Skip to content

Philip Rivers: Joy Division wśród quaterbacków

Ten tekst to był obowiązek. Karierę oficjalnie zakończył jeden z największych ostatnich lat w NFL – Philip Rivers. Jak go zapamiętamy? Zapraszamy na tekst Kuby Machowiny.

Kiedy Philip Rivers po 16 sezonach gry opuścił drużynę Chargers (najpierw San Diego, obecnie Los Angeles) i podpisał jednoroczną umowę z Colts, wielu zastanawiało się, czy to dobry ruch klubu z Indianapolis. Rivers, który w grudniu tego roku skończy 40 lat, był inwestycją ryzykowną oraz drogą – jego jednoroczna umowa opiewała na, bagatela, 25 milionów dolarów. W pełni gwarantowanych, dodajmy. Chociaż wielu spodziewało się, że doświadczony quarterback nie sprawdzi się w Colts, ten na przekór wielu rozegrał całkiem dobry sezon.

Rivers zaliczył ponad 4 tysiące jardów podaniowych, 24 podania na touchdown, a jego Colts uzyskali bilans 11-5. Co prawda w playoffs ulegli oni Bills 24-27, ale można śmiało rzec, że zespół z Indiany pozostawił po sobie dobre wrażenie w obecnym sezonie, w dużej mierze właśnie dzięki Riversowi. Nie wymyślił on oczywiście prochu, ani też nie załatał wielkiej dziury, która powstała po zakończeniu kariery przez Andrew Lucka, ale pokazał niedowiarkom, że ci, którzy wieścili jego słabą grę, zwyczajnie się mylili. I kiedy wszyscy spodziewali się, że Rivers pozostanie w Indy na kolejny sezon, ten niespodziewanie zakończył karierę.

Mam „szczęście” do pisania sportowych tekstów na zakończenie czyjejś kariery, zdarzyło mi się pisać o już Andrew Lucku, Luke Kuechlym czy Elim Manningu (linki do tekstów poniżej) a teraz przyszedł czas na sylwetkę Philipa Riversa. Jak go zapamiętamy?

https://nflpolska.com/najdrozsza-matko-niedokonczona-historia-andrew-lucka/

https://nflpolska.com/luke-kuechly-papiez-defensywy-zegna-sie-z-zawodowstwem/

https://nflpolska.com/na-wlasnych-zasadach-eli-manning/

***

Hall of Famer?

Jak to bywa w wypadku tego typu historii, po zakończeniu kariery przez Riversa od razu rozpoczęto dyskusję „czy zasługuje on na Hall of Fame”? Postanowiłem sam zbadać tę sprawę i zamieściłem ankietę na Twitterze na naszym ulubionym hashtagu #NFLpl, a wyniki ankiety były następujące – 36 procent głosujących było za, ale aż 64 przeciwko temu, by przyjmować Riversa do HoF. Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Jeśli chodzi o statystyki to PR wypada bardzo dobrze. W karierze wygrał 134 mecze, co daje mu ósme miejsce w historii jeśli chodzi o QB. Ale aż drugą pozycję jeśli chodzi o quarterbacków bez… pierścienia mistrzowskiego. Philip zaliczył w karierze 421 podania na TD (5. miejsce w historii), a 63.440 jardy podaniowe także dają mu 5. miejsce na liście wszech czasów NFL. Więcej – były już QB Colts zaliczył aż 12 sezonów, w których podał na co najmniej 4000 jardów.

Przy okazji zakończenia kariery przez Eliego Manninga dyskutowano, czy powinien on dostać się do Hall of Fame, a wygrał przecież dwa razy Super Bowl. W wypadku Riversa nie ma nawet tego argumentu – QB Chargers oraz Colts nigdy niczego wielkiego nie wygrał w NFL, a jego bilans w play-offs to tylko 5-7. Będzie mu bardzo trudno więc dostać się do Galerii Sław, chociaż statystyki ma świetne.

Sceptycy twierdzą, iż statystyki te wynikają wyłącznie z faktu, że Riversowi przyszło grać w czasach, kiedy liczą się przede wszystkim podania, podania i jeszcze raz podania, a nie gra dołem. Drążąc głębiej trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że nawet wśród tych „pass-first, pass-happy” QBs, Rivers wypada naprawdę świetnie.

