy. W rekrutacji, przed sezonem, pojawił się też u nas warty sprawdzenia chłopak, z przeszłością w piłce nożnej. Więc opcje zapasowe przygotowaliśmy sobie już przed startem sezonu, by nie było paniki w żadnym momencie rozgrywek. Zawsze też mogą przytrafić się jakieś urazy.
Faza zasadnicza zakończona z tylko jedną porażką, wygrany półfinał. Co do tego etapu było więc dla was najtrudniejsze?
Na starcie sezonu, cieszyliśmy się, że udało nam się osiągnąć coś co pewnie jest największym wyzwaniem dla tak młodych projektów – zgranie. To, żeby wytworzyła się chemia między zawodnikami. Między zawodnikami a mną, żebym ja ich zrozumiał. To się udało i uważam to za wielki sukces. Następnie dużą trudnością był, przynajmniej w niektórych spotkaniach, wąski skład. Najtrudniej było w spotkaniu wyjazdowym z Tytanami Lublin, gdzie mieliśmy na ławce mniej niż trzydziestu zawodników. Na szczęście mieliśmy też wtedy kilku doświadczonych zawodników, którzy potrafili grać zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Dawali radę, ale to dla nikogo nie było komfortowe. W takich okolicznościach, ja też musiałem odpowiednio ograniczać zagrywki do tych najbardziej sprawdzonych. Więc bywały momenty bardzo trudne, ale to też jednocześnie była zdecydowanie fajna jazda.
A jaki już był sam finał w Olsztynie? Jeśli chodzi o skład i to jak to przebiegało na boisku z twojej perspektywy? Był kac następnego dnia po finale?
Coś jak lekki kac, to z pewnością. Na papierze, przed meczem, był to bardzo równy finał. Ale już na boisku tak to nie wyglądało. Jeszcze przed meczem urazu nabawił się nasz wyróżniający się zawodnik ofensywy Michał Zięta, co nieco podcięło nam skrzydła. Ale też najzwyczajniej w świecie, zarówno my jako trenerzy, jak też sami zawodnicy, nie udźwignęliśmy wagi tego spotkania. Zjadła nas trema. Boisko było specyficzne, a do tego zespół Olsztyn Lakers był znakomicie przygotowany i skończyło się to tak źle, jak widzieliśmy po ostatnim gwizdku sędziów (0:58 – przyp. red.).
W dużej części sezonu graliście też bez Amerykanina na pozycji rozgrywającego, którym miał być Markus Hodges. Co poszło nie tak, że opuścił zespół? Uciekł z Jaguars?
Markus miał grać z nami, wracać do formy, po tym jak nabawił się urazu i następnie operacji barku, grając w Meksyku. Miał też wcześniej doświadczenie gry w Polsce. Więc dołączył do nas przed spotkaniem z Hammers Łaziska Górne, bo wcześniej jeszcze nie zdążyliśmy go zarejestrować, na otwarcie sezonu z Bielawą Owls. Zagrał w dwóch spotkaniach, a po tym ostatnim meczu, nagle wyjechał. Co prawda sygnalizował wcześniej, że ma jakieś problemy zdrowotne, ale od początku nie było jasne co konkretnie. Niby się tym urazem przejmował, ale wszyscy go uspokajali. Jak jego problemy się skończyły, to wyszło coś następnego, że jego żona ma mieć operację, związaną z ACL, a on ma małego syna i w konsekwencji czego uznał jednostronnie, że rezygnuje z wszystkiego co mu tutaj proponujemy i będzie wracał do Stanów. Do rodziny. I już go w Jags nie zobaczyliśmy.
***
Na jakim etapie budowania składu jesteście?
Dopinamy wzmocnienia krajowe i importów z zagranicy. Słabe strony zidentyfikowaliśmy, staramy się je w jak najlepszy sposób załatać głębią, a resztę naprawić już podczas treningów.
Ilu zawodników oczekujecie na start sezonu 2023?
Jesteśmy po bardzo dobrej rekrutacji. A po wszystkich uzupełnieniach składu, myślę że spokojnie zbierzemy za linią boczną minimum 45 zawodników na week 1.
Na jakich pozycjach będą grać wasi imporci z USA?
Jeden będzie w obronie, drugi w ataku (śmiech). Wolałbym jeszcze nie zdradzać, bo dużo może się dziać jeszcze w tej materii. Ale najpewniej w obronie będzie to defensive back.
A w ataku, to pewnie i tak będzie to standardowo rozgrywający.
A skąd wiadomo? A może ściągniemy kogoś z Polski? Mamy kilka wariantów jak to rozwiązać, który może zakończyć się tak, że naszym importem w ofensywie wcale nie będzie rozgrywający. Na ten moment mamy trzech zawodników na liście. Z tego co wiem, wszyscy z doświadczeniem gry w Europie.
Kto zajmuje się w Jaguars kwestią wyszukiwania importów?
Robię to osobiście, z dużym wsparciem Jakuba Samela.
Jeśli chodzi o transfery zawodników polskich, to kogo możecie już zaprezentować jako zawodnik Jags?
Z tych, których mogę oficjalnie potwierdzić, będzie to z pewnością Jakub Trzoska, z Silesii Rebels Katowice.
Zagra u nas też Filip Ciborowski z Wieliczki Dragons.
Z innymi jeszcze rozmawiamy, z niektórymi, którzy mają za sobą rok, czy dwa przerwy od gry, ale wciąż energię, by grać w futbol na wysokim poziomie, podobnie. Jak wspominałem, ogólnie zasadą jest raczej to, by zespół był młody, chociaż wsparty kilkoma weteranami, by była głębia.
Czy będą odejścia zawodników Jags do Tychy Falcons?
Rozniosła się taka informacja. Wiem, że jeden z naszych graczy prowadził rozmowy z Falcons, ale odpowiednio wcześnie zareagowaliśmy i zostaje z nami na sezon 2023. O innych, że zmienią nasze barwy na Falcons, przynajmniej ja, nie słyszałem. Co więcej, wydaje mi się, że żaden z zawodników Jags, do innego klubu PFL1, nie odchodzi.
Nie zagrają z nami tylko ci, co kończą karierę, czyli Sławoj Wiśniewski, Michał Siwoń i Krystian Zieliński.
***
Jaguars Kąty Wrocławskie, Kraków Kings, Tychy Falcons i Silesia Rebels Katowice w jednej grupie. Do tego starcia z Warsaw Eagles i AZS Olsztyn Lakers. Jak dowiedziałeś się, że to będzie skład waszych rywali w sezonie PFL1, to jakie miałeś myśli? Którego spotkania oczekujecie najbardziej?
Pierwsze odczucia… zdecydowanie czeka nas bardzo dużo pracy. Przerażenia nie było, co nie zmienia faktu, że w każdym meczu nie będziemy faworytem. Będziemy więc mogli działać „efektem zaskoczenia”. Bez obciążeń, że musimy.
Najtrudniejszy dwumecz to ten z Kings i też na to spotkanie czekamy najbardziej. Bardzo mocny skład, mistrz juniorów, wicemistrz seniorów. Zweryfikują nas gdzie jesteśmy, a też cieszę się, że nasz pierwszy mecz będzie właśnie z nimi.
W przypadku Jaguars Kąty Wrocławskie, będzie istnieć lista 12 zawodników, stała lista, zgłoszona na miesiąc przed startem rozgrywek, która będzie uprawniała zawodników Jaguars do gry w Panthers – to słowa Osmana Sulkiewicza, dyrektora sportowego Warsaw Eagles z naszego ostatniego wywiadu. Jak zamierzacie sobie z tym poradzić?
Pytaniem jest to, czy jak Panthers Wrocław wystąpili ze związku sportowego w Polsce, to czy ta lista będzie dalej obowiązywać. Czy to wtedy ma jakieś uzasadnienie. Ale sobie jakoś z tym poradzimy, nawet jeśli ona się potwierdzi. Co ciekawe, siedmiu zawodników, z ekipy juniorów Panthers, dołączy do nas przed sezonem. Podobnie jak rok temu. I takich zawodników Panthers, na wypożyczeniu u nas, mamy już teraz około piętnastu.
Gdyby zostało to utrzymane, kończąc temat listy, myślę że to Panthers wskażą zawodników, którzy będą też grać u nas. Chociaż to też będzie za sobą niosło kolejne konsekwencje, bo jeśli ktoś będzie prezentował się dobrze w Jags i dostane szansę gry w ELF, jak rok temu m.in. Konrad Stępień, to jest automatycznie zablokowany na powrót do naszej drużyny. To dość mocno blokuje szansę rozwoju. Szansę sprawdzenia się z lepszymi zawodnikami w Europie.
Jakie jest twoje zdanie na temat gry zawodników Jaguars, jednocześnie też w Panthers?
Jeśli nie gryzie nam się to w terminarzu, nie mam z tym absolutnie problemu. Jak się te terminy pokrywają, to już jest trudniej, bo czeka nas cięższa praca, a i samym chłopakom często trudno jest rezygnować z gry dla jednych, kosztem drugich.
Rozmowę przeprowadził: Karol Potaś
*
Wszystkie rozmowy z serii ekstra poniżej:
- Kraków Kings – Jan Szwej -> https://nflpolska.com/nflpolska-ekstra-jan-szwej-w-krakow-kings/
- Panthers Wrocław – Michał Latoś -> https://nflpolska.com/nflpolska-ekstra-michal-latos-z-panthers-wroclaw/
- Warsaw Eagles – Osman Sulkiewicz -> https://nflpolska.com/nflpolska-ekstra-osman-sulkiewicz-w-warsaw-eagles/
- Lowlanders Białystok – Piotr Morko -> https://nflpolska.com/nflpolska-ekstra-piotr-morko-z-lowlanders-bialystok/
- Warsaw Mets – Łukasz Kołodziejczyk -> https://nflpolska.com/nflpolska-ekstra-lukasz-kolodziejczyk-z-warsaw-mets/
- Jaguars Kąty Wrocławskie – Marcin Gawroniak -> https://nflpolska.com/nflpolska-ekstra-marcin-gawroniak-z-jaguars-katy-wroclawskie/
*
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
*
Categories