Popatrzmy:

W latach 2006-2020, 61 quarterbacków zagrało przynajmniej 1500 snapów. Jeśli chodzi o bardzo ciekawą statystykę, tzw. „expected points added per play”, Rivers jest piąty w zestawieniu, a jego odsetek to .192. Przed nim uplasowało się tylko pięciu innych QB, a ich nazwiska być może znacie: Patrick Mahomes, Peyton Manning, Tom Brady, Aaron Rodgers, Drew Brees. Wspomniany wcześniej Eli Manning zajmuje w tym zestawieniu… 35. lokatę. Eli – tak jak wspomniałem wcześniej – ma jednak to, czego Rivers nigdy nie zdobył – pierścień za wygraną w Super Bowl. A nawet dwa.

Można być jednak pewnym, że sam Philip Rivers nie przejmuje się zbytnio tym, czy wybiorą go do Hall of Fame. To nie w jego stylu.

***

Wielki futbolowy umysł oraz ulubiony QB wszystkich hipsterów

Tak, tytuł tego akapitu być może brzmi jak przydługi tytuł kolejnej z części „Fantastycznych Zwierząt i jak je znaleźć”, ale doskonale oddaje osobowość Philipa Riversa. Robert Mays z „The Athletic” napisał fenomenalny tekst o byłym już QB Colts, w którym pada równie fenomenalne stwierdzenie: Moja kumpela, Mina Kimes (dziennikarka ESPN oraz analityk NFL) lubi mówić, że „Rivers to Joy Division wśród QB” – ktoś przegapiony przez wielu, ale uwielbiany przez tych, którzy przykładają uwagę, do tego co dobre.

Trudno się z tym nie zgodzić. Gdybyśmy mieli scharakteryzować Riversa to musimy przytoczyć kilka kwestii:

– to człowiek paradoks, ponieważ z jednej strony jest osobą wielkiej wiary, zaangażowanym w życie kościoła, a z drugiej strony na boisku był niezrównanym trash talkerem lubiącym wyprowadzać rywali z równowagi. Nie używał jednak przekleństw, specjalnie dla niego ukuto za to termin „family friendly trash talker”

– Rivers uwielbiał narzekać na sędziów. Czasem tupał nogami na boisku. Nierzadko bywał zwyczajnie zabawny, przez co wielu ludzi odbierało go jako zbytniego ekscentryka, a jego podejście do futbolu określano niekiedy jako „zbyt luźne”. Mays użył wręcz stwierdzenia, że Philip Rivers to „most GIF-able player of the past decade” („gracz, który był bohaterem największej ilości GIF-ów w ostatniej dekadzie”).

– wielu z kolei twierdzi, że PR był graczem, który jak mało kto przewidywał ruch innych zawodników i podawał piłkę akurat tam, gdzie jego koledzy mogli dobiec i ją złapać. Do historii przeszły jego „corner routes” – Rivers pięknie podawał piłkę do linii bocznej i to pomimo faktu, że mechanika jego rzutu była zwyczajnie dziwna i wielu zastanawiało się, jak w ogóle można tak rzucać.

Philip Rivers to jednak nie tylko źródło memów i GIF-ów, ale przede wszystkim wielki, futbolowy umysł. Piękną anegdotkę przytoczył kiedyś J.J. Watt (o czym także wspomniał w swoim tekście Robert Mays). W wolnym tłumaczeniu słowa J.J.-a brzmiały następująco:

„Nigdy nie zapomnę, gdy podczas jednego z meczów przeciwko nam (Texans), Rivers powiedział przed akcją jednemu z naszych linebackerów, że jeśli chce go „blitzować”, to jest źle ustawiony. I miał w stu procentach rację ha, ha! Jeden z najinteligentniejszych graczy, do tego uwielbiający rywalizację”.

A jeśli ciekawi Was sylwetka J.J. Watta, link do tekstu poniżej:

https://nflpolska.com/j-j-watt-prawdziwy-straznik-teksasu/

Wracając do Riversa, jakim trzeba być kozakiem, by powiedzieć graczowi, który chce zrobić ci krzywdę, że jeśli chce ci tę krzywdę zrobić, to musi być inaczej ustawiony, bo stoi źle?

Jakim trzeba być tez kozakiem, by zagrać w AFC Championship game przeciwko Patriots (2007 rok), sześć dni po zerwaniu ACL i rozwaleniu łąkotki? Tak, Philip Rivers to twardziel nie z tej ziemi, dodatkowo twardziel i …

***

Człowiek wielkiej wiary

Philip Rivers od lat zalicza się do grona najbardziej wierzących sportowców. Działa w lokalnym kościele i bardzo często mówi o Bogu. Sam zresztą nosi na szyi medalik ze św. Sebastianem, patronem wszystkich sportowców. Ciekawostką jest fakt, że święto św. Sebastiana wypada 20. stycznia, czyli w dzień, kiedy… Rivers grał w 2007 roku przeciwko Patriots z zerwanym więzadłem. Przypadek?

Sam Rivers wspomina czas przed meczem przeciwko Patriots następująco: „Tamten tydzień był bardzo duchowy dla mnie (…) Zaskakująco, a nawet w cudowny sposób zdołałem zagrać przeciwko nim”. Jak to mówią – podobno wiara przenosi góry.

Były już quarterback gorąco nawołuje do abstynencji seksualnej przed ślubem, jak sam twierdzi on i jego żona Tiffany (poznali się w liceum) także czekali z tym aż do ślubu, by później… doczekać się dziewięciorga potomstwa. To także bywa źródłem wielu memów, ponieważ Rivers wraz z żoną i dziećmi to w sumie 11 osób, czyli… gotowa drużyna futbolowa na boisku 🙂

Podczas tegorocznych playoffs, tuż po zakończeniu meczu przeciwko Bills, pierwsze pytanie na konferencji prasowej, skierowane do Riversa, brzmiało:

„Zdecydowałeś, czy zagrasz w przyszłym roku”?

Rivers odpowiedział:

„Nie, to niełatwe (…) Nieczęsto tak odpowiadam, ale to mówi wszystko. Jeśli wola Boga jest taka, bym został wraz z rodziną w Indianie, niech tak będzie. Jeśli natomiast jest inna, to będę przy linii bocznej, ubrany w czapeczkę, trenował drużynę futbolową w południowej Alabamie. Jakakolwiek będzie wola boża, podporządkuję się jej”.

Dziś już wiemy, że Philip Rivers nie wróci na następny sezon do Indianapolis, ale będzie trenerem w St. Michael Catholic High School w Fairhope, w Alabamie. I na pewno nie będzie zastanawiał się, czy zasługuje na Hall of Fame, za to na bank będzie kłócił się z sędziami i przeciwnikami swojego zespołu. Oczywiście bez przekleństw, jak przystało na człowieka tak wielkiej wiary.

Rivers wraca do źródeł, idąc w ślady ojca. Jego tata, Steve, także był trenerem w Alabamie, a dokładniej w dwóch szkołach – najpierw w Decatur High School (w Decatur urodził się Philip), a później w Athens High School. Steve Rivers wychował swojego syna nie tylko na człowieka bardzo wierzącego, ale i na gracza NFL. Czy także Philip Rivers podtrzyma rodzinną tradycję i wychowa któregoś z synów na wielkiego gracza? Trzymamy kciuki.

Autor: Kuba Machowina

Przy pisaniu autor tekstu korzystał z:

https ://theathletic.com/2335427/2021/01/21/holder-as-philip-rivers-walks-away-its-time-to-admit-i-was-wrong-about-him/?article_source=search&search_query=rivers

https ://theathletic.com/2337106/2021/01/21/philip-rivers-retirement-chargers-colts/?article_source=search&search_query=rivers

https ://www.espn.com/blog/nflnation/post/_/id/292302/that-time-philip-rivers-played-through-a-torn-acl-in-the-playoffs

Źródło zdjęcia w leadzie: nfl. com

Leave a Reply

%d bloggers like this: